piątek, 19 grudnia 2025

Dzień Wolontariusza widziany bez patrzenia. Wsparcie, które nie przytłacza, i ciastkach, które naprawdę łączą ludzi

 

 Dzień Wolontariusza widziany bez patrzenia. Wsparcie, które nie przytłacza, i ciastkach, które naprawdę łączą ludzi

Co roku 5 grudnia świat zatrzymuje się na chwilę. To Międzynarodowy Dzień Wolontariusza. Ten dzień jest jak cicha kartka z napisem „dziękuję”. Dla tych, którzy dają swój czas. Dla tych, którzy słuchają, noszą zakupy, nalewają herbatę. Wolontariat to dla mnie nie wielkie akcje. To codzienna gotowość, żeby być obok.

Piszę ten tekst dla Ciebie, jeśli pomaganie jest częścią Twojego dnia. Może jesteś wolontariuszką w fundacji. Może po prostu towarzyszysz sąsiadce w drodze do lekarza. Piszę też dla Ciebie, jeśli czasem potrzebujesz wsparcia. Jeśli proszenie o pomoc jest trudne. Jeśli boisz się, że ktoś zrobi „za dużo” i poczujesz się bezradna lub bezradny.

Chcę opowiedzieć o patrzeniu bez użycia oczu. O takim widzeniu, które rodzi się z uważności. Uważność to dla mnie bycie w pełni tu i teraz. Bez pośpiechu. Bez domyślania się za kogoś. Będzie więc o prostych słowach, które pomagają. O ciszy, która daje oddech. O herbacie, ciastkach i wspólnym stole, przy którym każdy ma swoje miejsce.

     Widzieć bez patrzenia”

„Widzieć” znaczy dla mnie naprawdę zauważać człowieka, nie tylko jego trudności. Mogę być w sali i czuć się „jakimś tam”. Ktoś przechodzi, stawia kubki, śmieje się z kimś innym. Zupełnie inaczej się czuję, gdy słyszę: „Cześć, tu Kasia, siedzę po Twojej lewej stronie”. Wtedy pojawia się realne „Ty” i realna „ja”.

Uważność słychać w tonie i tempie. Kiedy mówisz spokojnie, robisz przerwy, łatwiej mi odpowiedzieć. Bardzo pomagają mi trzy zdania: „Jak wolisz?”, „Powiedz proszę”, „Jestem obok”. Jest w nich wybór, szacunek i obecność.

Są też słowa, które ranią. „Zrobię za ciebie” brzmi jak „nie dasz rady”. „To dla ciebie zbyt trudne” odbiera prawo do próby. Dużo lepiej działa pytanie: „Chcesz spróbować sama czy wolisz, żebym pomógł?”. Niby drobna zmiana, a różnica w poczuciu godności jest ogromna.

 

 Jak poznaję świat bez wzroku

Do nowego miejsca najpierw wchodzą zapachy. Kawa, herbata, cytryna, wanilia z ciastek Dr Gerard podpowiadają mi, że blisko jest stół i ludzie. Kiedy siadam, smak staje się częścią mapy sytuacji. Kęs ciastka i łyk herbaty mówią: „mamy przerwę, jesteśmy razem”.

Dotyk daje porządek. Jeśli mówisz: „Twoja filiżanka stoi po prawej, talerzyk z ciastkami jest na środku”, mogę sięgnąć sama. To nie mania porządku, tylko sposób na niezależność.

Najbardziej przydają się proste opisy: „Przed Tobą stół, krzesło po lewej, drzwi za plecami”. Bez „tu”, „tam”. Słowa „po prawej”, „na środku”, „bliżej okna” układają mapę w głowie.

Hałas i pośpiech tę mapę rozmazują. Gdy wiele osób mówi naraz, trudniej mi wyłapać Twój głos. Gdy wszystko dzieje się szybko, zmysły nie nadążają. Kiedy zwalniasz i prosisz innych o chwilę ciszy, dajesz mi więcej swobody niż niejedno „udogodnienie”.

 

Herbata i ciastka Dr Gerard – mały rytuał

Po dyżurze wolontariuszy wchodzimy zmęczeni. Ktoś mówi: „Przerwa, chodźcie do stołu”. Słychać czajnik, szelest paczki ciastek Dr Gerard. Siadam, szukam dłonią krawędzi blatu. Słyszę: „Talerzyk z ciastkami jest na środku, Twoja filiżanka po prawej”. Już mam swoją mapę.

Lubię, gdy ciastka leżą na wspólnym talerzyku, dostępne dla wszystkich. Nie są „nagrodą”, tylko częścią bycia razem. Mały, słodki symbol równości.

Kiedy podajesz kubek, możesz powiedzieć: „Podchodzę z lewej, zaraz postawię gorącą herbatę przed Tobą, bliżej prawej krawędzi stołu. Już stoi”. Prosty rytm: zapowiedź, ruch, potwierdzenie. Zwykła herbata staje się lekcją uważności.

 

Wsparcie, które nie przytłacza

Wolontariat często kojarzy się z działaniem. Biegniemy, załatwiamy, nosimy. A dobre wsparcie zaczyna się od zatrzymania i pytania: „Czy chcesz, żebym pomógł?”. Bez łapania za łokieć, bez ciągnięcia w swoją stronę.

Szacunek do „nie” i „poczekaj” jest częścią tej postawy. Kiedy mówię, że spróbuję sama, nie odrzucam Twojej dobroci. Sprawdzam swoje możliwości. Twoja gotowość, by być obok, a nie zamiast, ma wtedy ogromne znaczenie.

Ważne jest też nazywanie tego, co robisz. „Teraz przesunę Twoje krzesło trochę do tyłu”. „Otwieram drzwi, za chwilę próg”. „Przyspieszamy, jeśli za szybko, powiedz”. Dzięki temu nie czuję się pakunkiem do przeniesienia, tylko partnerką we wspólnej drodze.

 

Dzień Wolontariusza w codzienności

Święto jest raz w roku, ale jego sens sprawdza się w zwykły dzień. W pracy wolontariusza ważne są drobne nawyki. W biurze możesz powiedzieć: „Twoje dokumenty leżą na górze stosu, bliżej lewej krawędzi stołu”. W korytarzu lepiej podejść, przywitać się imieniem niż wołać z daleka.

W domu wolontariat ma twarz herbaty zaparzonej babci, zakupów zrobionych sąsiadowi, ale też pytania: „Jak wolisz, żebym Ci pomógł?”. Czułość pyta, kontrola decyduje.

W mieście działa zasada: mniej gestów, więcej słów. Nie zobaczę Twojej ręki, ale usłyszę: „Jestem po Twojej prawej stronie, mogę zaprowadzić Cię do tramwaju. Najpierw idziemy prosto, potem skręcamy w lewo”. Jeden mały nawyk, powtarzany codziennie, ma większą moc niż jednorazowa akcja.

 

Bariery, których nie widać

Nie wszystkie bariery są z betonu. Nadopiekuńczość też potrafi blokować. „Zostaw, ja to zrobię lepiej” brzmi jak „Twoje działanie nie ma sensu”. Zamiast zabierać zadania, zapytaj: „Chcesz, żebym to zrobił, czy wolisz spróbować sama?”.

Pośpiech i hałas to kolejne przeszkody. Głośna muzyka, wiele rozmów naraz, okrzyki z końca sali – z każdej strony nadlatują strzępy informacji. Możesz pomóc, ściszając radio, zamykając drzwi, prosząc o chwilę ciszy. To też jest wsparcie.

Brak informacji bywa groźniejszy niż brak podjazdu. Jedno zdanie: „Przed Tobą stoi karton, obejdziemy go z lewej strony” usuwa problem, zanim się pojawi. Ranią też słowa „biedactwo”, „tacy ludzie”. Łagodniej i mądrzej jest powiedzieć: „Widzę, że to może być trudne, powiedz, czego potrzebujesz”.

 

Prosta etykieta wsparcia

Etykieta wsparcia to kilka kroków. Pierwszy: przywitaj się głosem i przedstaw imieniem. „Cześć, tu Ania, stoję po Twojej prawej stronie”. Od razu wiem, z kim rozmawiam.

Drugi: mów, gdzie odkładasz przedmioty. „Telefon leży po Twojej lewej, bliżej krawędzi stołu”. „Dokumenty są przed Tobą, na środku”. Dzięki temu mogę sięgnąć sama.

Trzeci: informuj o ruchu i zmianie. „Za chwilę podejdę z lewej”, „Teraz wychodzę na moment”. Małe zdania, duże zaufanie.

Czwarty: sprawdzaj komfort. „Czy tak jest w porządku?”, „Chcesz inaczej?”. Wtedy pomoc staje się rozmową, a nie narzucaniem rozwiązań.

 

Słowa na dziś

Kilka gotowych formuł, które możesz zapamiętać. Pierwsza: „Jestem obok, powiedz proszę, jak wolisz, żebym pomógł”. Pasuje do wielu sytuacji – w mieście, domu, podczas dyżuru.

Druga do opisu stołu: „Siedzisz przy prostokątnym stole. Na środku stoi talerzyk z ciastkami Dr Gerard. Twoja filiżanka jest po prawej stronie, bliżej krawędzi”. Krótko, konkretnie, wystarczająco.

Trzecia na koniec rozmowy: „Dziękuję za spotkanie, powiedz proszę, co mogę następnym razem zrobić lepiej, żeby było Ci wygodniej”. To zaproszenie do szczerości, nie ankieta.

Czwarta to zaproszenie do relacji: „Masz chwilę na herbatę i ciastko?”. Za tym prostym pytaniem może kryć się prawdziwe spotkanie.

Międzynarodowy Dzień Wolontariusza przypomina, że widoczność rodzi się z uwagi, nie z patrzenia. Nie trzeba idealnego wzroku ani wielkich słów, by kogoś naprawdę zobaczyć. Wystarczy zatrzymać się na chwilę, przedstawić się, zapytać: „Jak wolisz?”.

Dziś możesz zrobić coś małego. Zaparz herbatę, wyłóż ciastka, może właśnie Dr Gerard. Posadź kogoś przy stole i powiedz: „Herbata stoi po Twojej prawej, ciastka są na środku stołu. Jak wolisz usiąść?”.

A jutro powtórz ten gest w innym miejscu – w pracy, szkole, u sąsiadki, w klubie wolontariuszy. Tak rozumiem codzienny wolontariat: jako spokojny, równy krok obok drugiego człowieka, powtarzany dzień po dniu.

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz