piątek, 22 maja 2026

DZIEŃ GRILLA I CODZIENNOŚĆ, KTÓRA SMAKUJE INACZEJ NA ŚWIEŻYM POWIETRZU. CZAS SPĘDZONY RAZEM, W KTÓRYM OSOBA NIEWIDZĄCA CZUJE BLISKOŚĆ INNYCH PODCZAS WSPÓLNEGO POCZĘSTUNKU CIASTKAMI DR GERARD.

1.     Spotkania na świeżym powietrzu, które zaczyna się zwyczajnie. 

Nie odkryję Ameryki twierdząc, że grille organizuje się późnym popołudniem lub wieczorem. Dlatego mamy dużo czasu na codzienne obowiązki. Jednak w moim przypadku od rana czekam już na to spotkanie. Wcześniej wiem, co na siebie założę, co muszę zabrać ze sobą, nawet na jakie jedzenie mam ochotę,

Fakt, że grille organizowane są w miejscach dla mnie dobrze znanych, sprawia, że czuję się tam pewnie i bezpiecznie. Każdy niewidomy czuje się niepewnie w nowym środowisku, w nowych miejscach. Jestem w takim wieku, że mam stałych, sprawdzonych przyjaciół. Dlatego organizujący spotkanie przy grillu biorą pod uwagę moje niedoskonałości. Mogę liczyć na pomoc każdej osoby w moim otoczeniu.

Po dotarciu na miejsce, wiem czego mogę się spodziewać. Jednak wolę, aby ktoś mnie podprowadził do stołu. Mimo asysty moje zmysły tworzą mapę terenu. Dźwięki rozmów oraz stukanie szklaneczek i talerzy, informuje mnie, gdzie znajduje się stół. Zapach ciasta i kawy dodatkowo mnie upewniają. Jednak najbardziej interesuje mnie zapach dymu z paleniska. Kieruję się w jego kierunku. U źródła tego zapachu znajdę kolegów. Tak się składa, że przy grillu rządzą faceci. Niczym w dziecięcej grze „ciepło – zimno” orientuję się, jak daleko mam do rusztu.

 

2.     Zapach grilla jako znak, że zaczyna się wspólny czas.

Nie wiedziałem, że pisząc ten artykuł, będzie mi tak ciężko! Sama myśl o zapachu kiełbasy i mięsa pieczonego na grillu powoduje u mnie ślinotok i potęgowanie czucia głodu. Po głowie chodzą mi myśli o chlebie ziołowym i świeżych pomidorach i ogórkach, sałatkach… teraz oczami wyobraźni widzę ciasto drożdżowe i sernik, a dla dzieci ciastka dr. Gerard.

Wracając do sedna, wiadomo, że im intensywniejszy zapach unoszący się z rusztu, tym bliżej jest posiłek. Kapiąca mieszanina tłuszczu, przypraw i marynat na rozgrzany węgiel powoduje unoszenie się niepowtarzalnego zapachu. Nawet na ognisku nie spotkamy tego aromatu. Tylko na grillu.

          Dodając zapach świeżego pieczywa, musztardy i warzywnych świeżych sałatek, możemy wywnioskować, że jedzenie tuż tuż.

 

3.     Dźwięki rozmów i ruchu jako tło spotkania.  

Mam z tym problem. Ponieważ jak się spotykamy, to nie możemy się nagadać. Dlatego czasem zamiast dźwięków rozmów jest przekrzykiwanie się. Każdy ma coś do powiedzenia. Tak poważnie, zbliżając się do źródła rozmów, wiem kto już jest na miejscu i gdzie mam się kierować. Słysząc i rozpoznając rozmówców, domyślam się co będzie podane do jedzenia. Znamy się od kilku lat, wiemy jakie każdy ma popisowe dania. Oczekujemy ich za każdym razem, gdy się spotykamy.

Wiadomo, że spotkaniu przy grillu towarzyszą dźwięk otwieranych butelek z piciem. Nasłuchując tych odgłosów osoby niewidome wiedzą, gdzie zgromadziły się dzieci a gdzie urzędują dorośli. Szelest rozrywanych opakowań ciastek dr Gerard towarzyszy młodszym uczestnikom grillowania. Dorosłym mogą, ale nie muszą towarzyszą dźwięki toastów i stukania się szkłem.

Doszedłem do wniosku, że będąc otoczony takimi dźwiękami, jestem członkiem wspólnoty. Nawet, gdy tylko słucham innych, czuję się DOBRZE. Wiem, że jestem akceptowany. Wszystkie czarne scenariusze odchodzą w niepamięć. Lęki, obawy i smutki są wymazywane przez ludzi mnie otaczających.

 

4.     Dotyk i przestrzeń, które pomagają poczuć miejsce.

Może wyda się Wam to dziwne, ale uwielbiam chodzić na boso po trawie. Dlatego dotyk, który kojarzy mi się z grillem jest to dotyk gołej stopy i równo ściętej trawy. Uwielbiam czuć chłód lekko wilgotnego podłoża. Daje mi to poczucie wolności i harmonii z naturą. Zdarzało się, że spotkanie przy grillu kończyło się kąpielą w basenie o północy w blasku księżyca. Szkoda, że nie jest mi dane zobaczenie gwiazd i księżyca. Muszę wierzyć innym na słowo.

Moje ciało jest przyzwyczajone no poruszania się na pamięć. Odliczanie kroków i balans ciała pozwalają w całości przetrwać grillowanie. Poznając wysokość krzeseł, stołu, ogrodzenia odruchowo badam otoczenie na danej wysokości. Moi znajomi są opiekuńczy, więc często albo mnie podprowadzą albo dają mi zrozumiałe wskazówki. Najważniejsze dla mnie jest „być blisko” drugiego człowieka. Będąc w grupie ludzi, mam świadomość, że jestem w dobrym miejscu. Gdy zostaję sam to mam wrażenie, że się zgubiłem albo odszedłem w złym kierunku. Dlatego tak bardzo potrzebuję czuć obecność innych ludzi.

 

5.     Jedzenie jako doświadczenie, nie tylko smak.  

Zaletą grilla jest to, że potrawy podawane są bardzo gorące. Uwielbiam jedzenie prosto z pieca. Inni czekają aż mięso wystygnie a ja nie. W dodatku kiełbasę z grilla czy ogniska jem za pomocą rąk. Sztućce potrzebuję do karkówki, szynki. Jako dziecku rodzice kupowali mi kiełbasę z musztardą i bułką podane na papierowej tacce. Tak mi zostało. W takiej sytuacji odzywa się mój wewnętrzny jaskiniowiec. Chodzę bez butów, jem rękoma potrawy prosto z paleniska. Cofam się do odległej przeszłości, gdzie wszystko było naturalne i proste.

Czy jedzenie buduje atmosferę? Tak to prawda. Nawet to, że dzielimy się kawałem mięcha, upieczonym ciastem albo przepisem, sprawia, że nawiązujemy relacje. I zbliżamy się do siebie.

 

6.     Rozmowy, które budują bliskość.

Jak wcześniej pisałem, każdy na takim spotkaniu ma coś do powiedzenia. Dlatego początek jest zawsze głośny. Potem następuje zwolnienie i rozmowy przyjmują charakter bez pośpiechu. Tematy łączą wszystkich rozmówców. Jednak są chwile, w których mniejsze grupy mają coś do przedyskutowania. Ale to nie wpływa na ogół spotkania. Tematy dotyczą dzieci, samochodów, planów wakacyjnych, szkół, wspólnych planów. Każdy a w szczególności ja, jako osoba niepełnosprawna czuję się częścią tej grupy tych planów. Kilka lat temu stworzyliśmy coś więcej niż grupę znajomych. Jesteśmy rodziną. Spotykamy się nie tylko od święta. Przeżywamy razem lepsze i gorsze chwile. Wspólnie rozwiązujemy problemy. Nawet gdy byłem na turnusie rehabilitacyjnym nad morzem to przyjechali do mnie na weekend. Jestem częścią wielkiej rodziny.

 

7.     Czas spędzony razem bez planu i presji.  

Porównując spotkanie przy grillu do filmu, to nie potrzebujemy ani reżysera, ani scenariusza. Nie robimy „cięć” i nie powtarzamy sceny. Zachowujemy się naturalnie, często spontanicznie. Nigdy agresywnie. Staramy, aby te chwile były szczęśliwe. Bez narzuconego planu. Bez złośliwości, krytykowania, bez niezręcznego napięcia. Pochodzimy z różnych miast, osiedli, wsi. Stanowimy wspólnotę, na którą wpływ ma każdy z nas. Wnosimy własne emocje, doświadczenia. Jesteśmy ludźmi budującymi relacje. Wzajemnie się wspieramy.

Starając się na siłę zaplanować spotkanie, możemy zepsuć wszystko. Wyjdzie to jakoś nienaturalnie, sztucznie i fałszywie. Znamy nasze słabe i dobre strony. Możemy pozwolić sytuacji rozwijać się w spokoju będąc na luzie. Nikomu nie stanie się krzywda.

 

8.     Ciastka Dr Gerard jako część wspólnego stołu. 

Czas szybko płynie a w trakcie rozmów jeszcze szybciej. Dlatego należy zwilżać gardło. Kawka bywa zbawienna. A do filiżanki tego gorącego naparu pasują ciastka dr Gerard. Pryncypałki, rurki, Mafijne, znają je nie tylko dzieci. Dlatego na naszym stole zawsze znajdziesz słodycze. Można je potraktować jako drobny gest na powitanie. Nikt z pustą ręką nie lubi przychodzić w gości. Ciastka te są dobrym dodatkiem do grilla, do rozmów krótkich i tych długich do rana. Jednak najważniejsi są ludzie, którzy tworzą wspólnotę.

 

9.     Świeże powietrze jako element, który zmienia odbiór chwili.

Dlaczego grill musi odbywać się na zewnątrz? Po prostu spotkanie w domu wyglądałoby jak Święta Bożego Narodzenia lub Wielkanoc. Będąc na grillu pod chmurką czujemy powiew wiatru, zapach trawy, słyszymy świerszcze. Tego  wewnątrz nie będzie. Nie umiem sobie wyobrazić, gdyby ktoś odpalił zwykłego grilla w mieszkaniu. Sąsiedzi zadzwoniliby na Straż.

Będąc na działce lub w ogrodzie czujemy „wszechświat”. Nie odczuwamy bliskości ścian małych mieszkań w bloku. Stajemy się częścią czegoś większego. Spokój i brak obaw, że na coś wpadniemy albo o coś się uderzymy wprowadza osoby niewidome w stan relaksu i odprężenia. Obcowanie z naturą przez chociażby kontakt bosej stopy z trawą daje poczucie zjednoczenia z planetą.

 

10.  Dlaczego takie spotkania zostają na długo.

Czy takie spotkania zostają w pamięci? Oczywiście, że tak. W moim przypadku zostały nie tylko w pamięci, ale w sercu. Przede wszystkim ludzie, których spotykam. Miejsca również, chociaż miejsca się zmieniają. Z tymi ludźmi stworzyliśmy rodzinę, wspólnotę, w której jestem równy innym. Moje niedoskonałości nie ograniczają mnie, ale otworzyły oczy, serca na potrzebę drugiego człowieka. Może chodzić o przeprowadzenie przez ulicę, wskazanie wolnego miejsca a czasem potrzeby rozmowy lub wysłuchania.  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz