Dzieci nasze pojechały na wczasy nad morze ich córka i nasz syn z wnuczkami, a my wspólnie ze swatami postanowiliśmy się spotkać. Taki mamy rytuał, że co najmniej dwa razy w roku się spotykamy. Raz oni przyjeżdżają do nas, a drugim razem my jedziemy do nich w odwiedziny.
Teraz to oni zaprosili nas, abyśmy do nich przyjechali. Podróż nam się dosyć dobrze układała, ponieważ autobus, jak przyszliśmy już stał na przystanku, więc nie było problemu z dojazdem.
Jak tak się jedzie długo to się chce przekąsić jakieś słodycze, dobrze, że o tym pomyślałam i zabrałam ze sobą ciastka od Dr Gerarda. W autobusie to raczyliśmy się ciastkami Krakersy Artur Dr Gerarda są bardzo smaczne bez czekolady, żadnych kremów i się nie kruszą, więc się nie pobrudziliśmy.
Do swatów zabraliśmy Rurki z kremem, ciastka szkolne o smaku agrestowym i pałeczki kremowe Dr Gerarda. Swatowa bardzo się ucieszyła z takich słodyczy, ale swat mówi, że niestety to nie dla niego, bo on ma cukrzyce i nie wolno mu jeść słodyczy, więc wyciągnęłam krakersy Artur Dr Gerarda, które świetnie się nadają, bo są słone i nie podnoszą cukru we krwi. Dzień bardzo szybko minął i rano trzeba było wracać do domu, ale umówiliśmy się, że w jesieni to oni nas odwiedzą.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz