piątek, 19 grudnia 2025

DZIEŃ WOLONTARIUSZA WIDZIANY BEZ PATRZENIA. WSPARCIE, KTÓRE NIE PRZYTŁACZA I CIASTKACH, KTÓRE NAPRAWDĘ ŁĄCZĄ LUDZI.

 Wstęp.

          Międzynarodowy Dzień Wolontariusza przypada piątego grudnia. W tym roku hasłem przewodnim jest: „Każdy wkład ma znaczenie”. Daje nam ono do zrozumienia, że każde działanie dla drugiego człowieka ma znaczenie i wzmacnia relacje w społeczności.

          Nie jestem „mądrą głową” z telewizji albo z radia, mój wpis kieruje do wszystkich ludzi, którzy chcą bezinteresownie zrobić coś dla innych. Adresatami moich słów są również osoby, które potrzebują pomocy, wsparcia lub obecności drugiego człowieka.

          Wpis ten będzie o uważności, czyli o byciu w pełni tu i teraz. O zauważaniu osób w potrzebie. O empatii. O tym, jakie działania wolontariusza mogą być proste. O tym, że zwyczajne bycie obok jest ważne.

          Myślę, że osoby, które się jeszcze wahają czy zostać wolontariuszem, podejmą decyzję „na tak”.

 

„Widzieć bez patrzenia” – co to dla mnie znaczy.

          „Być zauważonym” a „Być tylko obecnym” – jak chcesz być odbieranym w społeczności. Być tylko obecnym, dla mnie to znaczy: jestem, żyję, nie wychylam się, nie robię nic, aby zmienić swoje życie, nie zrobię nic dla drugiego człowieka, nic nie znaczę i nic nie mogę. Być zauważonym, dla mnie to: praca nad sobą, otwartość na drugiego człowieka, chęć zrobienia czegoś dla innych, chęć bycia i pracy nad relacjami w moim środowisku. Być uważnym.

          Być uważnym, czyli być w pełni tu i teraz. Czyli widzieć nie tylko patrzyć. Słyszeć nie tylko słuchać. Postawiłem sobie za zadanie postrzegać drugiego człowieka wszystkimi zmysłami. Mówi się, że papier przyjmie wszystko. Dlatego oprócz słów zwracam uwagę na tempr głosu, na emocje jakie przekazuje rozmówca. Czy drżenie głosu, pocenie rąk jest dowodem na dobre samopoczucie rozmówcy? Wiem, że mamy mało czasu i wszystko chcemy „na wczoraj”, jednak bycie cierpliwym pozwoli nam odczytać znaki, które nieświadomie wysyła nam drugi człowiek.

          Gdy już podejmiesz decyzję i zostaniesz wolontariuszem, pamiętaj nie umiemy czytać w myślach. Każdy jest inny i ma inne priorytety. Nie uszczęśliwiaj na siłę. Zadawaj pytania, daj do zrozumienia, że drugi człowiek i jego emocję są dla Ciebie ważne i że jesteś tu dla niego. Używaj zwrotów: jak wolisz, powiedz proszę, jestem obok.

          Słowa, których ja nie używam w pracy wolontariusza to: zrobię za Ciebie, to nie dla Ciebie, to dla Ciebie za trudne. Tymi zwrotami możemy sprawić co najmniej przykrość drugiemu, a w ekstremalnych sytuacjach wycofanie się lub postawienie kolejnych barier u osoby, z którą chciałem nawiązać relację.

 

Jak poznaję świat bez wzroku.

          W pierwszej kolejności poznajemy świat naszego domu. Musimy poznać otaczające nas miejsca korzystając z innych zmysłów niż wzrok. Pomaga naw węch i smak. Miły zapach kojarzy mi się z czymś dobrym. Zapach przyjemny zachęca mnie do wejścia, do skorzystania z zaproszenia. Zapachy odpychające, drażniące powodują, że mam ochotę się wycofać, uciec. Podobnie jak z ciastkami, te ładnie pachnące zjadam z ochotą. Gdy pachną spalenizną lub czymś, co źle mi się kojarzy, na te ciastka się nie skuszę. Pod tym względem smak według mnie ma takie same znaczenie. Nie wezmę do ust czegoś o nieprzyjemnym zapachu.

          Kolejnym zmysłem, dzięki któremu mogę stworzyć swoją własną mapę jest dotyk. W parze z nim idzie porządek rzeczy. Ważne jest dla mnie, gdzie co leży i aby miało swoje miejsce. Jako osoba niewidoma kieruję się mottem „Wszystko na miejscu, i miejsce na wszystko”. Dzięki temu czuje się bezpieczny w swoim świecie, po którym poruszam się swobodnie. Jako przykład z życia podam sytuację, jaka zaistniała w domu mojej niewidomej cioci. Ktoś z domowników przestawił butelki w szafce kuchennej. Ciocia gotując czerwony barszcz, zamiast octu wlała denaturat.

          Będąc z innymi niewidomymi stawiam na proste, krótkie komunikaty. Pomijam zbędne detale, za dużo szczegółów powoduje, że tracimy koncentrację na głównym celu. Idąc koło fontanny w kierunku parku nie prowadzę audycji radiowej. Nie opisuję posągu jaki jest tam umieszony albo jakim strumieniem spływa woda. Po prostu mówię, że idziemy w prawo, przejdziemy koło fontanny a następnie na przejściu z sygnalizacją przechodzimy ulicę i skręcamy w lewo.

          Tworząc własną mapę i korzystając z niej, pamiętaj hałas i pośpiech to wróg. Cierpliwie w swobodnym tempie poznawaj otaczający Cię świat. To co masz pod nogami, jakie dźwięki towarzyszą poszczególnym miejscom. Jakie zapachy Cię otaczają, blokowisko nigdy nie będzie pachniało lasem. Odbieraj stopami drżenie podłoża w pobliżu metra, torowiska. Twoje Ciało to antena. Zbiera fale ze wszechświata. Pośpiech spowoduje błędy w odczytywaniu bodźców zewnętrznych i zamiast do restauracji trafisz do szkolnej stołówki.

 

Herbata i ciastka Dr Gerard – mały rytuał, duży sens.

          Moim zdaniem, aby relacje w społeczności były dobre, powinny odbywać się w przyjemnym środowisku. Rozmowy przy herbacie i ciastku Dr Gerard zbliża ludzi. Bezpieczna przestrzeń jest ważna. Nie chodzi mi o ból nóg, gdy rozmawiamy na stojąco. Myślę o dobrym samopoczuciu rozmówców. Żeby nikt nie czół się skrępowany, zdenerwowany czy zagrożony. Usiądźcie przy stoliku, ciastka Dr Gerard dopełnią przyjemny nastrój.

          Zawsze staram się, aby słodycze czekały na gości. Osoby niepełnosprawne mają poczuć się równymi z innymi. Dlatego zachęcam Cię abyś również częstował się ciastkami. Nie rób wyróżnień. Osoby zaproszone nie mogą poczuć, że ciastka są nagrodą za „coś”. Ciastko i przyjemna muzyka tworzą przyjemny klimat.

          Podając napoje i ciastka pamiętaj o poinformowaniu gościa, gdzie znajduje się talerzyk a gdzie filiżanka. Nie używaj słów „tu, tam”, lepiej zabrzmią i będą dokładniejsze „na wprost, z prawej, z lewej”. Opisując to co gość znajdzie na talerzu możesz użyć zwrotów zapożyczonych z zegarka: na dwunastej, na drugiej, na piątej.

          Uważność, czyli bycie w pełni tu i teraz powoduje, że nasze czynności wykonujemy w spokojnym tempie, tak aby nikt nie pomyślał, że się pali albo że chcemy szybko zakończyć spotkanie. Kolejność wykonania poszczególnych czynności ma znaczenie, pozwólmy gościowi usiąść, poczuć się wygodnie, komfortowo. Nie atakujmy go od wejścia informacjami. Osoby niewidome i nie tylko chcą zająć spokojnie miejsce, na tym się skupiamy. Dużo informacji by nam umknęło.

 

Wsparcie, które nie przytłacza.

          Z mojego doświadczenia wiem, że nie należy się narzucać. Warto zapytać czy nasza pomoc jest potrzebna. Czy osoba niepełnosprawna jest zainteresowana moją pomocą. Nikt nie lubi, aby go na siłę uszczęśliwiać. Dopytaj w jaki sposób możesz pomóc.

          Bądź przygotowany na odpowiedź negatywną. Nie rezygnuj. Czasem po chwili zostaniesz poproszony, poczekaj. Zrób tylko to o co zostaniesz poproszony.

          Jest różnica pomiędzy towarzyszeniem osobie niewidomej a wyręczaniem jej. Ja również proszę o pomoc w dotarciu do jakiegoś miejsca. Znam drogę, lecz czuję się niepewnie. Dlatego wolę, gdy koś jest w pobliżu niż żeby mnie prowadził pod rękę. Pamiętaj osoby niepełnosprawne są w dużym stopniu samodzielne, nie trzeba za nie wszystkiego robić. Samodzielność podnosi naszą samoocenę. Wyręczanie może spowodować negatywną ocenę Twojego działania.

          Przebywając wśród niewidomych pamiętaj o komunikacji. Informuj co robisz w danym momencie. Mów o tym, czy opuszczasz pomieszczenie. Bywają sytuację w większej grupie, że osoba słabowidząca mówi a rozmówca odszedł na chwilę. Bywa to krępujące.

 

Międzynarodowy Dzień Wolontariusza w codzienności.

          Aby pomagać, nie trzeba czekać do piątego grudnia. Każdego dnia możesz być pomocny. W pracy, szkole, autobusie itd. Nie musisz nikogo nosić na rękach, czasem po prostu powiedz jakiej linii autobus podjeżdża na przystanek. Moja córka w szkole podstawowej wolontariat praktykowała w świetlicy. Poświęcając uwagę młodszym kolegom i koleżankom. Pamiętaj o zrozumiałych komunikatach. Pośpiech nie pomaga, spokojne tempo nie powoduje nerwowości.

          W moim domu stawiamy na czułość i uważność na drugiego. Nie czytamy w cudzych myślach. Rozmowa zastąpiła domysły. Nie kontrolujemy się, dzielimy się naszymi planami, sprawami, troskami, potrzebami.

          Będąc poza domem bądź blisko. Spokojne tempo i świadomość, że jest ktoś przy mnie, korzystnie wpływa na moje samopoczucie. Ułatwia mi to na dokładniejsze  odbieranie otoczenia. Kilka słów z bliska, zrobi więcej niż morze gestów z oddali.

          Jestem przekonany, że jeżeli ktoś zaangażuje się w Dzień Wolontariusza, nigdy nie porzuci chęci pomocy innym. Na każdym kroku, każdego dnia można znaleźć osobę, której można pomóc.

 

Bariery, których nie widać.

          Nie oszukujmy się, każdy człowiek ma jakieś zahamowania, jakieś bariery. Osoby niepełnosprawne miewają ich więcej. Częściej potrzebują mieć przy sobie drugą osobę. Jednak nie można przeżyć życia za nie. Nadopiekuńczość może odebrać nam sprawczość. Spowoduje, że poczujemy się „do niczego”. Może wypchnąć Nas poza margines społeczeństwa.

          Zaakceptuj, że hałas i pośpiech nie jest oczekiwanym stylem życia. My niepełnosprawni wolimy, aby nasze życie upływało spokojnie, w wyciszeniu. W takich warunkach czujemy, że sami wpływamy na swój los, a nie jesteśmy rzucani jak tratwa podczas sztormu.

          Pamiętaj o komunikacji. Krótka informacja ułatwia robienie następnego kroku. Jej brak powoduje, że czujemy się niepewni, postawieni pod ścianą.

          Stereotypy. Często są mylące, niesprawiedliwe. Nie możesz traktować wszystkich według jednej recepty. Nawet w słowach możesz odnaleźć stereotypy. Postaraj się rozpoznawać i zastępować je, dobierając słowa trafiające do rozmówcy.

 

Prosta etykieta wsparcia.

          Spotykając się z ludźmi, nie możemy być anonimowi. Powinniśmy się przywitać podać imię. Dajmy szansę na odpowiedź naszemu rozmówcy. Nie jesteśmy karabinem maszynowym, nie strzelamy słowami niczym nabojami w przeliczeniu na minutę.

          Stawiając coś na stole, lub odkładając coś na bok, informuj, gdzie to się teraz znajduje. Używając prostych komunikatów: po prawej, pośrodku…

          Dawaj znać o swoim położeniu, mów z której strony podchodzisz, korzystając z krótkich zdań.

          Pamiętaj, że jeśli Ty w danym miejscu i sytuacji czujesz się komfortowo, to osoba niewidoma może odczuwać negatywne emocje. Pytaj czy tak jest w porządku. Czy chcesz inaczej?

 

 Słowa na dziś: krótkie formuły, które pomagają.

          W pierwszym kroku zaproś do nawiązania relacji: „Masz chwilę na herbatę i ciastko? Masz ochotę na rozmowę?

Nie narzucaj się. Pytaj nie czytaj w myślach. Oferuj swoją pomoc: Jestem obok, powiedz proszę, jak wolisz?

          Zajmując miejsce przy stole, opisz podopiecznemu w kilku zdaniach co się na nim znajduje. Pamiętaj, że nie jesteś redaktorem z radia, używaj krótkich, konkretnych komunikatów.

          Kończąc rozmowę nie rzucać od tak „nara, cześć”. Zrób to z ciepłem „Dziękuję za spotkanie, co poprawić następnym razem?”.

         

Zakończenie, zaproszenie do małego gestu.

          Mam taką myśl do zapamiętania: widoczność rodzi się z uwagi, nie z patrzenia. Pomoże w tym uważność, czyli bycie w pełni tu i teraz. Słuchaj podopiecznego. Nie decyduj za niego. Dopytuj nie czytaj w jego głowie. Spraw, aby w twoim towarzystwie poczuł się komfortowo.

          Zacznij od czegoś dla ciebie prostego: zaparz herbatę, podaj ciastka Dr Gerard, poinformuj, gdzie się znajduje poczęstunek. Zapytaj „jak wolisz?”.

          Następnego dnia rób coś w innym miejscu, wskaż wolne miejsce w autobusie. Na takich gestach polega codzienny wolontariat.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz