Witam.
Słodycze ,,Dr Gerard” zakupione, a na pewno mi się przydadzą . Ciastka Markizy
oraz czekoladki będą nagrodą za ciężką pracę. Razem z rodziną wybieramy się do
pewnej Pani, by pomóc posprzątać jej działkę. Poznałam tą Panią w przychodni,
kiedy czekałam w kolejce do lekarza. Starsza Pani opowiedziała mi fragment
swojego życia i poczęstowała mnie słodyczami ,,Dr Gerard”. Uśmiechnęłam się i słuchałam
jej opowieści dalej. Niestety swojej babci już nie mam, więc potraktowałam ją
jak kogoś z rodziny. Kobieta opowiadała i opowiadała. Niestety lekarz wezwał ją
do gabinetu. W gabinecie siedziała około piętnastu minut. Kiedy wyszła
uśmiechnęła się do mnie i powiedziała , że teraz to chyba Pani kolej. I tak też
było. U lekarza byłam około dziesięciu minut, po wyjściu zdziwiłam się , że ta
starsza miła Pani czeka jeszcze na korytarzu, Grzecznie zapytała, czy mam
jeszcze chwilkę na rozmowę? . Potwierdziłam. Kobieta dokończyła mi swoją opowieść
, częstując mnie kolejnym ciasteczkiem Markizem ,,Dr Gerard”. Nawet nie
wiedziałam kiedy, ale minęło kilka godzin, Zadzwonił do mnie telefon, i
usłyszał zaniepokojony głos męża, czemu tak długo?. Zapomniałam , że miałam
jemu dać znać, by przyjechał po mnie. Po dziesięciu minutach siedziałyśmy obie
w samochodzie. Zaproponowałam, że odwieziemy kobietę do jej domu. Kobieta była
zachwycona. Zaprosiła nas na herbatę. Nie wypadało odmówić. I co dalej było? O tym
w następnym poście.Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz