wtorek, 12 maja 2020

Majowe przymrozki.


          Dzień dobry, do mojego miasta przybyli tak zwani „Zimni Ogrodnicy” temperatura w nocy spadła do zera no i spadło kilka płatków śniegu. Ciekawe czy tak będzie do „Zimnej Zośki”. Przynajmniej tak mi wytłumaczyła moja kochana Teściowa, w końcu to Zośka. Będąc u niej na kawie i jedząc ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa od „dr Gerard”, wysłuchałem wykładu o świętych Pankracym, Serwacym i Bonifacym. Przyznam, że już kiedyś coś słyszałem o tych majowych przymrozkach, zawsze chodziło o kwiaty i drzewa owocowe na działce. Nigdy się tym nie przejmowałem, nie jestem działkowcem, nie urodziłem się do uprawy roli. Dla mnie działka równa się koledzy, grill, kawa, słodycze oraz chłodne napoje. W majowy weekend zawsze Teść otwierał sezon grillowy, nie taki jakbym chciał. U niego trzeba było wpierw narobić się przy plewieniu, podlewaniu, zrywaniu a dopiero potem odpalał gałązkami owocowymi palenisko. Dlatego maksymalnie raz w roku byłem u Teścia na działce. Zawsze miałem termos kawy i wafelki Pryncypałki albo inny produkt „dr Gerard”. Inaczej było u znajomych, tam jechaliśmy po południu, każdy miał przygotowane dania z menu wcześniej ustalonego. Gospodarze ustawiali stół w ogrodzie, rozpalaliśmy palenisko, przynosiliśmy lodówkę turystyczną i biesiadowaliśmy do późnej nocy. Dzieci zawsze miały zajęcie. Mieszkanie poza miastem daje mnóstwo możliwości. Od bramek piłkarskich, przez badmintona, rolki, wrotki do trampolin, basenu i nocowania w namiocie. W mieście pod balkonami na takie atrakcje nie ma szans. Ludziom wszystko przeszkadza, że dzieci grają w piłkę albo się śmieją albo śpiewają. Jednak to wszystko można robić dopiero po tych „Zimnych Ogrodnikach” inaczej moglibyśmy zamarznąć. A chłodne napoje przymarzłyby nam do ust.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz