wtorek, 12 lutego 2019

Nocne ogladąnie horroru cz. I

Witam. Pewnego dnia nakupowałam słodyczy mojej ulubionej firmy czyli ,,Dr Gerard”. Wybrałam nowości i nie tylko. Na dużym talerzu znalazły się Draże oraz Precel z czekoladą, chili i solą. Tak przygotowałam sobie przekąski na zimowy, lutowy wieczór, który miałam sobie umilić filmami. Włączyłam telewizor i zaczęłam oglądać. Jadałam i oglądałam. Na początku była jakaś komedia, potem sensacja, a na koniec włączyłam sobie horror. I to nie był najlepszy pomysł. Kiedy zaczęłam oglądać , film nawet mnie śmieszył. Sceny były nie realistyczne. Sięgałam po ciasteczka ,,Dr Gerard” i oglądałam. W połowie filmu, zaczęło się robić  nie ciekawie. Film się rozkręcał, a na moim zegarze wybiła północ. Wyobraźnia zaczęła działać. W domu byłam sama. Ciastka czyli Draże oraz Precle z czekoladą się skończyły, a ja bałam się pójść do ciemnej kuchni po kolejne. Owinęłam się szczelniej kołdrą, aż po same uszy. Jak na złość coś strzeliło w kuchni. To już nie były zżarty. Wyłączyłam szybko film, ale nadal nie miałam odwagi by wstać i zobaczyć co to było. Z takiego mrocznego letargu wyrwał mnie telefon. O tej porze? Dochodziła pierwsza w nocy. Sięgnęłam po telefon. Dzwonił mąż. I zadał mi pytanie , Ty jeszcze nie śpisz ?. Odpowiedziałam ,że nie bo oglądam. I opowiedziałam jemu co oglądam i moją reakcję na różne szmery. Zaśmiał się tylko i powiedział , że to tylko film. Zła jak osa odłożyłam słuchawkę. Co było dalej napiszę w kolejnym poście. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz