poniedziałek, 11 kwietnia 2022

Unijne przerwy kawowe.

           Siedzę przed komputerem, obok stoi kubek z kawą. Nie umiem pracować bez porcji „małej” czarnej. Inną sprawą jest, że często przy tej okazji przegryzam coś słodkiego. Coś w czekoladzie, coś z kremem. Czy to normalne?

          Okazuje się, że ma tak większość ludzi. My Polacy mamy słodycze Dr Gerard, więc mamy duży wachlarz produktów do wyboru, np.: ciastka Animals Butter, herbatniki Mafijne, draże, itd. Jestem ciekawy, jakie przekąski mają na drugiej półkuli. Wiem, że też mają potrzebę słodkości do kawy. Nawet przeprowadzili badania na Uniwersytecie. Udowodniono, że kawa lub produkty z kofeiną pobudzają nas i nie czujemy senności (to mnie nie dotyczy, mogę wypić mocną kawę i zasnąć). Jednak wszystko kosztuje. Nie ma nic za darmo. Za poczucie rześkości i pobudzenia płacimy upośledzeniem kubków smakowych. To jest efekt przejściowy, krótkotrwały. Jednak wszystko, co jemy przy lub po kawie smakuje nam mniej słodko, niż jest w rzeczywistości. Dlatego pochłaniamy bomby cukrowe niczym ciastko owsiane albo krakersa.

          Teraz już rozumiem, dlaczego do kawy lubię ciastko „Japonkę”, czyli dwie bezy przełożone kremem czekoladowym, albo Babkę włoską z kremem i skropioną alkoholem. Oba te przysmaki to bomby kaloryczne i cukrowe. Jednak to nie moja wina. Wszystkiemu winna jest Unia Europejska. Ponieważ, gdy uczestniczyłem w szkoleniach i kursach ze środków unijnych, zawsze mieliśmy serwisy kawowe. Tak przerwy kawowe, do których przygotowywano nam ciastka kruche, wafelki w czekoladzie albo nadziewane. Potem, gdy pracowałem w projekcie finansowanym ze środków unijnych i zapraszałem ludzi na spotkania. Moim obowiązkiem było ugościć ich kawą, herbatą oraz dostawałem przydział słodyczy na miesiąc lub na kwartał. Zdążyłem się przyzwyczaić. Teraz nie mam przydziału ani kawy ani słodyczy. Jednak zwyczaj pozostał. Dzień pracy rozpoczynam poranną kawą i czymś słodkim od Dr Gerard.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz