czwartek, 11 października 2018

Pani Danusia cz. I

Witam. Słodycze ,,Dr Gerard” zakupione, a na pewno mi się przydadzą . Ciastka Markizy oraz czekoladki będą nagrodą za ciężką pracę. Razem z rodziną wybieramy się do pewnej Pani, by pomóc posprzątać jej działkę. Poznałam tą Panią w przychodni, kiedy czekałam w kolejce do lekarza. Starsza Pani opowiedziała mi fragment swojego życia i poczęstowała mnie słodyczami ,,Dr Gerard”. Uśmiechnęłam się i słuchałam jej opowieści dalej. Niestety swojej babci już nie mam, więc potraktowałam ją jak kogoś z rodziny. Kobieta opowiadała i opowiadała. Niestety lekarz wezwał ją do gabinetu. W gabinecie siedziała około piętnastu minut. Kiedy wyszła uśmiechnęła się do mnie i powiedziała , że teraz to chyba Pani kolej. I tak też było. U lekarza byłam około dziesięciu minut, po wyjściu zdziwiłam się , że ta starsza miła Pani czeka jeszcze na korytarzu, Grzecznie zapytała, czy mam jeszcze chwilkę na rozmowę? . Potwierdziłam. Kobieta dokończyła mi swoją opowieść , częstując mnie kolejnym ciasteczkiem Markizem ,,Dr Gerard”. Nawet nie wiedziałam kiedy, ale minęło kilka godzin, Zadzwonił do mnie telefon, i usłyszał zaniepokojony głos męża, czemu tak długo?. Zapomniałam , że miałam jemu dać znać, by przyjechał po mnie. Po dziesięciu minutach siedziałyśmy obie w samochodzie. Zaproponowałam, że odwieziemy kobietę do jej domu. Kobieta była zachwycona. Zaprosiła nas na herbatę. Nie wypadało odmówić. I co dalej było? O tym w następnym poście.Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz