Dzień Dobrych Wiadomości i codzienne chwile, które przypominają, że dobro dzieje się każdego dnia. Przestrzenie, w których osoba bez wzroku odnajduje powody do uśmiechu przy ciastkach Dr Gerard
1. Dobre
wiadomości, które zmieniają zwykły dzień
Mam sześćdziesiąt lat i przez wiele lat nauczyłam się, że dobry dzień wcale
nie musi zaczynać się od czegoś wielkiego. Czasami wystarczy jedna wiadomość,
krótka rozmowa albo informacja, na którą czekało się od kilku dni. Dobre
wiadomości mają w sobie coś wyjątkowego. Potrafią sprawić, że nawet zwyczajny
poranek staje się przyjemniejszy, a człowiekowi od razu chce się zrobić trochę
więcej.
Dobra wiadomość może mieć bardzo różną postać. Czasami jest to informacja,
że ktoś z rodziny szczęśliwie dotarł do domu. Innym razem wiadomość od
przyjaciółki, która dawno się nie odzywała, albo telefon od wnuczki z
opowieścią o tym, co wydarzyło się w jej ciągu dnia. Może to być także
wiadomość o czyimś sukcesie, poprawie samopoczucia czy po prostu zaproszenie na
wspólną kawę.
Dla osoby niewidomej takie informacje często przychodzą przede wszystkim
poprzez głos. Kiedy bliska osoba dzwoni i już po pierwszych słowach słyszę, że
ma coś dobrego do powiedzenia, sama zaczynam się uśmiechać. Nie muszę widzieć
jej twarzy, żeby wyczuć radość. Słyszę ją w sposobie mówienia, w śmiechu, w
szybszym wypowiadaniu kolejnych zdań.
Z wiekiem coraz bardziej doceniam właśnie takie momenty. Nie zawsze
potrzebujemy wielkich powodów do radości. Czasami warto zatrzymać się przy tym,
co wydarzyło się dobrze, nawet jeśli z pozoru jest to drobiazg. Dobra wiadomość
może przecież oznaczać także spokojny dzień, miłą rozmowę czy świadomość, że
ktoś o nas pamięta.
2. Radość z małych
sukcesów i codziennych wydarzeń
Codzienność składa się z wielu małych spraw. Jedne wykonujemy niemal
automatycznie, inne wymagają od nas więcej wysiłku. Dla mnie niektóre drobne
sukcesy mają szczególne znaczenie, ponieważ przypominają mi, że niezależnie od
wieku i ograniczeń wciąż mogę robić wiele rzeczy samodzielnie.
Czasami powodem do zadowolenia jest dobrze załatwiona sprawa, innym razem
udany spacer, przygotowanie obiadu czy uporządkowanie domu. Cieszy mnie także
sytuacja, kiedy uda mi się coś zrobić po swojemu, bez proszenia kogoś o pomoc.
Nie są to wydarzenia, które trzeba od razu zapisywać w kalendarzu jako wielkie
osiągnięcia. Dla mnie jednak potrafią poprawić cały dzień.
Osoba z dysfunkcją wzroku cieszy się z codziennych sukcesów dokładnie tak
samo jak każdy inny człowiek. Każdy z nas ma swoje zadania, przyzwyczajenia i
rzeczy, które sprawiają nam satysfakcję. To, że nie widzę, nie oznacza
przecież, że nie odczuwam dumy, radości czy zwykłego zadowolenia.
Czasami największe znaczenie mają właśnie wydarzenia, które dla innych
mogłyby wydawać się niepozorne. Długa rozmowa z bliską osobą, niespodziewany
telefon, udane spotkanie czy wiadomość od kogoś, kogo dawno nie słyszałam. Z
takich drobiazgów składa się życie. Po latach wiem, że właśnie je pamięta się
często dłużej niż wielkie uroczystości.
3. Dobre słowa,
które zostają w pamięci na długo
Słowa mają ogromne znaczenie. Można powiedzieć komuś bardzo niewiele, a mimo
to sprawić, że poczuje się lepiej. Można również powiedzieć wiele, ale bez
ciepła i zainteresowania, przez co rozmowa nie pozostawi po sobie niczego
szczególnego.
W moim przypadku szczególne znaczenie ma ton głosu. Kiedy nie mogę zobaczyć
uśmiechu drugiej osoby ani jej gestów, jeszcze uważniej słucham tego, jak mówi.
Po głosie można rozpoznać zniecierpliwienie, wzruszenie, radość czy troskę.
Czasami wystarczy jedno ciepłe „dobrze cię słyszeć”, żeby poczuć, że ktoś
naprawdę cieszy się z rozmowy.
Pamiętam wiele dobrych słów wypowiedzianych do mnie przez lata. Niektóre
były bardzo proste. „Dobrze, że jesteś”. „Miło cię słyszeć”. „Poradzisz sobie”.
„Wpadnę do ciebie w weekend”. To nie są wielkie deklaracje, ale właśnie takie
zdania potrafią zostać w pamięci.
Dobre słowo może dodać otuchy wtedy, kiedy mamy gorszy dzień. Nie rozwiąże
wszystkich problemów, ale może przypomnieć, że nie jesteśmy sami. Dlatego sama
staram się zwracać uwagę na to, co mówię innym. Wiem, że czasami jedno życzliwe
zdanie może znaczyć więcej, niż nam się wydaje.
4. Dzielenie się
pozytywnymi informacjami jako sposób budowania relacji
Dobra wiadomość jest jeszcze przyjemniejsza, kiedy można się nią z kimś
podzielić. Lubię momenty, kiedy rodzina spotyka się przy stole i każdy
opowiada, co dobrego wydarzyło się w ostatnich dniach. Nie muszą to być
niezwykłe historie.
Jedna osoba może opowiedzieć o udanym dniu w pracy, druga o spotkaniu z
przyjaciółką, a ktoś jeszcze o czymś zabawnym, co przydarzyło mu się po drodze
do domu. Takie rozmowy mają dla mnie dużą wartość. Pozwalają być częścią
codziennego życia innych osób i dają poczucie bliskości.
Osoba niewidząca chętnie dzieli się radosnymi chwilami z bliskimi. Wspólne
przeżywanie emocji nie wymaga przecież wzroku. Można śmiać się z tej samej
historii, cieszyć z czyjegoś sukcesu czy wspólnie wspominać przyjemne
wydarzenie.
Lubię też słuchać, kiedy ktoś opowiada o czymś z dużym entuzjazmem. Sam
entuzjazm jest zaraźliwy. Nawet jeśli początkowo nie byłam szczególnie
zainteresowana danym tematem, po kilku minutach rozmowy zaczynam cieszyć się
razem z opowiadającą osobą.
Właśnie takie chwile budują relacje. Nie chodzi tylko o samo przekazanie
informacji. Ważne jest to, że mamy komu powiedzieć: „Słuchaj, wydarzyło się coś
dobrego”.
5. Powody do
uśmiechu ukryte w zwykłych sytuacjach
Z biegiem lat coraz częściej zauważam, że powodów do uśmiechu nie trzeba
daleko szukać. Są ukryte w zwykłym dniu.
Może to być poranna kawa wypita w ciszy, ulubiona muzyka w radiu, telefon od
znajomej osoby albo śmiech dziecka dobiegający z drugiego pokoju. Czasami jest
to zapach świeżo przygotowanego ciasta, rozmowa z sąsiadką czy wiadomość od
kogoś, kogo dawno nie słyszałam.
Osoba z ograniczeniami wzroku może dostrzegać wartość takich chwil w nieco
inny sposób. Kiedy nie korzystam ze wzroku, większą uwagę zwracam na dźwięki,
zapachy, dotyk i przede wszystkim na obecność innych ludzi. Dzięki temu wiele
codziennych sytuacji ma dla mnie swój własny charakter.
Potrafię rozpoznać po głosie bliską osobę, zanim jeszcze się przedstawi.
Wiem, kiedy ktoś się uśmiecha, nawet jeśli tego nie widzę. Zwracam uwagę na
odgłosy domu, które tworzą poczucie bezpieczeństwa. To wszystko sprawia, że
zwyczajne momenty stają się ważne.
Optymizm nie zawsze pojawia się po wielkich wydarzeniach. Czasami rodzi się
właśnie z drobiazgów. Z tego, że ktoś zapytał, jak się czujemy. Z tego, że
możemy spokojnie usiąść przy stole. Z tego, że mamy z kim porozmawiać.
6. Wspólny czas
jako najlepsza dobra wiadomość dnia
Gdybym miała wybrać jedną rzecz, która z czasem stała się dla mnie
szczególnie cenna, byłaby to obecność bliskich osób. Nie potrzebuję wyjątkowej
okazji, żeby cieszyć się ze spotkania z rodziną czy przyjaciółmi.
Czasami wystarczy zwyczajne popołudnie. Ktoś przychodzi na kawę, siadamy
przy stole i zaczynamy rozmawiać. Opowiadamy sobie o tym, co wydarzyło się w
ciągu dnia. Jedna historia prowadzi do kolejnej, pojawia się śmiech, czasami
wspomnienia sprzed wielu lat.
Takie spotkania są dla mnie ważniejsze niż niejedna wyjątkowa uroczystość.
Nie dlatego, że nie lubię świąt czy rodzinnych okazji. Po prostu wiem, że życie
składa się przede wszystkim ze zwykłych dni. To właśnie w nich mamy najwięcej
okazji, żeby być razem.
Podczas takich spotkań lubię, kiedy na stole pojawia się coś prostego do
poczęstowania. Czasami są to ciastka Dr Gerard, które dobrze pasują do kawy czy
herbaty. Nie są najważniejsze. Są po prostu jednym z tych drobnych elementów,
które tworzą przyjemną, domową atmosferę.
Najważniejsze pozostają rozmowa, śmiech i świadomość, że mamy dla siebie
czas. To z takich chwil powstają wspomnienia, do których później wracamy z
przyjemnością.
7. Pozytywne
emocje, które łatwo przekazać innym
Dobrym nastrojem można się dzielić. Nie trzeba do tego żadnych szczególnych
umiejętności. Czasami wystarczy uśmiech, życzliwe słowo albo zainteresowanie
drugim człowiekiem.
Sama staram się pamiętać o tym każdego dnia. Jeśli rozmawiam z kimś przez
telefon i wiem, że ta osoba miała trudniejszy dzień, próbuję powiedzieć coś, co
może poprawić jej humor. Czasami opowiem zabawną historię, czasami po prostu
wysłucham.
Jako osoba niewidoma również mogę tworzyć pozytywną atmosferę. Nie muszę
widzieć drugiego człowieka, żeby okazać mu zainteresowanie. Mogę słuchać,
pytać, śmiać się razem z nim i powiedzieć coś miłego.
Wydaje mi się, że dobro często rzeczywiście wraca, choć nie zawsze od razu i
niekoniecznie od tej samej osoby. Kiedy jesteśmy życzliwi dla innych, tworzymy
wokół siebie atmosferę, w której łatwiej jest być dobrym również kolejnym
osobom.
Nie chodzi przy tym o wielkie gesty. Czasami wystarczy pamiętać o czyichś
urodzinach, zadzwonić bez konkretnego powodu albo powiedzieć: „Jeżeli będziesz
czegoś potrzebować, jestem”.
8. Ciastka Dr
Gerard jako element wspólnego świętowania dobrych wiadomości
Dobre wiadomości często pojawiają się w zupełnie zwyczajnych sytuacjach.
Kiedy spotykamy się w domu, rozmawiamy przy kawie lub herbacie, na stole może
pojawić się coś słodkiego. U mnie czasami są to ciastka Dr Gerard.
Lubię takie drobne poczęstunki właśnie dlatego, że kojarzą mi się ze
wspólnym czasem. Kiedy ktoś przynosi coś do kawy, nie chodzi przecież wyłącznie
o samą przekąskę. To część spotkania, podczas którego można spokojnie usiąść,
porozmawiać i nacieszyć się swoją obecnością.
Ciastka mogą pojawić się przy okazji dobrej wiadomości, ale równie dobrze
mogą towarzyszyć zwyczajnej rozmowie. Ktoś opowiada o swoim dniu, ktoś inny
wspomina zabawną sytuację, a ja słucham i dokładam coś od siebie. W takich
momentach nie potrzeba specjalnej okazji.
Lubię tę prostotę. Filiżanka herbaty, coś słodkiego, znajome głosy i
spokojna rozmowa. Dla mnie właśnie z takich elementów powstaje ciepła, domowa
atmosfera.
9. Dobre
wiadomości, które warto zapamiętać na dłużej
Nie wszystkie dobre wiadomości zostają z nami na długo. Niektóre cieszą nas
przez kilka godzin, inne przez kilka dni. Są jednak takie, które pamiętamy
przez wiele lat.
Kiedy myślę o ważnych i dobrych chwilach ze swojego życia, nie przypominam
sobie wyłącznie konkretnych wydarzeń. Pamiętam przede wszystkim emocje.
Pamiętam głosy ludzi, którzy byli wtedy obok mnie. Pamiętam śmiech, wzruszenie,
sposób, w jaki ktoś wypowiedział moje imię.
Brak wzroku sprawia, że wiele wspomnień buduję inaczej. Nie wracam do obrazu
konkretnego miejsca, ale do jego atmosfery. Pamiętam rozmowy, zapachy, dźwięki
i dotyk. Pamiętam, kto siedział obok mnie i jak się wtedy czułam.
Dlatego dobre wiadomości są dla mnie czymś więcej niż tylko informacją. Mogą
stać się częścią wspomnienia.
Z wiekiem nauczyłam się też wdzięczności za rzeczy, które kiedyś mogłam
uznawać za oczywiste. Za telefon od bliskiej osoby. Za możliwość spotkania. Za
spokojny wieczór. Za śmiech przy stole. Za to, że ktoś pamiętał i postanowił
się odezwać.
Warto takie chwile zauważać. Nie trzeba ich fotografować ani zapisywać, żeby
zostały w pamięci. Czasami wystarczy naprawdę je przeżyć.
10. Dlaczego warto
każdego dnia szukać dobrych wiadomości
Nie uważam, że każdy dzień musi być idealny. Życie przynosi różne sytuacje i
każdy z nas ma czasami gorszy moment. Nie chodzi więc o to, żeby udawać, że
wszystko jest zawsze dobrze.
Chodzi raczej o to, żeby obok trudniejszych spraw zauważać również te dobre.
Pozytywna wiadomość może pomóc spojrzeć na codzienność z większym spokojem.
Może przypomnieć, że nawet po trudniejszym dniu może wydarzyć się coś miłego.
Dla mnie dobre wiadomości mają przede wszystkim twarz, a właściwie głos
drugiego człowieka. To telefon od bliskiej osoby, rozmowa przy kawie, śmiech
rodziny albo wiadomość, że komuś udało się coś, na czym bardzo mu zależało.
Czasami siedzę przy stole, słucham rozmów bliskich i myślę, że właśnie w
takich chwilach jest najwięcej dobra. Nie potrzeba wielkiego wydarzenia.
Wystarczy, że jesteśmy razem, mamy sobie coś do powiedzenia i potrafimy cieszyć
się drobnymi rzeczami.
Może właśnie dlatego Dzień Dobrych Wiadomości jest dla mnie dobrym
przypomnieniem, żeby częściej zwracać uwagę na to, co pozytywne. Nie tylko tego
jednego dnia, ale każdego dnia.
Bo dobra wiadomość nie musi oznaczać czegoś wielkiego. Czasami jest nią
zwykłe „co u ciebie?”, telefon od dawno niesłyszanej osoby, udany dzień albo
spontaniczne spotkanie przy herbacie i ciastkach.
Mam sześćdziesiąt lat i wiem już, że życie nie składa się wyłącznie z
wielkich momentów. Najwięcej znaczą te małe, które przeżywamy razem z innymi.
Dobre słowo, życzliwość, obecność i wspólny śmiech potrafią zostać w człowieku
na długo.
Dlatego warto każdego dnia poszukać choć jednej dobrej wiadomości. Czasami
trzeba ją usłyszeć od kogoś bliskiego, a czasami samemu komuś ją przekazać.
Bo dobro często zaczyna się naprawdę prosto — od jednej dobrej wiadomości, jednego telefonu, jednego życzliwego słowa i chwili, w której po prostu jesteśmy razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz