W niedzielę
zapowiedzieli się teściowie. To mnie zmobilizowało, abym usmażyła chrusty.
Chociaż domownicy wolą pączki. Już dwa tygodnie temu smażyłam. Wyszły pulchne i
nie nasiąknięte tłuszczem. Minusem ich
jest, że są pracochłonne. Moje dzieci
wspominają je i czekają kiedy upiekę. Chrustami też się zadowoliły. Następnego
dnia przyjechali goście. Teściowa weszła z torebką pączków usmażonych
własnoręcznie. Na stolik wyłożyłam pączki, chrusty oraz smaczne Pryncypałki o
nowym orzechowym smaku produkcji Dr. Gerarda. Te smakołyki często goszczą na
naszym stole. Zrobiłam kawę z ekspresu. Dzieci chciały spienione mleko. Jadłyśmy
łakocie i nikt nie myślał o kaloriach. Chciałam potem przygotować kanapki, ale
wszyscy czuli się najedzeni. Najszybciej zniknęły słodycze Dr. Gerarda. Teściowa
podała mi dwa przepisy. Jeden na pączki z ziemniakami, drugi na ciastka owsiane
z orzechami. Maluchy już się cieszyły, że mama będzie robiła dobre rzeczy.
Został jeszcze tydzień i teściowie zaproponowali, aby Kamilek i Małgosia
pojechali na parę dni do nich. Teściowa musi wsiąść sobie zaległy urlop i może
zaopiekować się dziećmi. Byłam zaskoczona, ale spakowałam maluchom
najważniejsze ubrania, zabawki. Często przebywają u babci i zawsze są bardzo
zadowolone. Muszę przyznać, że babcia i dziadek rozpieszczają wnuki.
Zadzwoniłam do opiekunki, żeby nie przychodziła. Wieczorem odjechali, wtedy zrobiło
się cicho i pusto. Jednak nie martwiłam się, bo wiedziałam, że są pod dobrą
opieką.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz