Temat 3. Dzień Naleśnika i dom, który czuje się wszystkimi
zmysłami. Ciastka Dr Gerard jako mały znak codziennej troski
Wspólne
gotowanie, to mój czas z bliskimi. Też to lubisz? Dla mnie naleśniki są potrawą
z dzieciństwa, która towarzyszy mi do dnia dzisiejszego. Ja i moja rodzina
kochamy naleśniki. Przyrządzam je na słodko ale również i w wytrawnej postaci. Niby
to tylko zwykłe placki, proste ruchy nalewania i odwracania ciasta. Nasze dłonie jakby same wiedzą, co robić. Nic
wyszukanego, i dlatego właśnie jest to coś, co nas cieszy i uspokaja. Rozbudza
naszą pomysłowość i kreatywność, gdy przyrządzamy je na różne sposoby. Na
chwilę nasze myśli skupiają się tylko na gotowaniu. Pozwala nam to choć na
moment oderwać głowę od codziennych problemów.
Syczenie
patelni, czy stuknięcie rozkładanych na stole talerzy, trzeszczące krzesła i
głosy domowników. Od razu wiemy, że wszystko i wszyscy są na swoim miejscu. Te
dźwięki nas otaczają i uruchamiają w nas spokój i poczucie bezpieczeństwa. Tu
jesteśmy u siebie, w swoim domu. Ale cisza między dźwiękami jest równie ważna
jak same dźwięki. Dla mnie jest chwilą na wyciszenie się i zebranie myśli. Wtedy
nachodzą mnie różne refleksje jak również i rozwiązania tego co
mnie trapi.
Sercem każdego
domu jest stół. On zawsze stoi i czeka na swoich gości. Zwykle niezmienne jest
ustawienie krzeseł. Każdy z domowników ma u nas swoje ulubione miejsce. Na moim
stole obowiązkowo musi być czysty, wyprasowany obrus. Lubię gdy jest tak po
domowemu, czyli po mojemu. Lubię też gdy jemy na spokojnie i bez pośpiechu.
Mamy wtedy czas na rozmowy te krótkie i te dłuższe. Jesteśmy wtedy uważni na
siebie. Każdy opowiada co u niego się wydarzyło. Wspieramy się, jak również
śmiejemy się i żartujemy. Uwielbiam słuchać co mają mi do opowiedzenia moje
wnuczęta. Poświęcam im wtedy całą moją uwagę. One wtedy czują się ważne i
bezpieczne, jak to przy wspólnym stole.
Bo dla mnie
dom, to nie tylko ściany, ładny fotel czy piękny wazon. Dla mnie ważne są
emocje i uczucia, które ten mój dom tworzą. Przestrzeń ta wypełniona jest
różnymi zapachami, bo gdy gotuję, zwykle robię to dla kogoś, kto to docenia.
Gdy w kuchni uderzam łyżką o garnek, moi bliscy wiedzą, że zaraz podam im
obiad. Gdy pika piekarnik, zapewne zaraz wyjmę pachnące ciasto. A gdy rozlega
się dźwięk gitary, to znaczy, że jesteśmy po obiedzie i mój mąż odpoczywa i
umila nam czas. Te dźwięki i zapachy nas otaczają. Każdy z nas w tej
przestrzeni robi to, co lubi i co daje mu spokój. Jesteśmy u siebie, a u siebie
czujemy się swobodnie. Nikt nas nie ocenia i nie krępuje, bo to nasza przestrzeń.
Moja
codzienność, to zwykłe momenty, które często się powtarzają. Codziennie
zaparzam kawę, codziennie robię zakupy, czy mówię dzień dobry mijając sąsiadkę.
Te zwyczajne rytuały np. wspólne śniadanie, czy pożegnanie przed wyjściem,
budują bliskość. Wyrażają moją troskę o bliskich. Nie ma w tym presji, wszystko jest mi znane i
przewidywalne. Dlatego czuję się w tym bezpiecznie. Nie obawiam się, że coś
złego mnie spotka. Żyję bez presji idealnego życia na pokaz. Okruchy na stole
oznaczają, że dopiero co zjedliśmy posiłek, nie są powodem do wstydu.
Takie poranki
z kubkiem kawy w ręku i pachnącymi naleśnikami na talerzu, zostają w nas na
długo. Zapachy pobudzają nasze zmysły i
budują wspomnienia. Moje ciało pamięta, że smażąc te proste naleśniki, tak po
prostu byłam szczęśliwa. Zwyczajny, znajomy moment, bez wielkich przygotowań i
presji. To taki mój mały świat, w którym mogę być po swojemu tu i teraz.
Naleśniki w
swoich różnych odsłonach zyskały popularność w wielu krajach. Ludzie różnych
narodowości doceniają ich smak i prostotę. Dlatego też naleśniki doczekały się
swojego święta czyli Dnia Naleśnika. Śmiało również mogę stwierdzić, że gdy na
moim stole pojawiają się naleśniki jest to takie nasze, prywatne, małe święto
codzienności. Nieidealny dom, budowany drobnymi gestami, ma w moich relacjach
ogromne znaczenie. To zwyczajne podanie kubka ciepłej herbaty, czy
poczęstowanie czymś smacznym jest wyrazem troski i miłości. Mimo, że lubię dbać
o moich bliskich, to również cenię sobie tylko moje chwile spokoju z
naleśnikiem i ciastkiem. Nie zapominam o sobie i mojej chwili dla siebie. Ty
również mój drogi Czytelniku znajdź czas dla siebie. Odnajdź dziś swój domowy
rytuał, który da Ci spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Na moim stole
stawiam również coś dla osłody. Każdy z moich gości czeka na taki słodki akcent
po ciepłym naleśniku. Kładę na stole, talerzyk z ciastkami Dr Gerard, niby bez specjalnej
okazji. Ale jest to taki miły dodatek ode mnie i moi bliscy o tym wiedzą, że to
dla nich. Tym drobnym gestem chcę pokazać, że są dla mnie ważni. Zwłaszcza
dzieci wyczekują tego słodkiego talerzyka, bo przecież dobrze jest przegryźć
obiadek czymś co tak lubią.
Bo dla mnie
dom, to nie tylko ściany, ładny fotel czy piękny wazon. Dla mnie ważne są
emocje i uczucia, które ten mój dom tworzą. Przestrzeń ta wypełniona jest
różnymi zapachami, bo gdy gotuję, zwykle robię to dla kogoś, kto to docenia.
Gdy w kuchni uderzam łyżką o garnek, moi bliscy wiedzą, że zaraz podam im
obiad. Gdy pika piekarnik, zapewne zaraz wyjmę pachnące ciasto. A gdy rozlega
się dźwięk gitary, to znaczy, że jesteśmy po obiedzie i mój mąż odpoczywa i
umila nam czas. Te dźwięki i zapachy nas otaczają. Każdy z nas w tej
przestrzeni robi to, co lubi i co daje mu spokój. Jesteśmy u siebie, a u siebie
czujemy się swobodnie. Nikt nas nie ocenia i nie krępuje, bo to nasza przestrzeń.
Moja
codzienność, to zwykłe momenty, które często się powtarzają. Codziennie
zaparzam kawę, codziennie robię zakupy, czy mówię dzień dobry mijając sąsiadkę.
Te zwyczajne rytuały np. wspólne śniadanie, czy pożegnanie przed wyjściem,
budują bliskość. Wyrażają moją troskę o bliskich. Nie ma w tym presji, wszystko jest mi znane i
przewidywalne. Dlatego czuję się w tym bezpiecznie. Nie obawiam się, że coś
złego mnie spotka. Żyję bez presji idealnego życia na pokaz. Okruchy na stole
oznaczają, że dopiero co zjedliśmy posiłek, nie są powodem do wstydu.
Takie poranki
z kubkiem kawy w ręku i pachnącymi naleśnikami na talerzu, zostają w nas na
długo. Zapachy pobudzają nasze zmysły i
budują wspomnienia. Moje ciało pamięta, że smażąc te proste naleśniki, tak po
prostu byłam szczęśliwa. Zwyczajny, znajomy moment, bez wielkich przygotowań i
presji. To taki mój mały świat, w którym mogę być po swojemu tu i teraz.
Naleśniki w
swoich różnych odsłonach zyskały popularność w wielu krajach. Ludzie różnych
narodowości doceniają ich smak i prostotę. Dlatego też naleśniki doczekały się
swojego święta czyli Dnia Naleśnika. Śmiało również mogę stwierdzić, że gdy na
moim stole pojawiają się naleśniki jest to takie nasze, prywatne, małe święto
codzienności. Nieidealny dom, budowany drobnymi gestami, ma w moich relacjach
ogromne znaczenie. To zwyczajne podanie kubka ciepłej herbaty, czy
poczęstowanie czymś smacznym jest wyrazem troski i miłości. Mimo, że lubię dbać
o moich bliskich, to również cenię sobie tylko moje chwile spokoju z
naleśnikiem i ciastkiem. Nie zapominam o sobie i mojej chwili dla siebie. Ty
również mój drogi Czytelniku znajdź czas dla siebie. Odnajdź dziś swój domowy
rytuał, który da Ci spokój i poczucie bezpieczeństwa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz