sobota, 13 lutego 2021
Dwa obrazy
Ostatnim razem jak byłem w tym markecie, to ścisk był jakby śledzi nawkładał do beczki. Gwarno i tłoczno było jak nie wiedzieć co. Każdy się przepychał, to w jedną, to znów w drugą stronę. Ciężko było się skoncentrować na tym co się miało kupić. A jeszcze – chyba celowo przed samymi świętami – tak w całym sklepie poprzekładali towary, że kupujący jeździli wózkami od regału do regału i niczego nie mogli znaleźć. Wszyscy przepychali się z jednego końca na drugi i tylko złościli się wzajemnie na siebie, złorzecząc i przeklinając, zamiast uśmiechać się do siebie i składać świąteczne życzenia. Wtedy również byłem po to, aby kupić na święta, nasze najbardziej ulubione produkty firmy Dr Gerard:
- wafelki
- Pryncypałki Black&White – nowość Dr Gerard
- ciastka Pasja wiśniowe
- markizy
Spędziłem wtedy tam chyba ze dwie godziny. A bo zanim dostałem wózek, zanim znalazłem to co chciałem kupić, zanim doszedłem do kasy – a kolejki do kas były wtedy wyjątkowo spore – no to tyle właśnie mi zeszło. Psychicznie byłem wtedy okropnie zmęczony. Babcia opowiadała często, jak kiedyś – w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku, to już po przejściu na emeryturę, całe dnie spędzała w kolejkach przed sklepami, aby miała coś do garnka włożyć… Dla mnie takie coś byłoby nie do zniesienia! A dziś? Piętnaście osób stoi 10 minut po koszyk przed sklepem i połowa z nich obrzuca się „błotem”, bo złoszczą się że mżawka na nich leci. A wewnątrz sklepu – swoboda i przestrzeń że aż przyjemnie zakupy robić!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz