1. Międzynarodowy Dzień Pizzy słyszany, nie oglądany.
Dlaczego pizza
kojarzy mi się bardziej z dźwiękami niż z wyglądem? Może dlatego, że jako osoba
niedowidząca mój słuch jest bardziej wyczulony. Może dlatego, że jestem
muzykiem i świat postrzegam przez pryzmat dźwięku. Jednak wygląd również jest
ważny. Estetyka na talerzu zwiększa mój apetyt.
Kuchnia jako
przestrzeń, którą się rozpoznaje po odgłosach. Nic w tym dziwnego. To właśnie z
kuchni dochodzi najwięcej, najróżniejszych dźwięków. Nie chodzi tylko o muzykę
z głośnika. Odgłosy przygotowywania posiłków, odkładania naczyń, wyjmowania
sztućców i wiele innych.
Międzynarodowy
Dzień Pizzy jest świętem, które można uczcić spokojnie we własnym domu. Nie
trzeba wielkich balów, balonów, dekoracji i strojów. Nie musimy też składać deklaracji,
postanowień. Tylko My i pizza. Na cienkim lub grubym cieście.
Zapraszam Was
do przeczytania tego tekstu do końca. Może się okazać, że i Wy jesteście PIZZOŻERCAMI.
2. Dźwięki
kuchni, które mówią „jesteś u siebie”.
W tych słowach
jest zawarta cała prawda. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie szuranie krzesła
odsuwanego od stołu lub nalewanie wody do szklanki albo obieranie cebuli. Tym
obrazom towarzyszy jakiś dźwięk. Od razu go rozpoznajecie. Tak działa magia
kuchni. Kuchnia to królestwo dźwięków. Z tego pomieszczenia płyną miliony
różnych odgłosów.
„Jesteś u siebie” mówi do nas, skrzypiąca podłoga, warczący
ekspres do kawy albo gwiżdżący czajnik. Nawet drzwiczki szafek mruczą cicho. Podobnie
myjąca zmywarka. Jeżeli masz ochotę dołączyć do tej orkiestry, wystarczy wyjąć
talerzyk do ciastek dr Gerard. Zwróć uwagę jakie usłyszysz dźwięki i ile ich
będzie.
Kolejnym
doświadczeniem może być słuchanie kroków domowników poruszających się w twoim królestwie.
Każde pomieszczenie brzmi inaczej. No chyba, że w na całej powierzchni podłóg
masz taką samą np. wykładzinę. W innym przypadku każda podłoga brzmi inaczej. Tak
samo osoby chodzące. Z własnej obserwacji wiem, po dynamice otwieranych drzwi, kto wychodzi z
pokoju.
Dlaczego
dźwięki potrafią uspokoić szybciej niż słowa? Pomijając ulubioną muzykę, która
ma ogromny wpływ na człowieka. To już wiemy. Nad słowami jesteśmy wstanie
zapanować. Możemy nauczyć się tekstu. Jednak nie nad wszystkim możemy zapanować.
Tempr głosu, długość oddechu czy sposób chodzenia mogą nas zdradzić. W filmach mówią,
że wampiry słyszą, jak krew krąży w żyłach. Coś w tym jest. Dlatego rozmawiając
z kimś i słuchając jego oddechu wiemy, czy jest zrelaksowany czy coś go
denerwuje albo czegoś się boi.
3. Zapach
pizzy jako wspólny sygnał.
Aromat, który
zbiera ludzi bez zaproszenia. Tak, nasz węch nie jest tak wyczulony, jak np. psi.
Jednak wystarczy, aby wyczuć zapach wyrabianego ciasta drożdżowego. A gdy pizza
wyląduje w piekarniku to w całym domu jest wyczuwalny jej zapach. Im jest
intensywniejszy tym bardziej nie możemy się jej doczekać.
Kuchnia to nie
tylko miejsce produkcji posiłków. Przynajmniej dla mnie, zgodzicie się ze mną? Dla
mnie kuchnia to miejsce do rozmów, spotkań, nawet do zabawy w gry karciane. Zapach
kuchni to pierwsze co kojarzy mi się, gdy pomyślę o domu rodzinnym. Dla mnie kuchnia
to Słońce a pokoje to planety w układzie słonecznym.
Czekanie w
takiej atmosferze nie męczy, jednak należy coś robić w czasie oczekiwanie na
wyjęcie dania z piekarnika. Mogą to być własnej roboty sosy albo oliwy z
ziołami. W moim domu wspólnie z dziećmi szykujemy nakrycia stołu, napoje. Spędzamy
czas razem. To nigdy się nie znudzi.
W moim
przypadku zapach nie jest tylko atrakcją, na którą się czeka. Dla mnie zapach
to obietnica czegoś dobrego, czegoś smacznego, czegoś co sami przygotowaliśmy. Unoszący
się zapach jest dowodem na dobrze spędzony czas z rodziną.
4. Stół,
przy którym nikt nie musi grać roli.
Wspólne posiłki
są okazją do rozmów. Każdy powinien czuć się, że jest u siebie, że jest na
swoim miejscu. Dlatego należy zaniechać oceniania innych i komentowania. Każdy ma
wpływ na jakość rozmowy oraz klimat panujący przy posiłku. Jest to okazja
powiedzieć drugiej osobie coś miłego.
Wspólny posiłek
to także jedzenie w milczeniu. Cisza nikogo nie krzywdzi. Będąc na stołówce w
sanatorium, czułem się jak w ulu. Panował taki hałas jak w hali przemysłowej. Jedzenie
w ciszy może być komplementem dla osoby przygotowującej posiłek. Szkoda czasu
na gadanie, lepiej wziąć się do jedzenia.
Cisza jako naturalna część bycia razem. Pisząc
te słowa z głośników laptopa słychać utwór „The sound of silence”, tłumacząc „Dźwięk
ciszy”. Często, gdy mamy już czas usiąść przy wspólnym stole, mamy za sobą ciężki
dzień, trudną rozmowę albo po prostu nie mamy ochoty gadać. Szacunek i akceptowanie
drugiego człowieka polegają także na uszanowaniu jego potrzeb, odczuć nawet
kaprysów. Cisza nie jest niczym złym.
Stół, przy
którym wspólnie siedzimy, to nie tylko mebel. To centralne miejsce, gdzie można
być sobą, gdzie każdy powinien być równy. Przy stole nie ma Pana i podwładnych.
Nie ma też Zgredka czy Stworka, którzy za nas podadzą posiłek i posprzątają. Przy
wspólnym stole, każdy ma prawo zabrać głos. „Co wolno wojewodzie to nie tobie
smr…” tego typu teksty nie mają prawa bytu.
5. Dźwięki
rozmów, które nie muszą być mądre.
Pamiętajcie wspólne
jedzenie pizzy to nie elitarne koło dyskusyjne czy Miliard w rozumie. Można rozmawiać
na różne tematy, nawet te niepoważne, głupkowate. Dobry żart, śmiech
wprowadzają rozluźnienie, odprężenie. Śmiech to zdrowie. Dlatego nie
wprowadzajcie niepotrzebnego napięcia. Nie poprawiajcie, nie oceniajcie. Pozwólcie
sobie na „zdjęcie krawata i rozpięcie guzika pod szyją”.
Rozmowa to nie
tylko mądre, wymyślne słowa. Rozumieć się bez słów, to pragnienie wielu ludzi. Gest,
mimika twarzy, pauza, westchnięcie czasem wystarczą. I mówią więcej niż kilka słów.
W ten sposób nie wchodzimy komuś w słowo. Mówienie wtedy, gdy ma się ochotę, ma
swoje ograniczenia. Nie chodzi mi o treść, ale o to, żeby nie mówić wszyscy na
raz, aby dać drugiemu dokończyć zdanie. Przecież nie jesteśmy politykami w
Kawie na ławę.
Z drugiej
strony przy stole powinniśmy czuć, że nikt nam nie zagraża, że nikt nas nie
atakuje. Ton głosu rozmówcy daje nam poczucie bezpieczeństwa. Dlatego dobrze jest,
żeby ktoś modelował rozmowę. Po prostu w momencie, gdy robi się nerwowo ktoś
tak poprowadził dialog, aby każdy poczuł się wysłuchany i że mógł się
wypowiedzieć.
6. Ciastka
Dr Gerard jako spokojne dopełnienie.
Gdy pizza już
zagości na stole, połóż obok talerzyk ze słodką przekąską. Niektórzy lubią coś
słodkiego po obiedzie. Kilka lekkich ciasteczek kruchych albo rurka waflowa
dopełni posiłek.
Z tego co się
orientuję, pizza na słodko raczej nie wchodzi w grę. Ostra, słona, mięsna, wege
to są najczęstsze wybory. Dlatego wafelek w czekoladzie po słonym jest jak
najbardziej ok. ponadto dajemy znać towarzyszom, „zostań jeszcze chwilę”. Dajemy
do zrozumienia, że dobrze się czujemy mając ich przy sobie.
Mała słodka
przekąska, mały dodatek, który domyka spotkanie. Wstając od stołu jesteśmy syci.
Strawa dla ciała i ducha, pizza i ciasteczko doprawione miłą rozmową to recepta
na sukces.
7. Kuchnia
jako centrum codziennego świata.
Już wcześniej
pisałem o moim układzie słonecznym, gdzie kuchnia mieści się w samym centrum. Pokoje
i inne pomieszczenia krążą po orbicie wokół niej. Jako osoba niedowidząca muszę
znać rozmieszczenie przedmiotów w swoim otoczeniu. Dlatego moja rodzina dba,
aby było miejsce na wszystko.
Stałe punkty,
dają orientację, to święta prawda. Nieświadomie poruszając się po domu mam miejsca,
które zawsze mnie pokierują na dobre tory. Dochodząc tam, wiem, że gdzie jestem.
Nic mnie nie zaskoczy. Jeżeli domownicy przez pomyłkę czegoś nie poprzestawiają
to jestem w stanie odnaleźć się nawet obudzony w środku nocy.
Kuchnia jako
bezpieczna mapa domu. Kuchnia zawsze jest w środku wydarzeń. Jest to centrum
życia rodzinnego. Od niej wszystko się zaczyna. Przyjmowanie gości, zaczynamy
od parzenia gorących napojów. Wstajemy rankiem, przygotowujemy śniadanie, aby
mieć siłę wyjść z domu. Wracając z pracy robimy zakupy, które w kuchni
rozpakowujemy. Planujemy tam menu na kolejne dni. Albo po prostu siedzimy sobie
w kuchni grzejąc się ciepłem ogniska domowego.
8. Widzenie
domu bez patrzenia.
Bezpieczeństwo
odczuwalne w ciele, rozumiem jako fakt, że poruszając się po domu, dotykają rękoma
punktów orientacyjnych wiem, gdzie jestem. Odczuwając pod stopami strukturę posadzki
nic mnie nie zaskoczy. Nawet powiew wiatru na twarzy mówi mi, gdzie jestem. Znam
mój dom, wiem które okno jest otwarte.
Dźwięki i
zapachy zamiast obrazu, dwa razy tak. Zgadam się. Każde pomieszczenie ma swój
zapach. Pomijając już kuchnię i toaletę, to każdy pokój ma swój zapach. Osoba w
nim przebywająca nadaje mu osobistego charakteru. Zarówno, jeżeli chodzi o
zapach jaki i dźwięk. Ktoś lubi dywany, drugi nie. Ktoś ma tapety a ktoś maluje
ściany. Ktoś zawiesza firanę i zasłony, które wytłumiają. Inni mają fotel na
biegunach a inni kręcą się na krześle komputerowym.
Zaufanie do
przestrzeni jest bardzo ważne. Jednak na przestrzeń ma wpływ każdy z
mieszkańców. Dlatego ważne jest ustalenie, rozmieszczenie przedmiotów i aby
każdy się stosował. Bardzo boleśnie się przekonałem, gdy mieliśmy gościa i w
nocy wpadłem na walizkę, której nigdy w tym miejscu nie było.
Gdy już mam
mapę domu i nikt nie robi „niespodzianek” spokój przyjdzie sam. Poczucie
bezpieczeństwa wzrasta z minuty na minutę.
9. Dlaczego
takie wieczory zostają w pamięci?
Międzynarodowy
Dzień Pizzy powoduje, że czas spędzony rodzinnie w miłej atmosferze zapada w
pamięci. Dlaczego tak jest? To proste, jest to czas z najbliższymi. Jest to
czas, gdy odrywamy się od ekranów. Zapominamy o ciężkim dniu w pracy. Nie myślimy
o tym co czeka nas jutro.
Wspólne robienie
pizzy nie wymaga wielkich przygotowań, firm cateringowych, animatorów, radia i
telewizji. To miłe chwile spędzone w kuchni z rodziną. Taki wieczór jest
przewidywalny, wiemy z kim go spędzimy, jak go spędzimy co zjemy. Niewiedza mnie
stresuje. Przede wszystkim czas spędzony z bliskimi mnie odpręża, niesie mi
ulgę. Czuję się dobrze.
Prostota jest pożądana.
Życie jest skomplikowane, zawiłe. Relacje w pracy są pogmatwane. Dlatego zwyczajność,
normalność i rozmowy z bliskimi są tak ważne. Tak budowane relacje są trwałe. Chce
się do nich wracać. Marzy się o kolejnym takim wieczorze.
10. Międzynarodowy
Dzień Pizzy jako święto bycia razem.
W tym tekście
chciałem pokazać Wam, jak ja stworzyłem swój świat. Świat wokół kuchni. Świat,
oparty za dźwiękach i zapachu mnie otaczających. Kuchnia miejsce, które zbliża
ludzi, gdzie można spędzić wspólnie niezapomniane chwile.
Pizza, ciastko
i znane dźwięki, czyli to co misie lubią najbardziej. Czego od życia więcej
potrzeba. Nie zapominajcie, potrzebny jest drugi człowiek. Nikt nie powinien
być sam. Z bliską osobą można porozmawiać albo razem pomilczeć. Po prostu być
razem.
Mam nadzieję,
że nie zanudziłem Was. Może Ktoś z Was przeprowadzi eksperyment we własnym
domu. Zasłoni oczy i wsłucha się w dźwięki domu. Potem przejdzie do pokoju, w
którym ktoś będzie np. czytał gazetę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz