wtorek, 11 lutego 2020

ferie zimowe cz.2


Następnego dnia dzieci wstały wyjątkowo wcześnie. Od razu pobiegły do dziadków. Babcia już była przygotowana na przyjście wnuków. Zaraz poszła z nimi do łazienki, a potem do kuchni na śniadanie. Słuchały się, jakby je ktoś odmienił.  Dwuletnia Kasia  obserwowała co robi starsze rodzeństwo. Taki stan niestety nie trwał długo, bo żywotność maluchów po posiłku zaostrzyła się. Chciały coś słodkiego więc wyłożyłam na talerzyk ciasteczka produkcji Dr. Gerarda. Mąż upominał się o kawę. Rodzice rzadko piją lecz w naszym towarzystwie też chcieli się napić. Ja często do kawy podjadam smaczne ciasteczka Dr. Gerarda. Po południu poszliśmy na dłuższy spacer. Koło galerii Krakowskiej było lodowisko na które trochę popatrzyliśmy. Potem wróciliśmy do domu. Kasia smacznie spała w wózku. Martwiłam się, że mama będzie miała dużo pracy z trójką dzieci. Zapewniała mnie, że sobie poradzi. Zastanawiałam się w jaki sposób można dzieciom  urozmaicić czas ferii. Pomyślałam o ciekawych bawialniach dla maluchów. Następnego dnia pojechaliśmy z mężem do pracy. W przerwie zadzwoniłam z pytaniem co w tych salach zabaw oferują. Bardzo mi się spodobało i postanowiłam pojechać z dziećmi. W domu zastał mnie zapach pączków. Mama już włożyła ostatnie do tłuszczu. Już nie pamiętam kiedy jadłam domowe pączki. Mamie zawsze wychodziły. Rok temu wzięłam sobie przepis, ale ze względu na dużo pracy tylko jeden raz usmażyłam.     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz