czwartek, 11 października 2018

Pani Danusia cz.II

Witam. W poprzednim poście wspomniałam o starszej Pani, którą poznałam w przychodni. Potem wraz z mężem odwieźliśmy ją do domu. Starsza Pani przepięknie opowiadała swoje historie. Muszę dodać , że od tamtej pory zaprzyjaźniliśmy się, i wzajemnie odw3iedzałyśmy. Pomagałam Pani Danusi w pracach domowych, i właśnie na jej działkę pojechaliśmy z mężem. Zabrałam ze sobą słodycze ,,Dr Gerard”, czyli Markizy oraz czekoladki. Wiedziałam , że przydadzą się jako słodkie przekąski. Pani Danusia , takich smakołyków naszykowała cały stos. Mąż grabił liście, a ja sprzątałam porozrzucane niepotrzebne rzeczy i wyrywałam niepotrzebne krzaki. Kiedy worki były już napełnione śmieciami, usiedliśmy przy aromatycznej kawie. Pani Danusia opowiadała o swojej młodości. Tak od niechcenia powiedziałam , że powinna napisać książkę wspomnienia kobiety z przeszłością. Uśmiechnęliśmy się wszyscy razem, a Pani Danusia stwierdziła , że to dobry tytuł na jej książkę. Na działce siedzieliśmy do późnych godzin, aż zaczęło nam się robić zimno. Odwieźliśmy starszą panią do domu. Poprosiła, żebyśmy jeszcze na chwilę zajrzeli do niej i tak też się stało. Pani Danusia miała dla nas niespodziankę , pyszne śliwkowe ciasto. Nie mogliśmy się oprzeć temu smacznemu deserowi. Na drogę i dla dzieci dostaliśmy jeszcze kilka paczek ciastek ,,Dr Gerard”. Były to ciastka Ghosters o smaku keczupowym lub serowym – nowość,  od razu zostały ulubionymi naszych pociech. I to jeszcze nie koniec tej opowieści. Pozdrtwiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz