Muzyka jako sposób na spokojniejsze przeżywanie codzienności.
Mam
wrażenie, że jestem niczym słońce, wokół którego krążą planety. Jestem w centrum
wszechświata o wokół mnie krąży miliardy dźwięków. Otaczający hałas miasta, ulic,
ludzi i natury. Jestem „przebodźcowany”. Zakładam słuchawki z ulubioną muzyką i
stopniowo osiągam spokój. Mój oddech się uspokaja, serce bije miarowo, ręce
znajdują spokojny rytm kołysania, niczym wahadło metronomu. Taki wpływ ma na
mnie muzyka. Pozwala mi się wyciszyć, skupić się na ważnych elementach
otoczenia.
Jak
powiedział mój kolega „Muzyka jest wszędzie”. To prawda. Może nie zdajemy sobie
z tego sprawy, nie przywiązujemy do tego uwagi. Ale piosenki słyszymy w
sklepie, z okien domów, jadący samochód ma włączone radio, osoba siedząca obok
nas słucha czegoś na słuchawkach. Po prostu tak jest. Łapiemy się czasem, gdy
usłyszymy ulubiony kawałek albo zespół, wtedy odruchowo, spontanicznie nucimy
lub podśpiewujemy. Jednak są osoby, które mają bardziej wyczulony słuch. Są to
osoby niewidome i niedowidzące, które wśród otaczających je dźwięków wyszukują
wskazówek. Ludzie ci mają zdolność filtrowania i wychwytywania informacji jakie
niosą napotkane bodźce. W taki sposób tworzą mapę swojego świata. Pomaga im to
w poruszaniu się poza strefą komfortu.
W
moim przypadku, każde wydarzenie wiąże się z jakąś muzyką. Wracając myślami do
tego dnia, zawsze słyszę dany utwór i odwrotnie, gdy usłyszę piosenkę to pamięć
podsuwa mi wydarzenia z mojego życia. W dodatku muzyka jest dla mnie kotwicą,
której się łapię w chwili stresu czy niepokoju. Mam kilka utworów, które prowadzą
moje myśli i emocje na dobre tory.
Dźwięki, które budują emocje i
wspomnienia.
Ludzie
dzielą się na tych co słuchają muzykę i na tych co słyszą muzykę. Ta pierwsza
grupa to osoby, które słysząc muzykę „zatrzymają się” na chwilę. Zastanowią
się, nad linią melodyjną, tekstem, akompaniamentem, solo na gitarze, albo
chociaż posłuchają jako całość. Że w tej chwili ten utwór jest z nimi. Następnie
albo zostanie zapamiętany albo nie. Druga grupa ludzi tych, co słyszą,
świadomie lub nie, muzykę traktują jak coś bez znaczenia. Jak powietrze, jak
wiatr, czy chwilę która minęła.
Dla
mnie muzyka to wielotorowy przekaz. Osobno skupiam się na tekście i głosie,
swobodzie w głosie wykonawcy. Przekaz musi być spójny, tekst piosenki i głos
muszą współgrać aby być prawdziwymi. Artysta aby być wiarygodny musi dostosować
sposób śpiewu, oddech, tempr głosu do przekazu jaki niesie tekst. O stracie
przyjaciela nie zaśpiewa wesołym głosem niczym skowroneczek. Przerwy na
złapanie oddechu będą dłuższe lekko spowalniające tempo piosenki. Tak samo jest
w drugą stronę, z cmentarną nutą nie zaśpiewamy o wschodzie słońca i pięknej
kobiecie przy naszym boku.
Mówiono,
że osoby z dysfunkcją wzroku zapamiętują ważne chwile dzięki muzyce. Nie do
końca się z tym zgadzam. Takie osoby słyszą „więcej” są bardziej wyczulone i w
swoim życiu kierują się słuchem. Ale za to, że zapamiętujemy chwile dzięki
muzyce odpowiada nasza wrażliwość, nasze emocje, nasza otwartość, nasza dusza. Dlatego
gdy jesteśmy smutni to lubimy włączyć muzykę, która towarzyszyła nam w wesołych
chwilach. Gdy jesteśmy zbyt nakręceni to włączamy coś spokojniejszego. Każdy ma
takie piosenki, artystów albo dźwięki natury, które wpływają na jego nastrój,
samopoczucie. Nie muszą być to najnowsze hity. Zazwyczaj są to stare,
sprawdzone utwory. Te nowe wpadają jednym a wylatują drugim uchem.
Muzyka jako towarzysz
odpoczynku i codziennych zajęć.
Od małego chłopca przyglądałem się Tacie jak pakował
torbę do pracy. Zawsze miał kanapki i małe przenośne radio. W domu też
towarzyszyła mu muzyka. Gdy już byłem nastolatkiem, miałem swój pokój gdzie
mogłem ustawić swoje STEREO. Pierwsze radio, które dostałem na Komunię. Potem tzw.
„jamnika” z giełdy, czyli dwukasetowy radiomagnetofon przywożony z Niemiec w
latach 90- tych. Muzyka była ze mną zawsze, gdy się uczyłem, sprzątałem, myłem
się, zasypiałem i jako budzik. Tak jest do tej pory. Gdy nastała era przenośnych
odtwarzaczy muzyka zaczęła mi towarzyszyć na spacerze, zakupach, rehabilitacji,
wszędzie. Muzyka daje mi poczucie bezpieczeństwa, tworzy przyjazną atmosferę. Podczas
ważnych rozmów pozwala zachować spokój.
Osoby
niedowidzące, którą jestem czują się lepiej, swobodniej w miejscach, gdzie słyszą
znaną im muzykę, bliską ich sercu. Wszechogarniający hałas powoduje niepokój, nerwy,
poczucie zagrożenia. To dowodzi, że odpowiednia muzyka buduje atmosferę danego
miejsca, danego wydarzenia.
Wspólne słuchanie muzyki jako
sposób na budowanie relacji.
Czy
wspólne słuchanie muzyki pomaga budować relację? Co mam powiedzieć, moją
małżonkę poznałem na Studniówce, zatańczyliśmy raz czy dwa. Umówiliśmy się na rozmowę
i słuchanie płyt naszej ulubionej wokalistki. Tak słuchamy tej muzyki już od
ponad dwudziestu pięciu lat małżeństwa. Ilość koncertów na których byliśmy,
gatunki muzyki, jakich słuchamy, godzin spędzonych przy muzyce nikt nie zliczy.
Czy to jest trwała relacja? Zaczęło się niewinnie od Remedium, teraz mamy syna
na studiach i córkę licealistkę.
Czy
muzyka pozwala prowadzić ciekawe rozmowy? Myślę, jestem pewny, że tak. Bez
znaczenia czy rozmówca jest starszy, młodszy czy w naszym wieku. Muzyka pozwala
nawiązać rozmowę nawet z ludźmi zupełnie obcymi. Podam przykład, ostatnio byłem
nad morzem na rehabilitacji. Szedłem sobie korytarzem ubrany w koszulkę Iron
Maiden. Mijałem mnóstwo ludzi, w pewnym momencie odezwał się do mnie długowłosy
mężczyzna. Starszy ode mnie. Nie słucha tej kapeli ale zna. Zaczęliśmy
rozmawiać o bluesie, rocku, polskich i zagranicznych wykonawcach. Przez całe
dwa tygodnie spotykaliśmy się na korytarzach, ulicach zawsze zamieniliśmy kilka
słów. Innym razem na stołówce odnosiłem talerze, nawet osoby z obsługi zwracały
mi uwagę, że mam fajną koszulkę. Tym razem była to Metallica. Zabawnie było gdy
idąc z zupą spotkałem idącego naprzeciw sąsiada też w koszulce Metallica. Nawzajem
pogratulowaliśmy sobie koszulek i potem łatwo było nam rozmawiać na każdy
temat.
Różnorodność gatunków
muzycznych jako źródło nowych inspiracji.
Muzyka
i jej różnorodność jest piękna. O gustach się nie dyskutuje. Każdy ma swój. Tak
właśnie jest z muzyką. Jest tyle gatunków, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Nawet jeśli ja tego nie rozumiem. Jest taki jeden typ, którego nie toleruję.
Dzieci moje mówią, że jestem nietolerancyjny. Od trzydziestu lat nie mogę się
przełamać. Gdy tylko w domu lub w samochodzie usłyszę ten tym piosenek,
zaczynam się denerwować, staję się niespokojny, trudno mi jest powstrzymać
nerwy. Osoby widzące jak i niewidome lubią poznawać nowe gatunki muzyczne.
Wiedzą, że w ten sposób poznają więcej ludzi, inne wrażliwości, inny sposób
bycia. Nie możemy zamykać się w hermetycznej bańce. Horyzonty sięgają poza
jeden z gatunków. Nocny Kochanek coś już o tym napisał. Skoro już wspomniałem
ten zespół, to byłem ostatnio na ich koncercie. Był ogień, było super. Niestety
musiałem dojechać czterdzieści kilometrów. Poprosiłem brata i pojechaliśmy razem.
On był moimi oczami. Pomógł mi dotrzeć w ciemnościach na miejsce. W trakcie
koncertu bawiliśmy się zajefajnie. Całą sala ludzi z różnych miast w różnym
wieku. Stworzyliśmy z zespołem wspólnotę. W tym momencie byliśmy jednością. Tak
samo reagowaliśmy na muzykę i odczuwaliśmy takie same emocje. Cała sala pulsowała
w jednym rytmie.
Chwile wyciszenia, które
najlepiej brzmią z ulubioną melodią.
Polecam
każdemu chwilę relaksu przy muzyce. Po szkole, pracy, aktywności fizycznej czy
po myciu naczyń czy podłogi. Muzyka spowoduje, że nasz organizm łagodnie
przełączy się w tryb wyciszenia. Kiedyś uważano, że trzeba pracować fizycznie
żeby być zmęczonym. Uznawano pracowników „umysłowych” za leni i nierobów. To
było niesprawiedliwe i krzywdzące. Osoby których podstawowym narzędziem jest
mózg mają prawo do takiego samego zmęczenia jak inni. Muzyka działa kojąco na
każdego. Pod warunkiem, że słuchamy ulubionych wykonawców. Nie tego co akurat
sąsiad włączył na cały regulator. Nadeszła jesień dzień jest krótszy. Dlatego łatwiej
złapać przygnębienie. Dlatego usiądźcie z bliskimi w jednym pokoju. Włączcie swoje
ulubione piosenki, weźcie album ze zdjęciami albo obejrzyjcie film ze wspólnego
wyjazdu. Może przyjdzie odprężenia a może chęć zaplanowania kolejnych wojaży. Osoby
niewidome w tym temacie nie odbiegają od innych. Mają uczucia, wspomnienia.
Może nie są wstanie zobaczyć zdjęcia, ale dźwięki związane z daną chwilą
pamiętają doskonale. Oczyma wyobraźni malują kolorowe obrazy za pomocą
dźwięków.
Muzyka, która łączy ludzi
niezależnie od wieku i doświadczeń.
Moje życie, moja postawa jest tego żywym dowodem. Już
wspomniałem o pierwszym spotkaniu z moją małżonką oraz reakcją ludzi na noszone
przez mnie koszulki. Płeć, wiek, kolor skóry tu nie ma znaczenia. Język muzyki
jest uniwersalny. Rozpoznając w drugim człowieku słuchacze tego samego gatunku,
spontanicznie nawiązujesz relacje. Bez stresu, obaw. Czujesz, że jesteście
sobie równi. Jak wspominałem będąc ostatnio na koncercie z bratem jako
przewodnikiem i bratnią duszą, tylko przy wejściu czułem się od niego zależny.
Moje oczy nie działają, w ciemnościach nie widzę. Ale gdy zabrzmiała muzyka,
zapalono światła na scenie, już nie było ciemności. pochłonęły mnie dźwięki,
rytm i energia ze sceny. Moje oczy zaczęły przetwarzać obraz mojego otoczenia.
Byli to ludzie, dla mnie obcy. Starsi, młodsi. Dziewczyny i faceci. Nie było
wrogości, agresji, żadnych negatywnych emocji. Nasze ciała pulsowały w tym
samym rytmie. Ręce klaskał tak samo. Każdy kto znał tekst śpiewał. Nikt nikogo
nie oceniał. Gdy koncert się skończył nie skończyła się ta pozytywna aura. Idąc
do samochodów, sklepów, kawiarni każdy szedł zadowolony. Rozmawialiśmy z ludźmi
pierwszy raz spotkanymi. To jest piękne.
Ciastka dr Gerard jako element
spokojnych chwil z ulubioną muzyką.
Dokładnie to element spokojnych chwil. Nie wyobrażam
sobie zajadania się wafelkami w czekoladzie na koncercie heavy metalu. Ale w
drodze powrotnej z koncertu to tak. W samochodzie, autobusie można sobie
przekąsić coś słodkiego. Generalnie kawa i ciastka są na każdym spotkaniu
towarzyskim. Cicha muzyczka leci z głośnika, na stole stoją ciepłe i zimne
napoje. Nasze rozmowy dotyczą spraw ważnych i błahych. Z każdą chwilą rozmowy
są głośniejsze, bardziej energiczne. Muzyka leci głośniej i głośniej. Aż
zauważamy, że inni już tańczą. Dołączamy do nich i bawimy się. Tylko co kilka
piosenek musimy zrobić odpoczynek na papieroska, ciastko albo uzupełnienie
płynów. Słodycze i muzyka są z nami również w chwilach we dwoje. Tworzą
przyjemny nastój. Można siedzieć naprzeciw siebie i trzymając się za ręce patrzeć
sobie głęboko w oczy.
Muzyka jako codzienna
inspiracja i źródło dobrych emocji.
Można muzykę wziąć dosłownie i ugotować zupę według
piosenki Zenka Grabowskiego zespołu Kabanos pt.: Żurek.
„Dwa litry z kranu
wody zagotuj w garnku Waść
Włóż tam kość z mięsem, żeberko jeśli masz
Pokrój w kostkę ziemniaki i rzuć je tam raz dwa
I majeranek, aby pachniał nam poranek
Żur, żur, żurek
Na zakwasie i z jajeczkiem
Żur, żur, żurek
Specjalnie dla Ciebie podaję w chlebie
Trzeba posolić
Trzeba popieprzyć
Trzeba posolić i popieprzyć
Posolić, popieprzyć
Ale nie wolno spieprzyć
A teraz wyjmij
sobie kiełbaskę z lodówki
Pokrój jak chcesz, jak lubisz, Ty wiesz
I chrzanu dodaj dwie łyżki i pół
I ćwiartkę lecz nie wódy, zakwasu na żur…”
Poważnie – muzyka pomaga mi w
życiu codziennym. W pracy w domu włączam muzykę energetyczną, która mnie
nakręci. Gdy idę z psem na spacer włączam coś rytmicznego, coś co mnie buja. A
gdy mam chandrę włączam coś spokojnego, nastrojowego. Najważniejsze jest to, że
musi być to świadomy wybór. Nie może nikt nam narzucać muzyki. Osoby zdrowe lub
niewidome mają tak samo. Ludzie tacy jak ja, którzy dźwięki traktują jako
drogowskazy, mogą więcej z nich wyczytać. Tym bardziej nie można nam niczego
narzucić. Każdy z nas indywidualnie przetwarza dźwięki na wskazówki potrzebne
do samodzielnego życia.
Dlaczego warto każdego dnia
znaleźć chwilę na muzykę.
Muzyka jest uniwersalnym językiem, który dociera do
milionów ludzi. Osoby na nią otwarte są gotowe na wzbogacenie swojego życia. Muzyka
wpływa pozytywnie na wrażliwość człowieka. Muzyka niesie ze sobą emocje, które na
nas działają. Muzyka wpływa na samopoczucie człowieka. Osoby niewidome słyszą
więcej niż zdrowe. Jednak to jak odbieramy muzykę decyduje tzw. „nasze wnętrze”.
Mam
do Wszystkich prośbę, nie zamykajmy się na muzykę. Czerpmy pełnymi garściami to
co artyści chcą nam przekazać. Niech muzyka towarzyszy nam w każdej chwili. W pracy,
w domu, rano i wieczorem. W towarzystwie i w chwili samotności. Gdy jesteśmy
weseli i gdy jest nam smutno. Gdy świeci słońce i gdy pada deszcz. Zawsze!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz