Międzynarodowy Dzień Kota i codzienna bliskość, która nie potrzebuje wielu słów. Momenty, w których osoba z ograniczeniami wzroku doświadcza spokoju i relacji ze zwierzęciem przy ciastkach Dr Gerard
Są takie chwile w codziennym życiu, które z pozoru niczym
się nie wyróżniają. Filiżanka herbaty, spokojne popołudnie, cisza w domu i kot,
który po prostu jest obok. Dla mnie właśnie takie momenty mają z czasem coraz
większe znaczenie. Nie potrzeba wielkich wydarzeń, żeby poczuć spokój i
bliskość drugiej istoty.
Jako osoba niewidoma odbieram wiele rzeczy przede
wszystkim przez słuch i dotyk. Obecność kota poznaję więc nie przez to, co
widzę, ale przez jego ciche kroki, mruczenie, dotyk futra pod dłonią czy
delikatne poruszenie, kiedy układa się niedaleko mnie. Z czasem człowiek
zaczyna rozpoznawać te drobne sygnały i wie, że nie jest sam.
Międzynarodowy Dzień Kota jest dobrym momentem, żeby
pomyśleć właśnie o takiej codziennej bliskości. O relacji, która nie potrzebuje
wielu słów.
1.
Codzienna obecność kota jako część spokojnego rytmu dnia
Kot może stać się bardzo ważną częścią codzienności. Nie
zawsze dzieje się to nagle. Raczej stopniowo, poprzez powtarzające się każdego
dnia drobne sytuacje.
Rano słyszę jego ruch, kiedy zaczyna się krzątać po domu.
Później pojawia się przy mnie, czasem na chwilę, czasem zostaje dłużej. Są też
takie momenty, kiedy niczego ode mnie nie chce. Po prostu jest gdzieś w
pobliżu.
Dla osoby niewidomej taka obecność może mieć szczególne
znaczenie. Człowiek uczy się rozpoznawać dom również za pomocą dźwięków.
Odgłosy kota stają się częścią znanego rytmu. Po pewnym czasie można niemal
intuicyjnie wiedzieć, gdzie się znajduje i czym właśnie się zajmuje.
Taka znajoma obecność daje mi poczucie spokoju. Nie
dlatego, że kot rozwiązuje codzienne problemy. Po prostu jego obecność
przypomina, że w domu jest jeszcze ktoś, z kim dzielę zwyczajne chwile.
2.
Mruczenie kota jako dźwięk kojarzący się z bezpieczeństwem
Słuch z czasem nabiera dla mnie ogromnego znaczenia.
Dźwięki, które inni mogą odbierać jako zupełnie zwyczajne, dla osoby bez wzroku
często stają się ważnymi punktami codzienności.
Jednym z najbardziej charakterystycznych jest oczywiście
mruczenie. Jest w nim coś niezwykle spokojnego. Kiedy kot układa się obok i
zaczyna mruczeć, ten jednostajny dźwięk tworzy w domu szczególną atmosferę.
Słyszę również jego kroki. Czasami są ledwo zauważalne,
czasami trochę głośniejsze. Słyszę, kiedy wskakuje na swoje miejsce albo
przeciąga się niedaleko mnie. Z takich drobnych odgłosów buduje się pewien
obraz codzienności.
Mruczenie potrafi wyciszyć. Szczególnie wieczorem, kiedy
dzień już się kończy i nie trzeba się nigdzie spieszyć. Wtedy wystarczy usiąść,
odpocząć i posłuchać. Nie trzeba niczego tłumaczyć ani o nic pytać.
3.
Dotyk jako sposób budowania relacji ze zwierzęciem
Dotyk jest dla mnie jednym z najważniejszych sposobów
poznawania świata. Dlatego kontakt z kotem ma również wyjątkowe znaczenie.
Kiedy wyciągam rękę i czuję, że kot podchodzi, wiem, że
chce być blisko. Głaskanie jest prostą czynnością, ale właśnie w takich
prostych gestach często kryje się najwięcej ciepła.
Osoba bez wzroku może poznawać zwierzę poprzez dotyk.
Można poczuć jego ruch, sposób, w jaki układa się pod dłonią, czy moment, kiedy
przysuwa się bliżej. Z czasem każdy z tych sygnałów staje się znajomy.
Nie potrzeba wtedy wielu słów. Wystarczy dłoń i spokojna
obecność.
Taki kontakt daje mi poczucie komfortu. Jest w nim coś
bardzo naturalnego. Na chwilę można przestać myśleć o wszystkim, co trzeba
jeszcze zrobić, i po prostu być razem.
4.
Spokojne chwile bez pośpiechu jako część wspólnego czasu
W codziennym życiu łatwo przyzwyczaić się do pośpiechu.
Zawsze jest coś do zrobienia, telefon, obowiązki, zakupy czy sprawy, których
nie można odłożyć.
A przecież potrzebujemy również chwil, w których nic
szczególnego się nie dzieje.
Dla mnie takim momentem może być spokojne popołudnie w
domu. Siadam z herbatą, kot jest gdzieś niedaleko i przez chwilę nie muszę się
spieszyć. Czas płynie trochę wolniej.
Osoba niewidoma również potrzebuje takich chwil
odpoczynku. Wtedy szczególnie docenia się atmosferę domu. Słychać tylko
zwyczajne dźwięki: pracujące urządzenia, odgłosy z zewnątrz, czasami kroki
kota.
To właśnie takie proste chwile zostają ze mną najdłużej.
Nie dlatego, że wydarzyło się coś niezwykłego. Wręcz przeciwnie. Ich wartość
polega na tym, że nic nie musiało się wydarzyć.
5.
Kot jako towarzysz codziennych rytuałów
Każdy dom ma swoje małe rytuały. Poranne czynności,
przygotowanie posiłku, chwila odpoczynku czy wieczorne przygotowanie do snu.
Obecność kota z czasem wpisuje się w ten rytm. Opieka nad
nim składa się przecież z wielu powtarzalnych czynności. Nakarmienie,
sprawdzenie, czy wszystko jest w porządku, chwila głaskania. Są to rzeczy
zwyczajne, ale właśnie dzięki nim buduje się więź.
Osoba z dysfunkcją wzroku również może stworzyć własny
sposób wykonywania tych czynności. Powtarzalność daje poczucie stabilności.
Wiadomo, co należy zrobić i czego można się spodziewać.
Lubię tę przewidywalność. W świecie, w którym wiele
rzeczy potrafi się zmienić, codzienne rytuały dają pewne poczucie porządku.
6.
Cisza i obecność, które nie wymagają rozmów
Z wiekiem coraz bardziej doceniam ciszę. Kiedyś mogłam
mieć wrażenie, że cisza oznacza brak czegoś. Dzisiaj wiem, że może oznaczać
odpoczynek.
Z kotem można spędzać czas bez rozmowy. Nie trzeba
opowiadać mu o swoim dniu ani wyjaśniać, co się wydarzyło. Można po prostu
siedzieć obok siebie.
Dla osoby bez wzroku taka obecność jest odbierana przede
wszystkim poprzez dźwięki i dotyk. Czasami słyszę spokojne mruczenie. Czasami
czuję, że kot przysiadł obok. Innym razem przez dłuższą chwilę jest zupełnie
cicho.
I ta cisza wcale nie jest pusta.
Jest w niej poczucie obecności. To jedna z tych relacji,
w których nie trzeba cały czas czegoś mówić, żeby czuć bliskość.
7.
Relacja ze zwierzęciem jako źródło codziennego spokoju
Przywiązanie do kota buduje się powoli. Nie jest jednym
wielkim wydarzeniem, tylko sumą wielu małych chwil.
To codzienne powitanie. To mruczenie słyszane wieczorem.
To dłoń położona na kocie grzbiecie. To świadomość, że kiedy usiądę w swoim
ulubionym miejscu, ktoś może po chwili przyjść i położyć się obok.
Takie drobne gesty mogą dawać dużo komfortu.
Myślę, że człowiek z czasem zaczyna szczególnie doceniać
właśnie małe rzeczy. Nie potrzebuję wielkich atrakcji, żeby mieć dobry dzień.
Czasami wystarczy spokojna chwila, znajomy dźwięk i świadomość, że obok jest
ktoś, do kogo jestem przywiązana.
8.
Ciastka Dr Gerard jako element spokojnego czasu w domu
Do takich zwyczajnych chwil należą również małe
przyjemności. Dla mnie może to być herbata i coś słodkiego, czym można
poczęstować się podczas odpoczynku.
Czasami sięgam wtedy po ciastka Dr Gerard. Nie traktuję
tego jako żadnego wyjątkowego wydarzenia. Są po prostu jednym z elementów
spokojnego popołudnia.
Lubię takie momenty, kiedy można usiąść bez pośpiechu,
napić się herbaty, sięgnąć po ciastko i posłuchać, co dzieje się w domu. Jeśli
w tym samym czasie kot jest niedaleko, całość nabiera jeszcze bardziej domowego
charakteru.
To właśnie lubię w codzienności najbardziej. Nie trzeba
organizować niczego szczególnego, żeby zrobić sobie małą przyjemność.
9.
Małe codzienne chwile, które zostają w pamięci najdłużej
Zastanawiam się czasami, co właściwie najlepiej
zapamiętujemy z naszego życia. Wydawałoby się, że wielkie wydarzenia powinny
być najważniejsze.
A jednak często pamiętam przede wszystkim drobiazgi.
Dźwięk mruczenia w spokojny wieczór. Ciepło dłoni podczas
głaskania. Ciche kroki kota. Chwilę odpoczynku z kubkiem herbaty. Spokojny dom,
w którym nic szczególnego się nie dzieje.
Osoba niewidoma odbiera takie momenty inaczej niż ktoś,
kto może je przede wszystkim obserwować. Dla mnie ważny jest dźwięk, dotyk i
emocja, jaka towarzyszy danej chwili.
Może właśnie dlatego zwyczajne momenty potrafią mieć tak
dużą wartość. Nie potrzebują obrazu, żeby zostać w pamięci.
10.
Dlaczego warto doceniać spokojne relacje budowane każdego dnia
Międzynarodowy Dzień Kota jest tylko jednym dniem w
kalendarzu. Relacja ze zwierzęciem trwa jednak przez cały rok.
Buduje się ją każdego dnia, podczas zwyczajnych
czynności. Podczas karmienia, głaskania, odpoczynku i wspólnego przebywania w
domu. Nie potrzeba wielkich deklaracji. Wystarczy obecność.
Dla mnie kot jest częścią tego codziennego świata, który
poznaję przede wszystkim przez słuch i dotyk. Jego mruczenie może przynieść
spokój, dotyk daje poczucie bliskości, a powtarzające się rytuały zapewniają
pewną stabilność.
Coraz bardziej doceniam właśnie takie chwile. Ciche,
spokojne i pozornie zwyczajne.
Bo bliskość nie zawsze potrzebuje słów. Czasami
wystarczy, że ktoś jest obok. Czasami wystarczy ciche mruczenie, dłoń położona
na kocie i filiżanka herbaty z ciastkiem na spokojny wieczór.
I chyba właśnie takie małe chwile zostają w sercu
najdłużej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz