W Dzień Czekolady nie tylko słodycze mają dla mnie wyjątkowy smak, ale także bliskość i proste chwile, które zostają w pamięci na długo. Czekolada jest dla mnie symbolem radości zawartym w kilku składnikach takich jak kakao, mleko, cukier. Tak niewiele, a może wywołać tyle emocji.
Smak, który łatwo rozpoznać
Smak czekolady towarzyszy mi od dawna. Nie mogę wskazać momentu kiedy poznałam go pierwszy raz, ale jest to smak, który rozpoznam natychmiast bez zastanowienia i analizowania. Wystarczy jeden kęs i już wiem, z jakim smakiem mam do czynienia.
Czekolada ma w sonie coś specjalnego, a jej aromat jest ciepły, otulający i wyrazisty. Gdy go czuję, to wracam myślami do różnych momentów mojego życia, a szczególnie do beztroskich chwil z dzieciństwa kiedy to czekolada była nagrodą albo małym sekretnym świętem przyjemności. Pamiętam spotkania z blliskimi gdy dzieliliśmy się słodkościami przy stole i moje spokojne wieczory kiedy pozwalałam sobie na czas tylko dla siebie. Z upływem czasu mogę stwierdzić, że smak czekolady zmienia się wraz z moimi doświadczeniami. Dawniej kojarzył mi się ze słodyczą i radością, a dziś mogę wyczuć nawet lekką gorycz, głębię i różne nuty, na które nie zwracałam uwagi. Ale nadal ma w sobie coś, co sprawia, że czuję się dobrze gdy ją zjem. Wyjątkowość czekolady polega na tym, że łączy w sobie smak i wspomnienia. Jest taką małą częścią mojej historii i chwil, które były ważne.
Słodycz, która pojawia się w zwykłej codzienności
Czasami pozwalam sobie na odrobinę słodyczy w zwykły dzień, ponieważ to w takiej codzienności spędzam większą część mojego życia. W tym czasie mam sporo drobnych momentów radości, w których czekolada stała się symbolem małych przyjemności, a nie drogim prezentem czy elementem świętowania.
To krótkie chwile takie jak np. jedna kostka zjedzona w ciszy po długim dniu gdy w końcu mogę odpocząć czy chwila przy kawie kiedy mogę się na chwilę zatrzymać, mają w sobie coś wyjątkowego, ponieważ przypominają mi, że trzeba znaleźć w ciągu dnia czas na małą przerwę i odpoczynek.
Takie małe gesty zmieniają dla mnie dzień, a zwykła rutyna przestaje być listą obowiązków i pojawia się w niej miejsce na coś przyjemnego tylko dla mnie. Nawet jeśli jest to tylko odrobina, to wystarczy, żebym poczuła, że dzień może mieć własny, ciepły smak.
Doceniam prostą codzienność te małe powtarzalne momenty, bo to w nich kryje się najwięcej słodyczy i to one budują moje wspomnienia oraz nadają życiu właściwy rytm.
Smaki zapamiętane z dzieciństwa
W dzieciństwie czekolada miała dla mnie wyjątkowy smak i pamiętam, że zawsze przy wybieraniu w sklepie tabliczki zastanawiałam się czy lepiej zabrać mleczną, a może z nadzieniem.
Każdy wybór miał dla mnie znaczenie, bo to nie chodziło tylko o smak, a o całe doznanie, które się z tym wiązało, czyli o jej zapach, odwijanie papierka i powolne rozpuszczanie się kostki na języku.
W Dzień Czekolady przypominam sobie czas kiedy siadaliśmy z bliskimi i rozmawialiśmy o naszych ulubionych słodyczach. Wspominaliśmy wtedy pierwszą kostkę gorzkiej czekolady, która wydawała się nam wtedy zbyt intensywna, albo wszyscy dobrze pamiętaliśmy proste, domowe desery, które smakowały najlepiej na świecie, choć daleko im było do tych, które serwowane były w kawiarniach.
Smak dla mnie to nie tylko przyjemność to zapis danej chwili takiej jak śmiech, dziecięca beztroska, drobne gesty i rytuały. Obecnie gdy sięgam po kostkę czekolady, to czuję nie tylko jej smak, ale za każdym razem wracają do mnie wspomnienia z dawnych lat.
Dzień Czekolady dla mnie to nie tylko okazja do konsumowania słodyczy, ale przede wszystkim czas kiedy pozwalam sobie, żeby trochę zwolnić i powspominać jak dużo radości dawały te zwykłe, proste rzeczy.
Jedzenie jako doświadczenie wielu zmysłów
Wygląd potrawy potrafi przyciągnąć i wzbudzić ciekawość, a dopiero zapach i smak odsłania jej prawdziwą historię. Często zdarza mi się, że to te niepozorne potrawy całkowicie zaskakują mnie bogactwem aromatów i głębią smaku.
Zanim czegoś spróbuję, to zwracam uwagę na to, jaki zapach unosi się nad talerzem. Właściwie to on buduje wyobrażenie o potrawie i przywołuje wspomnienia z domowych obiadów czy wakacyjnych podróży. Smak to dla mnie coś w rodzaju opowieści, która powoli się rozwija w czasie tego jak spożywam posiłek, a na końcu łączy się w spójną całość.
W czasie jedzenia angażuję więcej zmysłów, niż sądziłam, ponieważ liczy się to czy coś jest chrupiące, kremowe, delikatne, albo twarde. Gdy się lepiej skupię, to słyszę jaki dźwięk wydaje skórka chleba przy dzieleniu czy gorąca potrawa przy gotowaniu. Smak i zapach sprawiają, że jedzenie nie jest tylko po to, aby zaspokoić głód, a za to potrafi powiedzieć więcej niż jego wygląd. I to decyduje o tym czy konkretna potrawa zostanie ze mną na dłużej w pamięci i na języku.
Rozmowy przy wspólnym stole
Dzień Czekolady to doskonały pretekst do tego, aby spotkać się przy wspólnym stole, delektować się słodkościami, wspominać historie o dzieciństwie, rodzinie, podróżach czy miłości. U mnie jest tak, że ktoś opowiada jak dostawał czekoladę tylko od święta i dzielił ją na kawałki, aby mu na dłużej wystarczyła. Inni wspominają swoją pierwszą podróż do Belgii, gdzie odkryli prawdziwą sztukę wyrobu czekolady. A ja dzielę się historią o babci, która piekła najlepsze ciasto czekoladowe według swojego sekretnego przepisu.
Z upływem czasu mogę stwierdzić, że czekolada to nie tylko smak, ale też przekaźnik emocji, ponieważ przypomina o ważnych chwilach, drobnych gestach życzliwości, a zwykłe spotkanie przy stole zamienia się w miejsce, gdzie możemy podzielić się nie tylko słodkościami, ale także częścią siebie. Wspólne wspomnienia budują między uczestnikami niewidzialną więź, a rozmowa staje się bardziej osobista.
Dzień Czekolady jest dla mnie takim małym symbolem,,, bliskości, ponieważ czasami wystarczy jedna kostka czekolady i obecność drugiej osoby, aby stworzyć wyjątkowe chwile.
Małe przyjemności w trakcie spotkania
W czasie spotkania to małe, drobne i codzienne przyjemności nadają mu niepowtarzalny charakter. Sięgając po słodkie przekąski, robię sobie chwilkę oddechu. To krótka przerwa od pracy, rozmowy, którą zastępuje uśmiech, lekkość i komfort. Obok klasycznej czekolady na stole znajdują się również ciastka Dr Gerard w różnorodnych smakach oraz formie, które zachęcają do spróbowania i zapewniam, że na jednym ciastku nigdy się nie kończy. Jedni wybierają kruche ciasteczka, a inni stawiają na coś czekoladowego i tak każdy może wybrać to, na co ma ochotę, a przez wspólne odczucia możemy stworzyć przyjazny nastrój spotkania.
Gdy razem otwieramy opakowanie, czujemy słodki zapach unoszący się w powietrzu, dzielimy się przekąskami czy zachęcamy innych do spróbowania słodkości, to w takich właśnie momentach rozmowa płynie swobodnie, naturalnie i w przytulnej, autentyczniej atmosferze. Jak dla mnie małe przyjemności są pełne pozytywnych emocji.
Dzielenie się ulubionymi smakami
Kiedy mówię o tym co słodkiego lubię jeść to zazwyczaj opowiadam jakąś historyjkę, która wiąże się z konkretnym smakiem. I nawet zwykły deser staje się wspomnieniem, do którego często wracam. Tak więc dzielenie się ulubionymi smakami to dla mnie coś więcej niż tylko rozmowa o jedzeniu, to przede wszystkim opowiadania o domowych tradycjach gdzie wspominam domowe ciasta, a w myślach widzę kuchnię pełną zapachów i bliskich osób.
Zawsze gdy razem przyrządzamy potrawy, to jest wesoło i radośnie, a niektórzy podjadają słodkości jeszcze przed podaniem. Muszę przyznać, że takie momenty mają dla mnie emocjonalne znaczenie.
Uważnie słucham tego co inni mają do powiedzenia o swoich ulubionych smakach. Ktoś opowiada o deserach, które odkrył w czasie podróży, a inni o potrawach z dzieciństwa. Takie rozmowy pozwalają poznać osoby bardziej. Kulinarne wspomnienia wiele mówią o ich domu, kulturze i ważnych chwilach w życiu. Mogę więc uznać, że takie rozmowy łączą ludzi niezależnie od tego skąd pochodzą, ale zawsze znajdzie się smak, który wywoła te same emocje.
Dla mnie dzielenie się ulubionymi smakami jest przyjemnością i sposobem na budowanie relacji i tworzenie nowych wspomnień.
Dzień Czekolady jako pretekst do wspólnego świętowania
U mnie Dzień Czekolady jest pretekstem, żeby na moment oderwać się od codziennych obowiązków i spędzić czas z rodziną lub znajomymi. W ciągu dnia rzadko znajduje chwilę na takie drobne przyjemności, a ten dzień przypomina mi, że czasami wystarczy, że coś jest po prostu dobre.
W Święto to lubię od czasu do czasu spotkać się z przyjaciółmi przy gorącej czekoladzie, kawałku ciasta czy tabliczce czekolady. I ważniejsza niż czekolada jest tutaj atmosfera z nią związana, czyli rozmowy bez pośpiechu, śmiech oraz towarzystwo innych. Dla mnie to właśnie takie rytuały bardziej budują relacje niż te wielkie wydarzenia.
W Dzień Czekolady pozwalam sobie na większą przyjemność bez poczucia winy, ponieważ wystarczy trochę słodkości i nastrój mam poprawiony, a rzeczywistość staje się odrobinę lżejsza.
Traktuję ten dzień jak zaproszenie do tego, aby zwolnić, docenić krótkie momenty, dzielić się z innymi nawet jeśli jest to tylko kostka czekolady, która może okazać się początkiem rozmowy, wspomnień czy miłego dnia.
Smaki, które budują wspomnienia
Wystarczy mi czasami tylko jeden aromat unoszący się w kuchni, żebym mogła wrócić wspomnieniami do rodzinnego stołu, przy którym zawsze panowała radość i rozmowa. Niektóre smaki i zapachy mają dla mnie niezwykłą moc oraz są bezcenne.
Często przypominają mi się popołudnia spędzone z bliskimi i zapach świeżo pieczonego ciasta, a oprócz smaku było tam ciepło domu, dźwięki rozmów w tle oraz poczucie bezpieczeństwa. Dziś to samo ciasto czy potrawa jakby przechowywała moje wspomnienia gotowe odżyć w najmniej spodziewanym momencie. Muszą czasami minąć lata, aby niektóre smaki nabrały znaczenia i były symbolem obecności bliskich osób oraz chwil, które nie wrócą już w takiej samej formie.
Teraz gdy myślę o jedzeniu to nie tylko jako o codziennej potrzebie, ale również jako o nośniku historii, ponieważ każdy aromat, przepis to część czyjegoś życia i mojego też. Dlatego staram się pielęgnować smaki, posyłać je dalej i tworzyć kolejne wspomnienia, które może ktoś w przyszłości przywoła z uśmiechem. To nie potrawa jest najważniejsza, a momenty, które się z nią splatają, ponieważ smak przemija, a to, co się z nim łączy może zostać z nami na zawsze.
Dlaczego proste słodycze mają w sobie coś wyjątkowego?
Moim zdaniem najprostsze słodycze mają w sobie coś specjalnego, ponieważ nie potrzebują wyszukanych składników czy trudnych receptur, aby sprawić mi przyjemność. W prostych słodyczach kryją się znajome, ciepłe uczucia. Gdy po nie sięgam, to wracam do chwil, które były dla mnie ważne. Wybieram raczej sprawdzone słodycze, ponieważ wtedy mogę skupić się na chwili i nie rozpraszają mnie żadne bodźce, więc mogę docenić to co mam tu i teraz. Nawet gdy jest to tylko cisza i chwila dla mnie to taki drobny, słodki akcent nabiera znaczenia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz