piątek, 14 maja 2021

Święta na odludziu - czyli kwarantanna cz. III

Dzień drugi Poprzedni dzień był jednym z najgorszych do tej pory, w życiu Jarka. Nawet czas w którym Dorota postanowiła odejść, nie wzbudziło w nim takich negatywnych emocji. Po prostu miał tak potwornego doła, że w jednym momencie diabli wzięli wszystkie plany. A najbliższa przyszłość zapowiadała się tak optymistycznie – i w jednej sekundzie wszystko prysło, jak mydlana bańka. Przez cały dzień był jak struty. Nie miał apetytu, pił tylko kawę i wodę mineralną. Nie smakowały Jarkowi nawet najbardziej ulubione jego smakołyki firmy Dr Gerard – ani markizy, ani ciastka pełnoziarniste, Pryncypałki Black&White – nowość Dr Gerard, czy nawet Vit’AM Apple and Raisins, które ostatnio najbardziej uwielbiał. Noc miał koszmarną – spał bardzo niewiele a jeśli już, to miał koszmarne sny. Rano obudził się cały spocony i z dreszczami, ale nie miał gorączki, ani żadnego przeziębienia. Tylko potwornie bolała go głowa. Otrząsnął się trochę, kiedy usłyszał mocne łopotanie do drzwi. Kiedy podszedł aby je otworzyć, usłyszał głos z drugiej strony: - Pan Jarek? - Tak. - Tu policja. Niech pan nie otwiera drzwi, tylko włączy telefon i uruchomi aplikację „Kwarantanna Domowa”. Wyjdę na zewnątrz i zadzwonię do pana. Proszę postępować według tego, co będę mówił jak zadzwonię. Zrozumiał pan? - Tak. Jarek usłyszał oddalające się kroki. Za chwilę zadzwonił telefon. Jarek zgłosił się i w słuchawce usłyszał głos tego samego mężczyzny który stał po drugiej stronie drzwi. Mężczyzna poprosił, aby Jarek podszedł do okna. Kiedy posłusznie tak uczynił, ujrzał moknącą na deszczu parę w mundurach – kobietę i mężczyznę. Policjant zapytał czy Jarek coś potrzebuje, lecz stwierdził że nie ma żadnych potrzeb. To z powodu zupełnej pustki w głowie, bo później żałował, że nie poprosił policjanta, o zakup swoich ulubionych produktów firmy Dr Gerard…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz