wtorek, 28 kwietnia 2026

Święto Chrztu Polski i rozmowy o tym, skąd zaczęła się wspólna historia. odsłona dnia w których osoby niewidome poznają znaczenie tego wydarzenia przy ciastkach Dr Gerarda

 

Święto Chrztu Polski i rozmowy o tym, skąd wzięła się wspólna historia. Odsłony dnia, w których osoby niewidome poznają znaczenie tego wydarzenia przy ciastkach Dr. Gerarda . 

 

Nasza wspólna historia i słodkie chwile: Jak świętujemy Chrzest Polski wszystkimi zmysłami
​Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest „poczuć” historię? Nie zobaczyć ją na zakurzonym obrazie w muzeum, nie przeczytać o niej w grubym podręczniku, ale naprawdę ją poczuć – sercem, słuchem, a nawet smakiem? 14 kwietnia obchodzimy Narodowe Święto Chrztu Polski. To data, która dla wielu z nas jest tylko kolejnym kartonikiem w kalendarzu, ale jeśli zatrzymamy się na chwilę, zrozumiemy, że to właśnie wtedy, ponad tysiąc lat temu, zaczęła się nasza wielka, wspólna przygoda.
​Dzisiaj chciałbym Was zaprosić do relacji z niezwykłego wydarzenia. Spotkaliśmy się w grupie osób widzących i niewidomych, aby porozmawiać o naszych korzeniach. A zrobiliśmy to w najlepszy możliwy sposób: przy gorącej herbacie i pysznych ciastkach od doktora Gerarda. Usiądźcie wygodnie, weźcie coś słodkiego do ręki i zanurzcie się w tej opowieści, która doprowadzi was do refleksji nad tym, co nas łączy.
​ Dlaczego 14 kwietnia jest taki ważny?
​Zanim przejdziemy do naszych rozmów przy stole, musimy zrozumieć, o co właściwie chodzi z tym Chrztem Polski. Cofnijmy się do roku 966. Wyobraźcie sobie gęste lasy, drewniane grody i Polskę, która dopiero zaczynała kiełkować na mapie Europy. Mieszko I, nasz pierwszy historyczny władca, podjął decyzję, która zmieniła wszystko.
​Dla osób niewidomych historia nie jest galerią portretów królów. To raczej opowieść o dźwiękach i ideach. Podczas naszego spotkania rozmawialiśmy o tym, że Chrzest Polski był jak otwarcie drzwi do wielkiego, jasnego domu, jakim była ówczesna Europa. Dzięki tej decyzji zaczęliśmy pisać, budować z kamienia, uczyć się nowych rzeczy. Ale przede wszystkim – zaczęliśmy tworzyć wspólnotę.
​Wspólna historia to coś więcej niż wojny i układy. To język, którym się posługujemy, to obyczaje, które kultywujemy w domach, i to poczucie, że jesteśmy „stąd”. Kiedy osoba niewidoma słucha o dzwonach pierwszych katedr, wyobraża sobie ich potężny dźwięk, który niósł się nad rzekami. To był sygnał: „Jesteśmy razem. Jesteśmy narodem”.
​ Jak osoby niewidome poznają historię?
​Wielu z nas polega głównie na wzroku. Kiedy myślimy „Polska”, widzimy biało-czerwoną flagę. A jak widzi Polskę osoba, która nie widzi oczami? Ona widzi ją dłońmi, sercem i pamięcią. Podczas naszych warsztatów historycznych staraliśmy się „dotknąć” roku 966.
​Osoby niewidome mają niesamowitą zdolność koncentracji na szczególe, który nam często umyka. Podczas rozmowy o Chrzcie Polski używaliśmy tzw. tyflografik, czyli wypukłych rysunków. Uczestnicy opuszkami palców wodzili po zarysach mieczy, krzyży i dawnych budowli. To fascynujący proces – patrzeć, jak ktoś poprzez dotyk buduje w swojej głowie obraz przeszłości.
​Jednak najważniejszym zmysłem tego dnia był słuch. Historia to przecież wielka opowieść. Kiedy opowiadaliśmy o tym, jak Dobrawa przyjechała do Mieszka, jak spotkały się dwa różne światy, w sali panowała absolutna cisza. To właśnie w tej ciszy rodzi się zrozumienie. Osoby niewidome często podkreślają, że historia to dla nich „głos przodków”. To tak, jakbyśmy słuchali bardzo długiego, rodzinnego przekazu, który idzie do nas przez wieki.
​Magia rozmowy, czyli skąd się wzięliśmy
​Głównym tematem naszych rozważań było pytanie: „Skąd zaczęła się nasza wspólna historia?”. To pytanie bardzo osobiste. Dla każdego z nas odpowiedź może być trochę inna, ale fundament pozostaje ten sam.
​Rozmawialiśmy o tym, że historia zaczyna się w domu. Zaczyna się od tego, co przekazali nam rodzice i dziadkowie. Dla osoby niewidomej ta więź pokoleniowa jest często jeszcze silniejsza, bo opiera się na żywym słowie. W dobie internetu i obrazków zapominamy, jak wielką moc ma opowiadanie bajek, legend i wspomnień.
​„Dla mnie wspólna historia to zapach niedzielnego obiadu i głos mojej babci, która opowiadała o dawnych czasach” – powiedziała pani Maria, jedna z uczestniczek spotkania. I to jest sedno. Chrzest Polski to taki „Wielki Początek”, ale ta historia trwa w każdym z nas, kiedy tylko usiądziemy obok siebie i zaczniemy ze sobą rozmawiać.
​ Słodki akcent, czyli ciastka doktor Gerarda jako most do porozumienia
​Nie ma dobrej rozmowy bez czegoś pysznego na stole. I tutaj pojawia się nasz wyjątkowy gość – ciastka od doktora Gerarda. Możecie zapytać: „Co mają wspólnego ciastka z historią Polski?”. Odpowiedź jest prosta: mają wspólnego bardzo dużo, bo jedzenie to jeden z najstarszych sposobów na budowanie bliskości.
​Kiedy na stole pojawiły się talerze pełne słodkości, atmosfera natychmiast stała się luźniejsza. Dla osób niewidomych jedzenie to ogromna przyjemność sensoryczna. Tutaj liczy się tekstura, zapach i ten charakterystyczny dźwięk chrupania.
​Dlaczego właśnie te ciastka?
​Wybraliśmy markę doktor Gerard, bo ich produkty są tak różnorodne, jak nasza historia. Mieliśmy na stole słynne Pryncypałki – chrupiące rurki w czekoladzie, które każdy zna i kocha. Ich kształt jest idealny do trzymania w dłoni, co dla osób niewidomych jest bardzo wygodne. Czekolada powoli rozpuszczająca się pod wpływem ciepła palców, chrupiący środek... to małe dzieło sztuki kulinarnej, które pobudza zmysły.
​Były też ciastka z nadzieniem, które skrywają w sobie niespodziankę. To trochę jak odkrywanie tajemnic historii – na początku widzisz (lub czujesz dotykiem) tylko wierzch, ale kiedy wgryziesz się głębiej, odkrywasz bogate wnętrze. Smak maliny, moreli czy kremu śmietankowego sprawiał, że każde ugryzienie wywoływało uśmiech na twarzach naszych gości.
​Integracja przez smak
​Wspólne jedzenie ciastek niweluje bariery. Kiedy wszyscy chrupiemy te same herbatniki, nie ma znaczenia, kto widzi, a kto nie. Wszyscy czujemy ten sam słodki smak, tę samą radość z cukru i masła. To moment, w którym wszyscy jesteśmy tacy sami – po prostu ludźmi, którzy lubią sprawiać sobie przyjemność.
​Przy ciastkach doktor Gerarda rozmowy o Mieszku I stały się lżejsze. Ktoś zażartował, że może gdyby Mieszko miał takie słodkości na swoim dworze, to negocjacje z sąsiadami szłyby mu jeszcze szybciej. Śmiech, który towarzyszył tym rozmowom, był najlepszym dowodem na to, że historia nie musi być nudna i sztywna.
​Chciałbym Wam opisać ten dzień w trzech odsłonach, abyście mogli poczuć to, co my czuliśmy.
​Zaczęliśmy od spotkania w sali, gdzie słońce wpadało przez okna, ocieplając dłonie uczestników. Czytaliśmy fragmenty kronik Galla Anonima. Dla osób niewidomych był to teatr wyobraźni. Słowa o „wodzie chrztu” i „nowym świetle” nabierały realnych kształtów. To był czas na poważniejsze pytania o to, co to znaczy być Polakiem i jak te wartości przekazywać dale
​Potem przeszliśmy do części praktycznej. Każdy dostał do ręki różne przedmioty – kawałek surowego drewna, kamień, gruby sznur. Mieliśmy zamknąć oczy (ci, którzy widzą) i spróbować poczuć fakturę tych rzeczy. To nas przygotowało do najważniejszego punktu programu – degustacji
​To była najbardziej radosna część dnia. Kiedy na stole wylądowały pudełka z ciastkami, zapach wanilii i kakao wypełnił całe pomieszczenie. Osoby niewidome z ogromną precyzją badały kształty ciastek. „To jest okrągłe i ma dziurkę w środku”, „To jest długie i gładkie”. Każde ciastko było inne, tak jak każde z nas jest inne.
​W tej odsłonie dnia historia zeszła na dalszy plan, ustępując miejsca wspólnocie „tu i teraz”. Opowiadaliśmy sobie o tym, jakie ciastka lubiliśmy w dzieciństwie. Okazało się, że smaki z lat młodości to coś, co łączy nas wszystkich, bez względu na wiek czy stan wzroku. Ciastka doktor Gerarda, choć nowoczesne, mają w sobie tę tradycyjną nutę domowego ciepła, która idealnie pasowała do rozmów o korzeniach.
​Nasze spotkanie z okazji Święta Chrztu Polski dobiegło końca, ale refleksja pozostała. Wspólna historia to nie jest coś, co wydarzyło się raz i się skończyło. My ją tworzymy każdego dnia. Tworzymy ją, kiedy pomagamy osobie niewidomej przejść przez ulicę, kiedy zapraszamy sąsiada na herbatę, kiedy dzielimy się paczką ciastek z kimś, kto potrzebuje rozmowy.
​Osoby niewidome uczą nas jednej, bardzo ważnej rzeczy: uważności. Uczą nas, że świat jest bogaty w bodźce, o których często zapominamy. Historia Polski to nie tylko daty, to też szum wiatru w starych dębach, to zapach ziemi po deszczu i to ciepło dłoni podanej na powitanie.
​Marka doktor Gerard, towarzysząc nam w tym dniu, stała się symbolem polskiej gościnności. Bo polska gościnność to właśnie to – postawienie na stole tego, co mamy najlepszego, i otwarcie serca na drugiego człowieka. Niezależnie od tego, czy świętujemy rocznicę sprzed tysiąca lat, czy po prostu cieszymy się wolnym popołudniem.
​Piszę ten tekst, bo chcę, abyście wiedzieli, że historia jest dla każdego. Nie ma barier, których nie dałoby się pokonać przy odrobinie dobrej woli, ciekawej opowieści i talerzu dobrych ciastek. Osoby niewidome są częścią naszej wspólnej historii od zawsze i mają do niej takie samo prawo jak każdy inny.
​Kiedy następnym razem weźmiecie do ręki swoje ulubione ciastko od doktora Gerarda, pomyślcie przez chwilę o tym, jak wiele mamy szczęścia, że możemy budować tę historię razem. Że możemy rozmawiać, śmiać się i cieszyć smakiem wolności i wspólnoty.
​Podsumowanie: Słodki smak dziedzictwa
​Kończąc naszą długą opowieść, chciałbym Was zachęcić do świętowania. Niech 14 kwietnia i każdy inny dzień będzie okazją do odkrywania na nowo tego, co nas łączy. Niech nasza wspólna historia będzie jak najlepsze ciastko – bogata w składniki, pełna niespodzianek i przede wszystkim – taka, którą chcemy się dzielić z innymi.
​Dziękujemy osobom niewidomym za ich niesamowitą perspektywę i za to, że nauczyli nas patrzeć sercem. Dziękujemy doktorowi Gerardowi za to, że osłodził nasze spotkanie i sprawił, że trudne tematy stały się łatwiejsze do zgłębienia.
​Pamiętajcie, historia zaczyna się tam, gdzie zaczyna się drugi człowiek. A najlepiej zaczynać ją od uśmiechu i czegoś słodkiego.
 A jakie jest Wasze ulubione wspomnienie związane z polską gościnnością? Czy macie takie smaki, które kojarzą Wam się z domem i wspólną historią? Podzielcie się z nami w komentarzach! Każda Wasza opowieść to kolejna kartka w naszej wielkiej, wspólnej księdze.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz