poniedziałek, 19 października 2026

Międzynarodowy Dzień Muzyki i chwile, w których dźwięki pomagają odnaleźć spokój oraz dobre emocje. Sytuacje, w których osoba niewidząca odpoczywa przy ulubionej muzyce i ciastkach Dr Gerard.

 Muzyka jako sposób na spokojniejsze przeżywanie codzienności.

          Mam wrażenie, że jestem niczym słońce, wokół którego krążą planety. Jestem w centrum wszechświata o wokół mnie krąży miliardy dźwięków. Otaczający hałas miasta, ulic, ludzi i natury. Jestem „przebodźcowany”. Zakładam słuchawki z ulubioną muzyką i stopniowo osiągam spokój. Mój oddech się uspokaja, serce bije miarowo, ręce znajdują spokojny rytm kołysania, niczym wahadło metronomu. Taki wpływ ma na mnie muzyka. Pozwala mi się wyciszyć, skupić się na ważnych elementach otoczenia.

          Jak powiedział mój kolega „Muzyka jest wszędzie”. To prawda. Może nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie przywiązujemy do tego uwagi. Ale piosenki słyszymy w sklepie, z okien domów, jadący samochód ma włączone radio, osoba siedząca obok nas słucha czegoś na słuchawkach. Po prostu tak jest. Łapiemy się czasem, gdy usłyszymy ulubiony kawałek albo zespół, wtedy odruchowo, spontanicznie nucimy lub podśpiewujemy. Jednak są osoby, które mają bardziej wyczulony słuch. Są to osoby niewidome i niedowidzące, które wśród otaczających je dźwięków wyszukują wskazówek. Ludzie ci mają zdolność filtrowania i wychwytywania informacji jakie niosą napotkane bodźce. W taki sposób tworzą mapę swojego świata. Pomaga im to w poruszaniu się poza strefą komfortu.

          W moim przypadku, każde wydarzenie wiąże się z jakąś muzyką. Wracając myślami do tego dnia, zawsze słyszę dany utwór i odwrotnie, gdy usłyszę piosenkę to pamięć podsuwa mi wydarzenia z mojego życia. W dodatku muzyka jest dla mnie kotwicą, której się łapię w chwili stresu czy niepokoju. Mam kilka utworów, które prowadzą moje myśli i emocje na dobre tory.   

 

Dźwięki, które budują emocje i wspomnienia.

          Ludzie dzielą się na tych co słuchają muzykę i na tych co słyszą muzykę. Ta pierwsza grupa to osoby, które słysząc muzykę „zatrzymają się” na chwilę. Zastanowią się, nad linią melodyjną, tekstem, akompaniamentem, solo na gitarze, albo chociaż posłuchają jako całość. Że w tej chwili ten utwór jest z nimi. Następnie albo zostanie zapamiętany albo nie. Druga grupa ludzi tych, co słyszą, świadomie lub nie, muzykę traktują jak coś bez znaczenia. Jak powietrze, jak wiatr, czy chwilę która minęła.

          Dla mnie muzyka to wielotorowy przekaz. Osobno skupiam się na tekście i głosie, swobodzie w głosie wykonawcy. Przekaz musi być spójny, tekst piosenki i głos muszą współgrać aby być prawdziwymi. Artysta aby być wiarygodny musi dostosować sposób śpiewu, oddech, tempr głosu do przekazu jaki niesie tekst. O stracie przyjaciela nie zaśpiewa wesołym głosem niczym skowroneczek. Przerwy na złapanie oddechu będą dłuższe lekko spowalniające tempo piosenki. Tak samo jest w drugą stronę, z cmentarną nutą nie zaśpiewamy o wschodzie słońca i pięknej kobiecie przy naszym boku.  

          Mówiono, że osoby z dysfunkcją wzroku zapamiętują ważne chwile dzięki muzyce. Nie do końca się z tym zgadzam. Takie osoby słyszą „więcej” są bardziej wyczulone i w swoim życiu kierują się słuchem. Ale za to, że zapamiętujemy chwile dzięki muzyce odpowiada nasza wrażliwość, nasze emocje, nasza otwartość, nasza dusza. Dlatego gdy jesteśmy smutni to lubimy włączyć muzykę, która towarzyszyła nam w wesołych chwilach. Gdy jesteśmy zbyt nakręceni to włączamy coś spokojniejszego. Każdy ma takie piosenki, artystów albo dźwięki natury, które wpływają na jego nastrój, samopoczucie. Nie muszą być to najnowsze hity. Zazwyczaj są to stare, sprawdzone utwory. Te nowe wpadają jednym a wylatują drugim uchem.

 

Muzyka jako towarzysz odpoczynku i codziennych zajęć.

          Od małego chłopca przyglądałem się Tacie jak pakował torbę do pracy. Zawsze miał kanapki i małe przenośne radio. W domu też towarzyszyła mu muzyka. Gdy już byłem nastolatkiem, miałem swój pokój gdzie mogłem ustawić swoje STEREO. Pierwsze radio, które dostałem na Komunię. Potem tzw. „jamnika” z giełdy, czyli dwukasetowy radiomagnetofon przywożony z Niemiec w latach 90- tych. Muzyka była ze mną zawsze, gdy się uczyłem, sprzątałem, myłem się, zasypiałem i jako budzik. Tak jest do tej pory. Gdy nastała era przenośnych odtwarzaczy muzyka zaczęła mi towarzyszyć na spacerze, zakupach, rehabilitacji, wszędzie. Muzyka daje mi poczucie bezpieczeństwa, tworzy przyjazną atmosferę. Podczas ważnych rozmów pozwala zachować spokój.

          Osoby niedowidzące, którą jestem czują się lepiej, swobodniej w miejscach, gdzie słyszą znaną im muzykę, bliską ich sercu. Wszechogarniający hałas powoduje niepokój, nerwy, poczucie zagrożenia. To dowodzi, że odpowiednia muzyka buduje atmosferę danego miejsca, danego wydarzenia.

 

Wspólne słuchanie muzyki jako sposób na budowanie relacji.

          Czy wspólne słuchanie muzyki pomaga budować relację? Co mam powiedzieć, moją małżonkę poznałem na Studniówce, zatańczyliśmy raz czy dwa. Umówiliśmy się na rozmowę i słuchanie płyt naszej ulubionej wokalistki. Tak słuchamy tej muzyki już od ponad dwudziestu pięciu lat małżeństwa. Ilość koncertów na których byliśmy, gatunki muzyki, jakich słuchamy, godzin spędzonych przy muzyce nikt nie zliczy. Czy to jest trwała relacja? Zaczęło się niewinnie od Remedium, teraz mamy syna na studiach i córkę licealistkę.

          Czy muzyka pozwala prowadzić ciekawe rozmowy? Myślę, jestem pewny, że tak. Bez znaczenia czy rozmówca jest starszy, młodszy czy w naszym wieku. Muzyka pozwala nawiązać rozmowę nawet z ludźmi zupełnie obcymi. Podam przykład, ostatnio byłem nad morzem na rehabilitacji. Szedłem sobie korytarzem ubrany w koszulkę Iron Maiden. Mijałem mnóstwo ludzi, w pewnym momencie odezwał się do mnie długowłosy mężczyzna. Starszy ode mnie. Nie słucha tej kapeli ale zna. Zaczęliśmy rozmawiać o bluesie, rocku, polskich i zagranicznych wykonawcach. Przez całe dwa tygodnie spotykaliśmy się na korytarzach, ulicach zawsze zamieniliśmy kilka słów. Innym razem na stołówce odnosiłem talerze, nawet osoby z obsługi zwracały mi uwagę, że mam fajną koszulkę. Tym razem była to Metallica. Zabawnie było gdy idąc z zupą spotkałem idącego naprzeciw sąsiada też w koszulce Metallica. Nawzajem pogratulowaliśmy sobie koszulek i potem łatwo było nam rozmawiać na każdy temat.

 

Różnorodność gatunków muzycznych jako źródło nowych inspiracji.

          Muzyka i jej różnorodność jest piękna. O gustach się nie dyskutuje. Każdy ma swój. Tak właśnie jest z muzyką. Jest tyle gatunków, że każdy znajdzie coś dla siebie. Nawet jeśli ja tego nie rozumiem. Jest taki jeden typ, którego nie toleruję. Dzieci moje mówią, że jestem nietolerancyjny. Od trzydziestu lat nie mogę się przełamać. Gdy tylko w domu lub w samochodzie usłyszę ten tym piosenek, zaczynam się denerwować, staję się niespokojny, trudno mi jest powstrzymać nerwy. Osoby widzące jak i niewidome lubią poznawać nowe gatunki muzyczne. Wiedzą, że w ten sposób poznają więcej ludzi, inne wrażliwości, inny sposób bycia. Nie możemy zamykać się w hermetycznej bańce. Horyzonty sięgają poza jeden z gatunków. Nocny Kochanek coś już o tym napisał. Skoro już wspomniałem ten zespół, to byłem ostatnio na ich koncercie. Był ogień, było super. Niestety musiałem dojechać czterdzieści kilometrów. Poprosiłem brata i pojechaliśmy razem. On był moimi oczami. Pomógł mi dotrzeć w ciemnościach na miejsce. W trakcie koncertu bawiliśmy się zajefajnie. Całą sala ludzi z różnych miast w różnym wieku. Stworzyliśmy z zespołem wspólnotę. W tym momencie byliśmy jednością. Tak samo reagowaliśmy na muzykę i odczuwaliśmy takie same emocje. Cała sala pulsowała w jednym rytmie.

 

Chwile wyciszenia, które najlepiej brzmią z ulubioną melodią.

          Polecam każdemu chwilę relaksu przy muzyce. Po szkole, pracy, aktywności fizycznej czy po myciu naczyń czy podłogi. Muzyka spowoduje, że nasz organizm łagodnie przełączy się w tryb wyciszenia. Kiedyś uważano, że trzeba pracować fizycznie żeby być zmęczonym. Uznawano pracowników „umysłowych” za leni i nierobów. To było niesprawiedliwe i krzywdzące. Osoby których podstawowym narzędziem jest mózg mają prawo do takiego samego zmęczenia jak inni. Muzyka działa kojąco na każdego. Pod warunkiem, że słuchamy ulubionych wykonawców. Nie tego co akurat sąsiad włączył na cały regulator. Nadeszła jesień dzień jest krótszy. Dlatego łatwiej złapać przygnębienie. Dlatego usiądźcie z bliskimi w jednym pokoju. Włączcie swoje ulubione piosenki, weźcie album ze zdjęciami albo obejrzyjcie film ze wspólnego wyjazdu. Może przyjdzie odprężenia a może chęć zaplanowania kolejnych wojaży. Osoby niewidome w tym temacie nie odbiegają od innych. Mają uczucia, wspomnienia. Może nie są wstanie zobaczyć zdjęcia, ale dźwięki związane z daną chwilą pamiętają doskonale. Oczyma wyobraźni malują kolorowe obrazy za pomocą dźwięków.

 

Muzyka, która łączy ludzi niezależnie od wieku i doświadczeń.

          Moje życie, moja postawa jest tego żywym dowodem. Już wspomniałem o pierwszym spotkaniu z moją małżonką oraz reakcją ludzi na noszone przez mnie koszulki. Płeć, wiek, kolor skóry tu nie ma znaczenia. Język muzyki jest uniwersalny. Rozpoznając w drugim człowieku słuchacze tego samego gatunku, spontanicznie nawiązujesz relacje. Bez stresu, obaw. Czujesz, że jesteście sobie równi. Jak wspominałem będąc ostatnio na koncercie z bratem jako przewodnikiem i bratnią duszą, tylko przy wejściu czułem się od niego zależny. Moje oczy nie działają, w ciemnościach nie widzę. Ale gdy zabrzmiała muzyka, zapalono światła na scenie, już nie było ciemności. pochłonęły mnie dźwięki, rytm i energia ze sceny. Moje oczy zaczęły przetwarzać obraz mojego otoczenia. Byli to ludzie, dla mnie obcy. Starsi, młodsi. Dziewczyny i faceci. Nie było wrogości, agresji, żadnych negatywnych emocji. Nasze ciała pulsowały w tym samym rytmie. Ręce klaskał tak samo. Każdy kto znał tekst śpiewał. Nikt nikogo nie oceniał. Gdy koncert się skończył nie skończyła się ta pozytywna aura. Idąc do samochodów, sklepów, kawiarni każdy szedł zadowolony. Rozmawialiśmy z ludźmi pierwszy raz spotkanymi. To jest piękne.

 

Ciastka dr Gerard jako element spokojnych chwil z ulubioną muzyką.

          Dokładnie to element spokojnych chwil. Nie wyobrażam sobie zajadania się wafelkami w czekoladzie na koncercie heavy metalu. Ale w drodze powrotnej z koncertu to tak. W samochodzie, autobusie można sobie przekąsić coś słodkiego. Generalnie kawa i ciastka są na każdym spotkaniu towarzyskim. Cicha muzyczka leci z głośnika, na stole stoją ciepłe i zimne napoje. Nasze rozmowy dotyczą spraw ważnych i błahych. Z każdą chwilą rozmowy są głośniejsze, bardziej energiczne. Muzyka leci głośniej i głośniej. Aż zauważamy, że inni już tańczą. Dołączamy do nich i bawimy się. Tylko co kilka piosenek musimy zrobić odpoczynek na papieroska, ciastko albo uzupełnienie płynów. Słodycze i muzyka są z nami również w chwilach we dwoje. Tworzą przyjemny nastój. Można siedzieć naprzeciw siebie i trzymając się za ręce patrzeć sobie głęboko w oczy.

 

Muzyka jako codzienna inspiracja i źródło dobrych emocji.

          Można muzykę wziąć dosłownie i ugotować zupę według piosenki Zenka Grabowskiego zespołu Kabanos pt.: Żurek.

„Dwa litry z kranu wody zagotuj w garnku Waść
Włóż tam kość z mięsem, żeberko jeśli masz
Pokrój w kostkę ziemniaki i rzuć je tam raz dwa
I majeranek, aby pachniał nam poranek

Żur, żur, żurek
Na zakwasie i z jajeczkiem
Żur, żur, żurek
Specjalnie dla Ciebie podaję w chlebie
Trzeba posolić
Trzeba popieprzyć
Trzeba posolić i popieprzyć
Posolić, popieprzyć
Ale nie wolno spieprzyć

A teraz wyjmij sobie kiełbaskę z lodówki
Pokrój jak chcesz, jak lubisz, Ty wiesz
I chrzanu dodaj dwie łyżki i pół
I ćwiartkę lecz nie wódy, zakwasu na żur…”

 

Poważnie – muzyka pomaga mi w życiu codziennym. W pracy w domu włączam muzykę energetyczną, która mnie nakręci. Gdy idę z psem na spacer włączam coś rytmicznego, coś co mnie buja. A gdy mam chandrę włączam coś spokojnego, nastrojowego. Najważniejsze jest to, że musi być to świadomy wybór. Nie może nikt nam narzucać muzyki. Osoby zdrowe lub niewidome mają tak samo. Ludzie tacy jak ja, którzy dźwięki traktują jako drogowskazy, mogą więcej z nich wyczytać. Tym bardziej nie można nam niczego narzucić. Każdy z nas indywidualnie przetwarza dźwięki na wskazówki potrzebne do samodzielnego życia.

 

Dlaczego warto każdego dnia znaleźć chwilę na muzykę.

          Muzyka jest uniwersalnym językiem, który dociera do milionów ludzi. Osoby na nią otwarte są gotowe na wzbogacenie swojego życia. Muzyka wpływa pozytywnie na wrażliwość człowieka. Muzyka niesie ze sobą emocje, które na nas działają. Muzyka wpływa na samopoczucie człowieka. Osoby niewidome słyszą więcej niż zdrowe. Jednak to jak odbieramy muzykę decyduje tzw. „nasze wnętrze”.

          Mam do Wszystkich prośbę, nie zamykajmy się na muzykę. Czerpmy pełnymi garściami to co artyści chcą nam przekazać. Niech muzyka towarzyszy nam w każdej chwili. W pracy, w domu, rano i wieczorem. W towarzystwie i w chwili samotności. Gdy jesteśmy weseli i gdy jest nam smutno. Gdy świeci słońce i gdy pada deszcz. Zawsze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz