poniedziałek, 23 lutego 2026

Międzynarodowy Dzień Pizzy i domowe dźwięki, które dają poczucie bezpieczeństwa. Kuchnia jako miejsce spotkania.

 1.     Międzynarodowy Dzień Pizzy słyszany, nie oglądany.

Dlaczego pizza kojarzy mi się bardziej z dźwiękami niż z wyglądem? Może dlatego, że jako osoba niedowidząca mój słuch jest bardziej wyczulony. Może dlatego, że jestem muzykiem i świat postrzegam przez pryzmat dźwięku. Jednak wygląd również jest ważny. Estetyka na talerzu zwiększa mój apetyt.

Kuchnia jako przestrzeń, którą się rozpoznaje po odgłosach. Nic w tym dziwnego. To właśnie z kuchni dochodzi najwięcej, najróżniejszych dźwięków. Nie chodzi tylko o muzykę z głośnika. Odgłosy przygotowywania posiłków, odkładania naczyń, wyjmowania sztućców i wiele innych.

Międzynarodowy Dzień Pizzy jest świętem, które można uczcić spokojnie we własnym domu. Nie trzeba wielkich balów, balonów, dekoracji i strojów. Nie musimy też składać deklaracji, postanowień. Tylko My i pizza. Na cienkim lub grubym cieście.

Zapraszam Was do przeczytania tego tekstu do końca. Może się okazać, że i Wy jesteście PIZZOŻERCAMI.

 

2.     Dźwięki kuchni, które mówią „jesteś u siebie”.

W tych słowach jest zawarta cała prawda. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie szuranie krzesła odsuwanego od stołu lub nalewanie wody do szklanki albo obieranie cebuli. Tym obrazom towarzyszy jakiś dźwięk. Od razu go rozpoznajecie. Tak działa magia kuchni. Kuchnia to królestwo dźwięków. Z tego pomieszczenia płyną miliony różnych odgłosów.

          „Jesteś u siebie” mówi do nas, skrzypiąca podłoga, warczący ekspres do kawy albo gwiżdżący czajnik. Nawet drzwiczki szafek mruczą cicho. Podobnie myjąca zmywarka. Jeżeli masz ochotę dołączyć do tej orkiestry, wystarczy wyjąć talerzyk do ciastek dr Gerard. Zwróć uwagę jakie usłyszysz dźwięki i ile ich będzie.

          Kolejnym doświadczeniem może być słuchanie kroków domowników poruszających się w twoim królestwie. Każde pomieszczenie brzmi inaczej. No chyba, że w na całej powierzchni podłóg masz taką samą np. wykładzinę. W innym przypadku każda podłoga brzmi inaczej. Tak samo osoby chodzące. Z własnej obserwacji wiem,  po dynamice otwieranych drzwi, kto wychodzi z pokoju.

          Dlaczego dźwięki potrafią uspokoić szybciej niż słowa? Pomijając ulubioną muzykę, która ma ogromny wpływ na człowieka. To już wiemy. Nad słowami jesteśmy wstanie zapanować. Możemy nauczyć się tekstu. Jednak nie nad wszystkim możemy zapanować. Tempr głosu, długość oddechu czy sposób chodzenia mogą nas zdradzić. W filmach mówią, że wampiry słyszą, jak krew krąży w żyłach. Coś w tym jest. Dlatego rozmawiając z kimś i słuchając jego oddechu wiemy, czy jest zrelaksowany czy coś go denerwuje albo czegoś się boi.


3.     Zapach pizzy jako wspólny sygnał.

Aromat, który zbiera ludzi bez zaproszenia. Tak, nasz węch nie jest tak wyczulony, jak np. psi. Jednak wystarczy, aby wyczuć zapach wyrabianego ciasta drożdżowego. A gdy pizza wyląduje w piekarniku to w całym domu jest wyczuwalny jej zapach. Im jest intensywniejszy tym bardziej nie możemy się jej doczekać.

Kuchnia to nie tylko miejsce produkcji posiłków. Przynajmniej dla mnie, zgodzicie się ze mną? Dla mnie kuchnia to miejsce do rozmów, spotkań, nawet do zabawy w gry karciane. Zapach kuchni to pierwsze co kojarzy mi się, gdy pomyślę o domu rodzinnym. Dla mnie kuchnia to Słońce a pokoje to planety w układzie słonecznym.

Czekanie w takiej atmosferze nie męczy, jednak należy coś robić w czasie oczekiwanie na wyjęcie dania z piekarnika. Mogą to być własnej roboty sosy albo oliwy z ziołami. W moim domu wspólnie z dziećmi szykujemy nakrycia stołu, napoje. Spędzamy czas razem. To nigdy się nie znudzi.

W moim przypadku zapach nie jest tylko atrakcją, na którą się czeka. Dla mnie zapach to obietnica czegoś dobrego, czegoś smacznego, czegoś co sami przygotowaliśmy. Unoszący się zapach jest dowodem na dobrze spędzony czas z rodziną.

 

4.     Stół, przy którym nikt nie musi grać roli.

Wspólne posiłki są okazją do rozmów. Każdy powinien czuć się, że jest u siebie, że jest na swoim miejscu. Dlatego należy zaniechać oceniania innych i komentowania. Każdy ma wpływ na jakość rozmowy oraz klimat panujący przy posiłku. Jest to okazja powiedzieć drugiej osobie coś miłego.

Wspólny posiłek to także jedzenie w milczeniu. Cisza nikogo nie krzywdzi. Będąc na stołówce w sanatorium, czułem się jak w ulu. Panował taki hałas jak w hali przemysłowej. Jedzenie w ciszy może być komplementem dla osoby przygotowującej posiłek. Szkoda czasu na gadanie, lepiej wziąć się do jedzenia.

 Cisza jako naturalna część bycia razem. Pisząc te słowa z głośników laptopa słychać utwór „The sound of silence”, tłumacząc „Dźwięk ciszy”. Często, gdy mamy już czas usiąść przy wspólnym stole, mamy za sobą ciężki dzień, trudną rozmowę albo po prostu nie mamy ochoty gadać. Szacunek i akceptowanie drugiego człowieka polegają także na uszanowaniu jego potrzeb, odczuć nawet kaprysów. Cisza nie jest niczym złym.

Stół, przy którym wspólnie siedzimy, to nie tylko mebel. To centralne miejsce, gdzie można być sobą, gdzie każdy powinien być równy. Przy stole nie ma Pana i podwładnych. Nie ma też Zgredka czy Stworka, którzy za nas podadzą posiłek i posprzątają. Przy wspólnym stole, każdy ma prawo zabrać głos. „Co wolno wojewodzie to nie tobie smr…” tego typu teksty nie mają prawa bytu.

 

5.     Dźwięki rozmów, które nie muszą być mądre.

Pamiętajcie wspólne jedzenie pizzy to nie elitarne koło dyskusyjne czy Miliard w rozumie. Można rozmawiać na różne tematy, nawet te niepoważne, głupkowate. Dobry żart, śmiech wprowadzają rozluźnienie, odprężenie. Śmiech to zdrowie. Dlatego nie wprowadzajcie niepotrzebnego napięcia. Nie poprawiajcie, nie oceniajcie. Pozwólcie sobie na „zdjęcie krawata i rozpięcie guzika pod szyją”.

Rozmowa to nie tylko mądre, wymyślne słowa. Rozumieć się bez słów, to pragnienie wielu ludzi. Gest, mimika twarzy, pauza, westchnięcie czasem wystarczą. I mówią więcej niż kilka słów. W ten sposób nie wchodzimy komuś w słowo. Mówienie wtedy, gdy ma się ochotę, ma swoje ograniczenia. Nie chodzi mi o treść, ale o to, żeby nie mówić wszyscy na raz, aby dać drugiemu dokończyć zdanie. Przecież nie jesteśmy politykami w Kawie na ławę.

Z drugiej strony przy stole powinniśmy czuć, że nikt nam nie zagraża, że nikt nas nie atakuje. Ton głosu rozmówcy daje nam poczucie bezpieczeństwa. Dlatego dobrze jest, żeby ktoś modelował rozmowę. Po prostu w momencie, gdy robi się nerwowo ktoś tak poprowadził dialog, aby każdy poczuł się wysłuchany i że mógł się wypowiedzieć.

 

6.     Ciastka Dr Gerard jako spokojne dopełnienie.

Gdy pizza już zagości na stole, połóż obok talerzyk ze słodką przekąską. Niektórzy lubią coś słodkiego po obiedzie. Kilka lekkich ciasteczek kruchych albo rurka waflowa dopełni posiłek.

Z tego co się orientuję, pizza na słodko raczej nie wchodzi w grę. Ostra, słona, mięsna, wege to są najczęstsze wybory. Dlatego wafelek w czekoladzie po słonym jest jak najbardziej ok. ponadto dajemy znać towarzyszom, „zostań jeszcze chwilę”. Dajemy do zrozumienia, że dobrze się czujemy mając ich przy sobie.

Mała słodka przekąska, mały dodatek, który domyka spotkanie. Wstając od stołu jesteśmy syci. Strawa dla ciała i ducha, pizza i ciasteczko doprawione miłą rozmową to recepta na sukces.

 

7.     Kuchnia jako centrum codziennego świata.

Już wcześniej pisałem o moim układzie słonecznym, gdzie kuchnia mieści się w samym centrum. Pokoje i inne pomieszczenia krążą po orbicie wokół niej. Jako osoba niedowidząca muszę znać rozmieszczenie przedmiotów w swoim otoczeniu. Dlatego moja rodzina dba, aby było miejsce na wszystko.

Stałe punkty, dają orientację, to święta prawda. Nieświadomie poruszając się po domu mam miejsca, które zawsze mnie pokierują na dobre tory. Dochodząc tam, wiem, że gdzie jestem. Nic mnie nie zaskoczy. Jeżeli domownicy przez pomyłkę czegoś nie poprzestawiają to jestem w stanie odnaleźć się nawet obudzony w środku nocy.

Kuchnia jako bezpieczna mapa domu. Kuchnia zawsze jest w środku wydarzeń. Jest to centrum życia rodzinnego. Od niej wszystko się zaczyna. Przyjmowanie gości, zaczynamy od parzenia gorących napojów. Wstajemy rankiem, przygotowujemy śniadanie, aby mieć siłę wyjść z domu. Wracając z pracy robimy zakupy, które w kuchni rozpakowujemy. Planujemy tam menu na kolejne dni. Albo po prostu siedzimy sobie w kuchni grzejąc się ciepłem ogniska domowego.

 

8.     Widzenie domu bez patrzenia.

Bezpieczeństwo odczuwalne w ciele, rozumiem jako fakt, że poruszając się po domu, dotykają rękoma punktów orientacyjnych wiem, gdzie jestem. Odczuwając pod stopami strukturę posadzki nic mnie nie zaskoczy. Nawet powiew wiatru na twarzy mówi mi, gdzie jestem. Znam mój dom, wiem które okno jest otwarte.

Dźwięki i zapachy zamiast obrazu, dwa razy tak. Zgadam się. Każde pomieszczenie ma swój zapach. Pomijając już kuchnię i toaletę, to każdy pokój ma swój zapach. Osoba w nim przebywająca nadaje mu osobistego charakteru. Zarówno, jeżeli chodzi o zapach jaki i dźwięk. Ktoś lubi dywany, drugi nie. Ktoś ma tapety a ktoś maluje ściany. Ktoś zawiesza firanę i zasłony, które wytłumiają. Inni mają fotel na biegunach a inni kręcą się na krześle komputerowym.

Zaufanie do przestrzeni jest bardzo ważne. Jednak na przestrzeń ma wpływ każdy z mieszkańców. Dlatego ważne jest ustalenie, rozmieszczenie przedmiotów i aby każdy się stosował. Bardzo boleśnie się przekonałem, gdy mieliśmy gościa i w nocy wpadłem na walizkę, której nigdy w tym miejscu nie było.

Gdy już mam mapę domu i nikt nie robi „niespodzianek” spokój przyjdzie sam. Poczucie bezpieczeństwa wzrasta z minuty na minutę.  

 

9.     Dlaczego takie wieczory zostają w pamięci?

Międzynarodowy Dzień Pizzy powoduje, że czas spędzony rodzinnie w miłej atmosferze zapada w pamięci. Dlaczego tak jest? To proste, jest to czas z najbliższymi. Jest to czas, gdy odrywamy się od ekranów. Zapominamy o ciężkim dniu w pracy. Nie myślimy o tym co czeka nas jutro.

Wspólne robienie pizzy nie wymaga wielkich przygotowań, firm cateringowych, animatorów, radia i telewizji. To miłe chwile spędzone w kuchni z rodziną. Taki wieczór jest przewidywalny, wiemy z kim go spędzimy, jak go spędzimy co zjemy. Niewiedza mnie stresuje. Przede wszystkim czas spędzony z bliskimi mnie odpręża, niesie mi ulgę. Czuję się dobrze.

Prostota jest pożądana. Życie jest skomplikowane, zawiłe. Relacje w pracy są pogmatwane. Dlatego zwyczajność, normalność i rozmowy z bliskimi są tak ważne. Tak budowane relacje są trwałe. Chce się do nich wracać. Marzy się o kolejnym takim wieczorze.

 

10. Międzynarodowy Dzień Pizzy jako święto bycia razem.

W tym tekście chciałem pokazać Wam, jak ja stworzyłem swój świat. Świat wokół kuchni. Świat, oparty za dźwiękach i zapachu mnie otaczających. Kuchnia miejsce, które zbliża ludzi, gdzie można spędzić wspólnie niezapomniane chwile.

Pizza, ciastko i znane dźwięki, czyli to co misie lubią najbardziej. Czego od życia więcej potrzeba. Nie zapominajcie, potrzebny jest drugi człowiek. Nikt nie powinien być sam. Z bliską osobą można porozmawiać albo razem pomilczeć. Po prostu być razem.

Mam nadzieję, że nie zanudziłem Was. Może Ktoś z Was przeprowadzi eksperyment we własnym domu. Zasłoni oczy i wsłucha się w dźwięki domu. Potem przejdzie do pokoju, w którym ktoś będzie np. czytał gazetę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz