środa, 12 lutego 2020

przejażdżka saniami


Dzieci mają ferie zimowe, ale nie widziały śniegu. Natomiast u Siostry Iwony w Krynicy dzieci jeżdżą na sankach. Wzięłam sobie parę dni urlopu, żeby z czteroletnim Marcinkiem i sześcioletnim Kubusiem pojechać w odwiedziny do siostry. Wcześniej kupiłam dla mojej chrześnicy Spodnie, książeczkę i słodycze produkcji Dr. Gerarda. Musiałam jechać autobusem, bo auto jest w naprawie. Zresztą takim  słabym pojazdem strach wybierać się w dalszą podróż.  Maluchy nie mogły doczekać się kiedy autobus zajedzie na dworzec. Trochę marudzili więc dałam im ulubione Pryncypałki o nowym orzechowym smaku. Na chwilę pomogło. W końcu szczęśliwie dojechaliśmy. Na dworcu czekała już Iwonka z córką. Po drodze wstąpiła do sklepu po szybkie zakupy. Po obiedzie dzieci chciały iść na sanki. Poszłam z nimi na godzinkę. Cieszyły się, że jest śnieg. Dopiero wieczorem, gdy pociechy spały miałyśmy dla siebie więcej czasu. Zaproponowała, że porozmawia z sąsiadem, który robi kulig dla turystów. Może nas przewiezie. Następnego dnia załatwiła przejażdżkę saniami. Wszyscy zapakowaliśmy się na sanie i podziwialiśmy krajobraz. Moi synowie byli bardzo szczęśliwi. Po przyjeździe trochę jeszcze pospacerowaliśmy na świeżym powietrzu. Po powrocie całej rodzinie wzrósł apetyt. Zaraz siostra podgrzała zupę pomidorową. Natomiast ja usmażyłam naleśniki z serem białym i dżemem. Po kilku dniach wypoczynku podziękowaliśmy najbliższym oraz zaprosiliśmy ich do nas. Chłopcy jeszcze długo wspominali  kulig i zabawy na śniegu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz