Witam.
Pewnego dnia nakupowałam słodyczy mojej ulubionej firmy czyli ,,Dr Gerard”.
Wybrałam nowości i nie tylko. Na dużym talerzu znalazły się Draże oraz Precel z
czekoladą, chili i solą. Tak przygotowałam sobie przekąski na zimowy, lutowy
wieczór, który miałam sobie umilić filmami. Włączyłam telewizor i zaczęłam
oglądać. Jadałam i oglądałam. Na początku była jakaś komedia, potem sensacja, a
na koniec włączyłam sobie horror. I to nie był najlepszy pomysł. Kiedy zaczęłam
oglądać , film nawet mnie śmieszył. Sceny były nie realistyczne. Sięgałam po
ciasteczka ,,Dr Gerard” i oglądałam. W połowie filmu, zaczęło się robić nie ciekawie. Film się rozkręcał, a na moim
zegarze wybiła północ. Wyobraźnia zaczęła działać. W domu byłam sama. Ciastka
czyli Draże oraz Precle z czekoladą się skończyły, a ja bałam się pójść do
ciemnej kuchni po kolejne. Owinęłam się szczelniej kołdrą, aż po same uszy. Jak
na złość coś strzeliło w kuchni. To już nie były zżarty. Wyłączyłam szybko
film, ale nadal nie miałam odwagi by wstać i zobaczyć co to było. Z takiego mrocznego
letargu wyrwał mnie telefon. O tej porze? Dochodziła pierwsza w nocy. Sięgnęłam
po telefon. Dzwonił mąż. I zadał mi pytanie , Ty jeszcze nie śpisz ?.
Odpowiedziałam ,że nie bo oglądam. I opowiedziałam jemu co oglądam i moją
reakcję na różne szmery. Zaśmiał się tylko i powiedział , że to tylko film. Zła
jak osa odłożyłam słuchawkę. Co było dalej napiszę w kolejnym poście.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz