Witam.
Ferie zimowe trwają na całego. Mnie zaangażowano, jako ulubioną ciocię, by spędziła
ten czas z dziećmi brata. Nie omieszkałam na tą okazję kupić słodycze ,,Dr
Gerard” czyli Precelki wafelki w czekoladzie oraz draże. Wiedziałam , że małe
panny będą zachwycone. Rodzice może troszkę mniej. Brat nakazywał , tylko mało
słodyczy !. Jak mało nie powiedział, więc sama musiałam stwierdzić, czy to mało
czy nie. Dziewczynki zajadały się ciasteczkami Pryncypałkami, a ja myślałam i
myślałam , jak umilić im te dni. Wybierałam fajne rzeczy, by jak najwięcej
spędzały czasu poza domem. Kiedy wracałyśmy, padały ze zmęczenia. Brat
zakazywał jedzenia słodyczy swoim córkom, a sam wyjadał po kryjomu moje zapasy.
Ciągle musiałam kupować i kupować słodycze ,,Dr Gerard”. W końcu zaczęłam kupować
słone przekąski np. ciastka Ghosters o smaku keczupowym. Ale i one znikały.
Natomiast, z dziewczynkami grałyśmy w gry planszowe, pływałyśmy, skakałyśmy na
trampolinach, chodziłyśmy do kina i na lodowisko. I ferie się skończyły. Ja
wróciłam do domu, a dziewczynki do szkoły. Oczywiście zapowiedziano mi, że za
rok znów zatrudnią mnie na swoją nianię. Fajnie, będzie dużo ruchu, śmiechu i oczywiście znikną tony słodyczy ,,Dr Gerard”.
Żałuję tylko , że tak mało miałyśmy śniegu. Nie opuszczał nas natomiast deszcz.
Dobrze , że lodowisko było zadaszone. A moje ferie rozpoczęły się , po feriach
dziewczynek hi hi. Z pysznymi drażami ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz