środa, 10 lutego 2021

Brak dowodu

 Witam. Pewnego dnia zajrzałam do portfela, a tam dowód osobisty, i na dodatek nie ważny. A był mi potrzebny. Zjadłam ciastko Pryncypałki Black&White ,,Dr Gerard”, i zaczęłam się szykować, by jakoś wyglądać u fotografa. Kiedy zrobiona byłam na bóstwo, jeszcze jedno ciasteczko Pryncypałki Black&White ,,Dr Gerard”, i poleciałam zrobić zdjęcia. Fotograf był chwilowo zamknięty. Musiałam poczekać pół godziny, a wiatr tarmosił moje włosy. Myślałam, że zaraz będę miała cały nos siny z zimnego wiatru. W końcu zakład fotograficzny został otworzony. Weszłam i poprosiłam o zdjęcia do dowodu. Usiadłam, pan poczęstował mnie ciasteczkiem. Smakowały jak słodycze ,,Dr Gerard”. Zaczął poprawiać mi włosy, odkrywał uszy itp. robił rzeczy. O rany jak ja wyjdę, w duchu pomyślałam. Pan fotograf widząc moją nieszczęśliwą minę, powiedział, będzie pięknie. Pstrykał, ja mrużyłam oczy. W końcu się męczarnia zakończyła. Potem zobaczyłam siebie na komputerze. Pan fotograf coś pod nosem mruczał, pstrykał, coś tam robił. W końcu zwrócił się do mnie, z pytaniem czy może być. Oj może, może. Było naprawdę nieźle. Wywołał, zapłaciłam i poleciałam do urzędu, aby złożyć wniosek. Ludzi pełniło, kolejka, tłumaczenie i czekanie. Dowód nowy będzie za kilka tygodni. Nie pocieszało mnie to. Wróciłam do domu z ciastkami Pryncypałki Black&White ,,Dr Gerard”. Nie miałam innego wyjścia, tylko musiałam czekach. Sprawy też musiały poczekać. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz