Zaczęło się. Remont ruszył z kopyta. Po kilku latach należy odświeżyć mieszkanie. Kupiłem zapas słodyczy Dr Gerard i mogę brać się do pracy. Nie do końca sam. Tak naprawdę wynająłem specjalistę. Gdyby robota była ograniczona do tapetowanie, to zrobilibyśmy sami. Jednak Małżonka wymyśliła generalny remont kuchni i pokoju. Łącznie z wymianą podłóg i kafelków. Moim zadaniem było opróżnienie pokoju ze wszystkiego. Nawet telewizor musiałem zdjąć ze ściany. Moje okno na Świat wylądowało w kartonie. Wczoraj miałem bardzo długi wieczór bez Netflixa. Ciastka Mafijne Lemon poprawiały mi samopoczucie. Dzisiaj od rana wszedł „Majster” i ruszył z robotą. Mnie jeszcze czeka wyjazd do Torunia po kafelki, które dotarły do sklepu. Teraz siedzę u syna w pokoju a komputer ustawiłem między stertą książek i sprzętu audio, który tymczasowo tam stoi. Rodzina wzięła herbatniki Animals i sobie poszli. Na polu bitwy został pies i Ja. Psina od wczoraj chodzi zdezorientowana. Widzi, że coś się dzieje, ale nie wie, co. Jej legowisko również zostało przeniesione do innego pokoju. Najgorsze czeka mnie jutro. Mianowicie wyburzanie ścianki i demontaż wszystkich drzwi. Następnie skuwanie kafli podłogowych. Będzie hałas, gruz i bałagan w całym mieszkaniu. Zastanawiam się jak to wszystko wytrzymamy. Psa zaprowadzę do Mamusi. Niech pupil ma spokój. Ciekawy jestem jak przeżyję remont kuchni. Nie będziemy mogli korzystać z kuchenki. Gdzie przygotujemy obiad? Chyba zarezerwuję obiadki u obu Mamusi. Przecież nie pozwolą, aby ich wnuki chodziły głodne. Przy tej okazji i Nam się coś skapnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz