niedziela, 23 listopada 2025

Smak, którego nie widać. Dzień kanapki z osobami niewidomymi.

 

Smak, którego nie widać. Dzień Kanapki z osobami niewidomymi i ciastkami  Dr Gerard jako metafora codziennych drobnych przyjemności

 

„Dzień kanapki”- a cóż to za kolejne święto ktoś wymyślił? Okazuje się, że jednak to dzień nie byle jaki i warto się nad nim pochylić. Przypada na 3 listopada i ma na celu docenić prostotę i uniwersalny smak tego dania. Chodzi również o zwrócenie uwagi na spędzanie wspólnie czasu przy stole, o dzielenie się jedzeniem i czerpanie radości ze wspólnego posiłku.

              To święto wiąże się z legendą o Johnie Montagu, czwartym hrabim Sandwich, który według legendy nie chciał przerywać gry w karty i brudzić dłoni, by coś zjeść. Dlatego poprosił, żeby podano mu mięso między dwoma kromkami chleba. Tak powstał ten prosty posiłek, który dzisiaj uwielbiamy i przyrządzamy na różne sposoby.

              Kanapka jest dostępna dla każdego, niezależnie od kulinarnych umiejętności, dlatego stała się uniwersalnym symbolem codzienności. Sięgamy po nią rano, gdy siadamy z rodziną do śniadania, czy też w przelocie w ciągu dnia, gdy mamy na głowie tyle spraw. Łączy pokolenia, gdyż jedzą ją dzieci i dorośli. Można by pokusić się o stwierdzenie, że jest pierwszym „daniem” które uczymy dzieci przygotowywać samodzielnie. Każda kultura ma swój sposób i pomysł na przyrządzenie kanapki. Kochają je Polacy, Amerykanie, czy Wietnamczycy.

Kanapka kojarzy nam się z przekąską na wynos, z jedzeniem posiłku na szybko. Zabieramy je do pracy, szkoły, czy na wycieczkę. Jednak Dzień Kanapki może stać się okazją do refleksji o życiu, które „smakuje” najlepiej wtedy, gdy zwalniamy tempo. Przygotowując kanapkę ważne jest jakie składniki wybierzemy, jak je pokroimy i jak ułożymy. Niby prosta czynność, a jednak prosi się o chwilę skupienia na tu i teraz. Życie tak jak ta nasza kanapka składa się z wielu składników, momentów i gestów. Gdy na chwilę skupimy się na tej kanapce i przestaniemy pędzić, możemy dostrzec i poczuć dużo więcej.  Nagle dostrzegamy ciepło gestu, dotyk dłoni, zapach świeżego pieczywa. Przechodzimy do świata, w którym możemy więcej poczuć niż zobaczyć, w którym wzrok nie jest najważniejszym zmysłem.

Osoby niewidome polegają na zmyśle dotyku, węchu, słuchu i smaku, zatem ważne staje się to, czego wzrok nie może dostrzec. Dotyk pozwala wyczuć strukturę chleba, gładkość masła czy jędrność warzyw. Węch pozwala cieszyć się cudownymi zapachami, dzięki którym nasz apetyt rośnie. Od razu cieknie nam ślinka, gdy czujemy zapach np. świeżo upieczonego chleba czy aromatycznych przypraw. Słuch również jest bardzo ważny. Jest jak melodia przed koncertem smaków. Szelest folii, odgłos krojenia czy chrupania pieczywa to znak, że szykujemy się do posiłku. Osoby widzące często przygotowują posiłek na szybko, bez skupienia, gdyż wzrok pozwala na wykonywanie czynności nawykowo. Tym samym często tracą głębie doświadczenia, gdyż pozbawiają się tej degustacji opartej na każdym zmyśle z osobna.  Osoba niewidoma potrafi znaleźć przyjemność w każdym szczególe jedzenia, delektując się i czując wdzięczność za proste rzeczy. I tutaj idealnie pasuje nam metafora „Nie muszę widzieć kanapki, by wiedzieć, że pachnie szczęściem”.

Pierwszy łyk kawy o poranku, w kubku z ulubionym uchem, zapach świeżych bułeczek prosto z piekarni może być tym, co da nam przyjemność na cały dzień. W życiu nie chodzi tylko o wielkie momenty, ale o to by dostrzegać właśnie te małe, bo one budują naszą codzienność. Rozmowa z bliską osobą, wspólnie zjedzone śniadanie, podzielenie się ciastkiem lub kanapką zbliża ludzi i buduje relacje. Warto brać przykład z osób niewidomych, skupiać się na emocjach, dźwiękach i aromatach, a nie na tym co widać. To wprowadzi nas w ideę mindfulness, która mówi, by oddać się chwili tu i teraz, skupić na tym co w tym momencie odczuwamy, a nie rozpamiętywać przeszłość czy wybiegać w przyszłość. Smakujmy życie powoli i uważnie.

              Dwa proste produkty, z których chętnie korzystamy, by zaspokoić głód, to kanapka i ciastko. Kanapka symbolizuje codzienność, energię, której potrzebujemy, by sprostać tej codzienności. Pyszne ciastko Dr Gerard, to chwila zatrzymania, relaks i radość.  Te dwa elementy świetnie ze sobą współgrają w ciągu dnia.  Kanapka po którą sięgamy najczęściej rano, gdy w pośpiechu nie mamy czasu na gotowanie. Za to ciastko Dr Gerard to popołudniowy spokój, chwila na delektowanie się i przyjemność. Jak kanapka karmi ciało, tak ciastko karmi duszę. Życie to równoważenie obowiązków i przyjemności, składa się właśnie z takich małych „kanapek i ciastek”.

              Ciasteczka o których mowa są najlepsze i najsmaczniejsze od marki Dr Gerard. Marka ta to tradycja, która już od wielu lat cieszy podniebienia dużych i małych. Dzięki prostocie stosowanych składników każdy znajdzie coś dla siebie. Z orzechami, czekoladą, dżemem czy kremem waniliowym. W kształcie listka, kuleczek czy torcika cieszą nasze oko. Kojarzą się z domowym ciepłem, dodatkiem do kawy czy mleka. Potrafią angażować nasze wszystkie zmysły.

Delikatne w palcach, kruche w ustach, pachnące intensywnym, słodkim zapachem, który przywołuje w nas wspomnienia z dzieciństwa. Gdy je chrupiemy słyszymy odgłos, który daje nam przyjemność i satysfakcję. Ich smak to zbalansowane poczucie między słodyczą, a naturalnością, co jest znajome i daje nam bezpieczeństwo. Ciastko Dr Gerard jest symbolem codziennej, drobnej radości, którą tak jak kanapką można się dzielić i celebrować tę wspólną chwilę. Trafna jest metafora, która mówi, że „To nie kolor polewy czyni ciastko wyjątkowym, ale jego smak- tak jak nie wygląd, lecz gest czyni człowieka dobrym”.

              Dzień Kanapki to nie tylko zabawne święto. Najważniejsze w jego przesłaniu jest to, że wspólne jedzenie, dzielenie się nim może łączyć ludzi. Jak pysznie smakuje kanapka, którą ktoś specjalnie dla nas przyrządził. Ta sama, ale przygotowana przez siebie już taka wyjątkowa nie jest. To cudowne wspomnienia, kiedy dziecko wraz z mamą przygotowują kanapkę czy, gdy grupa dzieci w przedszkolu bawiąc się komponują co znajdzie się na ich talerzu. Przygotowanie kanapki przez wolontariusza dla osoby potrzebującej czy po prostu dla bliskiej nam osoby, to są gesty troski, które mówią, że ta osoba jest dla nas ważna i wyjątkowa.

              Ta uważność w naszym życiu powinna być pielęgnowana. Osoby niewidome robią to na co dzień, ale może i Ty spróbuj. Choć przez jeden posiłek nie używaj wzroku i zobacz co odkryjesz. Smak stanie się intensywniejszy, zapachy i dźwięki będą źródłem informacji o posiłku i sytuacji przy stole. Każdy kęs jest to nowe doświadczenie, a nie szybka czynność dla zaspokojenia głodu. Tym samym możemy choć trochę wczuć się w odczucia osoby niewidomej, możemy zrozumieć ich trud i je docenić. Chwila refleksji w życiu bardzo się przydaje. Codzienna przyjemność to coś, co jest nam potrzebne i do tego również nawiązuje idea marki Dr Gerard.

       To co daje nam szczęście nie zawsze jest idealne i widoczne. Ale to, co zawsze nas uszczęśliwia, to smak emocji i wspomnień. Dlatego celebrowanie z bliskimi Dnia Kanapki, otworzenie się na osoby niewidome, przy tym częstując się ciastkami Dr Gerard, to najlepszy przepis na budowanie wspólnoty. „Zamknij oczy, sięgnij po kanapkę lub ciastko i przypomnij sobie, że w prostych chwilach kryje się najwięcej smaku- nawet tego, którego nie widać”.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz