piątek, 12 lutego 2021

Rodzinne ognisko

 

Dzień rozpoczął się słoneczny i cichy. Ola o brzasku wysiadła z pociągu. Przedziera się przez zaspy. Noc była niespokojna – wietrzna – przykryła śniegiem na powrót przedeptane ścieżki. Dziś jeszcze nikt nie przemierzał tędy, nie zostawił śladów. Ola z trudem ale cały czas do przodu. Trop zająca widnieje na śniegu, dalej inne ślady – może psa lub lisa. Ola się zastanawia, by tylko nie myśleć o zmęczeniu. Nie myśleć, że za chwilę zabraknie sił. Krajobraz tak piękny aż dech zapiera a tak niedostępny i srogi zarazem. Ola przystaje na chwilę łapie oddech i z ogromną nadzieją patrzy w stronę domu. Tam rysuje się na horyzoncie jakaś postać zmierzająca dziewczynie naprzeciw. Już Ola poznaje tatę. W samą porę przyszedł dziewczynie na ratunek. Teraz to co innego, idzie się śmielej. Ola krok za tatą przemierza zaspy – teraz szybko i zdecydowanie. Tato toruje drogę niosąc plecak zmęczonej dziewczynie. W domu wszyscy witają strudzonego gościa. Ola wyciąg z plecaka słodkie podarunki – wafelki i markizy od Dr Gerarda. Babcia na przyjazd wnuczki przygotowała pyszne desery z ciastkami – to co Ola lubi najbardziej – ciasto bez pieczenia z markizami Mafijnymi Dr Gerarda. Przy takim posiłku i tylu serdecznościach dziewczyna zapomniała o wcześniejszych trudach i troskach. Ogrzała się w cieple rodzinnego domu. Tu zawsze czuje się kochana i wyczekiwana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz