1. Ruch jako początek dobrego dnia.
Czy te słowa niosą
wielkie wyzwanie? Czy wiążą się z czymś niemożliwym? Czy osoby niewidome lub z
innymi ograniczeniami dadzą sobie radę? Moim zdaniem, NIE, NIE, TAK! Aktywność
fizyczna może być prosta, niewymagająca, bezproblemowa. Najtrudniej podjąć
decyzję aby zacząć. Nie musimy biegać na siłownię, na jogę, bieżnię czy parkiet
lub matę. Możemy zacząć dzień od kilku skłonów, kilku przysiadów przy krześle,
dodać kręcenie biodrami i już. Potem spacer do szkoły z dzieckiem. To może
zmienić nam rytm dnia. Zostawiamy auta w garażu, bierzemy rower, rolki i w
drogę.
2. Sport
jako doświadczenie ciała i przestrzeni.
Spacerując z
dziećmi zauważyłem mnóstwo ludzi biegających, jeżdżących rowerami. Na ich
twarzach rysowało się zadowolenie. Widać było zmęczenie, ale uśmiech nie
schodził im z buzi. Nie rywalizowali, nie walczyli o lepszy wynik od drugiego
człowieka. Byli skupieni na oddechu, równym rytmie, na powtarzalności kroku. Uczyli
się swoich ciał, poznawali swoje możliwości. Byli świadomi swoich ciał. Zastanawiacie
się, skąd mogę to wiedzieć? Odpowiadam. Mieszkam na tym osiedlu kilka dekad i
znam sporo ludzi. Wielu z nich oraz członków mojej rodziny biega, często spotykam
te same osoby i rozmawiamy ze sobą.
3. Pokonywanie
własnych ograniczeń.
Motywację do
ruchu fizycznego musimy znaleźć w sobie. Nic na siłę. Ja zacząłem codzienne ćwiczenia
i jazdę na rowerze ponieważ chcę zgubić brzuch. Znam osoby, które odczuwały ból
kręgosłupa. Ćwiczenia i rozciągania im pomogły. A inni biegają bo to jest
modne. Mają do tego prawo. Również mamy prawo cieszyć się małymi sukcesami. Może
to być zrobienie pięciu pompek, albo pięciu kilometrów na rowerze lub biegnąc. Powoduje
to, że nasze zadowolenie wzrasta, mamy ochotę na kolejne zwycięstwa. Przesuwamy
własne granice. Poprawia nam się samoocena.
4. Radość
z wysiłku i zmęczenia.
Jak mówi mój
dorosły syn „jak boli, to rośnie”. Można to rozumieć, że jeśli chcemy mieć
większe mięśnie musimy je zmusić do wysiłku. Mamy zakwasy, a mięśnie bolą, bo
wcześniej nie musiały się wysilać. Mnie ten ból cieszy. Wiem, że uczciwie
przepracowałem trening. W innej sytuacji gdy schodzę z rowerka treningowego
zlany potem. Wiem, że zrobiłem to, co zaplanowałem, pokonałem wyznaczony dystans.
Daje mi to satysfakcję.
5. Wspólna
aktywność, jako forma spotkania.
Nie będę oryginalny,
opiszę jak wygląda aktywność fizyczna w moim domu. Często siedzimy w swoich
pokojach. Kupiliśmy psa i od tego czasu mamy powód aby spotkać się i wspólnie wyprowadzić
czworonoga. Idziemy i rozmawiamy na różne tematy, spotykamy innych psich
towarzyszy, mijamy spacerowiczów. Moja żona z kuzynką aby porozmawiać bez
świadków umawiają się na spacer z psami. W innych sytuacjach wspólne ćwiczenie
z dziećmi, sprawiają nam dużo przyjemności. Na czas gimnastyki zostawiamy telefony,
telewizory. Razem spędzamy czas, dajemy sobie wsparcie i budujemy nasze
relacje.
6. Chwila
odpoczynku po wysiłku.
Po takiej
aktywności jest moment na zatrzymanie się, na złapanie oddechu, na uspokojenie pracy
serca. Czas na pogaduchy. Podświadomie rozmowa schodzi na miłe, spokojne
tematy. Te powodujące stres, nerwy czy jakieś obawy odchodzą na dalszy plan. Ciało
wraca do równowagi a my mamy powód do dumy. Kolejny dzień, kolejny ruch
fizyczny za nami. Świadomość spełnionego obowiązku powoduje moje zadowolenie.
7. Spotkanie
przy stole po aktywności.
Po powrocie do
domu należy uzupełnić płyny i węglowodany. Siadamy razem przy stole, przygotowujemy
zdrową herbatę i pyszne ciastka Dr Gerard. Wiadomo, że nie mogą to być jakieś torty
z ciężkim kremem, z bitą śmietaną i czekoladą. Już w szkole moja nauczycielka wbijała
nam do głowy, że po zjedzeniu ciacha lepiej się myśli, mózg jest bardziej
wydajny. Wziąłem sobie tę lekcję do serca. Ciastko Dr Gerard jest odpowiednie
na każdą okazję.
8. Światowy
Dzień Sportu, jako zachęta do ruchu.
Jeśli nie
możesz się zebrać i zacząć aktywność fizyczną. Może takim impulsem być 6 dzień
kwietnia i przypadający Światowy Dzień Sportu. Może tego dnia zaczniesz od
spaceru wokół osiedla. Może w tym dniu najdzie cię chęć wpłynięcia na swoje ciało.
Aby to ciało było zdrowsze, bardziej elastyczne, aby każdy wysiłek nie kończył
się zadyszką i kłuciem w mostku. A może postanowisz dobrze wyglądać latem na
plaży. Wszystko zależy od ciebie. Nie musisz być mega sportowcem. Każda
aktywność fizyczna pod warunkiem, że jest codzienna pozytywnie wpływa na nasze
ciała i duszę.
9. Sport
jako źródło pewności siebie.
Już wcześniej
pisałem, że sumienny trening powoduje u mnie dumę, zadowolenie a w rezultacie
poprawę mojej samooceny. W tym miejscu potwierdzam te słowa. Codzienny trening
daje mi poczucie samokontroli, poznanie własnego ciała, obowiązkowości, dążenia
do wyznaczonego celu oraz przesuwania własnych granic. Buduje wiarę we własne
możliwości i poczucie sprawczości. Mam wpływ na to jak wyglądam i jak się
czuję.
10. Zakończenie – dlaczego ruch zmienia sposób
myślenia o sobie.
Moim zdaniem sport,
aktywność fizyczna to nie tylko wynik, czas, odległość, rywalizacja, pot czy
krew. Dla mnie ruch to relaks, odprężenie, odskocznia od złych emocji. W trakcie
treningu spotykamy ludzi, nawiązujemy relacje. Budujemy wspólnotę. Na końcu
mamy zadowolenie z siebie, satysfakcję i poczucie spokoju.
PS: Luźno dodam, że gdy się postaramy to możemy mieć większe muskuły,
mniej w pasie albo zgrabniejsze nogi. To dodatkowy powód do zadowolenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz