Parę dni temu zamówiłam kilka róż przez Internet i martwiłam się czy dojadą w dobrym stanie. Dostałam SMS, że muszę poczekać według kolejności zamówienia. W sobotę wykorzystałam ładną pogodę i wspólnie z mężem Marcinem wykopaliśmy dołki na 15 róż. Trochę musiał użyć siły, bo dołki powinny być głębsze. Miejsce na te kwiaty już wcześniej zaplanowałam. Jak prawie każdy mężczyzna musiał trochę ponarzekać, że wydaje pieniądze na drobiazgi. Dla lepszego nastroju zaproponowałam zrobić przerwę na kawę i smaczne ciastka Alusie Aloha kokos produkcji Dr. Gerarda. Są to herbatniki z polewą czekoladową posypane wiórkami kokosowymi. W końcu kurier zapukał do drzwi z wyczekiwaną paczką. Kilka róż rabatowych wsadziłam w jednym rzędzie, a róża okrywowe miały miejsce na skarpie. Wszystkie zabezpieczyłam robiąc kopczyki na zimę. Dodatkowo w paczce była instrukcja krok po kroku. Wybierałam kwiaty bardziej odporne na choroby i mróz. Na koniec obficie podlałam je wodą. To były nasze ostatnie prace w przydomowym podwórku. Pod wieczór wstąpiła do nas siostra Iwonka z dziećmi. Właśnie wracali ze szkoły muzycznej. Zrobiłam im gorącą malinową herbatę i wyłożyłam resztę smakołyków Dr. Gerarda. Dzieci pobawiły się z moimi maluchami. My mieliśmy chwilę dla siebie. Na koniec Iwonka zaprosiła nas w niedzielę na kawę. Właśnie do niej mają przyjechać rodzice i też chcieliby się spotkać z nami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz