niedziela, 25 stycznia 2026

Dzień Bigosu i rozmowy przy stole, które pachną kapustą.

 

Dzień Bigosu i rozmowy przy stole, które pachną kapustą, ciepłem i bliskością. Jedno ciastko wystarczy, żeby rozmowa została na dłużej.

 

Zacznę od tego, że mam słabość do bigosu. Nie jest to tylko moja ulubiona potrawa, ale i moje nazwisko rodowe. Dlatego też bigos kojarzy mi się bardzo rodzinnie. Jest dla mnie symbolem polskiej tradycji i gościnności. Przy bigosie odbywają się najlepsze imprezy okolicznościowe, te rodzinne jak i duże plenerowe festyny. Jest nawet obchodzony Dzień Bigosu. To taka swojska potrawa, która jednoczy różnych ludzi, różne pokolenia i tworzy atmosferę. Zapachy dla mnie są nośnikiem wspomnień. Właśnie między innymi zapach gotującej się kapusty, jest tym, który tworzy dla mnie „obraz” domu. Kiedy czuję zapach, to wiem, że zaraz siądziemy do stołu. Wtedy ważni są ludzie, to że jesteśmy razem. Nie liczy się wygląd, a bliskość, która pojawia się między nami.

Gdy sama gotuję dla moich dzieci i wnucząt czerpię z tego dużo radości. Bardzo lubię nasze planowane niedzielne obiady, albo spontaniczne odwiedziny w środku tygodnia. Moje wnuki mówią, że gdy idą po klatce schodowej już czują co babcia gotuje. Potem z niecierpliwością kręcą się przy mnie po kuchni, wąchają zapachy, obserwują jak para unosi się nad garnkiem i opowiadają co u nich słychać. Gdy powiem, że dzisiaj jemy bigos, słyszę w głosach radość. Niejednemu wtedy przypomina się historia o tym, jak to najadł się kapusty.

To właśnie rozmowa z bliskimi jest tym co daje mi radość. Ton głosu już mówi mi kto                 w jakim jest nastroju, czy ktoś jest spokojny czy może zmęczony. Jest cenniejszy niż jakakolwiek mina. Gdy siedzimy przy stole, cenimy sobie to, że nikt nie musi udawać. Możemy rozmawiać o wszystkim. Ale kuchnia ma ten swój klimat, który sprzyja zwierzeniom na osobności czy rozmowom na trudniejsze tematy.

Po sycącym, kwaskowatym bigosie zwykle zwłaszcza dzieciom, przychodzi ochota na małe co nieco. Dlatego obok garnka z bigosem stawiam talerzyk z ciastkami czy moimi wypiekami. Jest to taka oznaka mojej miłości i czułości wobec osób mi bliskich. Szczególnie dzieci czekają na ten słodki moment i zastanawiają się co tym razem babcia dla nich przygotowała. Zwykły gest, a jednak dający ciepło i budujący bliskość. Częstując ciastkiem, wysyłam przekaz „cieszę się, że tu jesteś”, jesteś dla mnie ważny. Ta różnorodność smaków jest jak różnorodność naszych rozmów przy stole.

Ale wracając do bigosu, to potrawa, która uczy cierpliwości. Długi czas gotowania, zanim ta kapusta zmięknie, ten jej zapach zdąży wszędzie się rozprzestrzenić. Ale jak to? Przecież my już jesteśmy głodni. Jednak tu nie ma czasu na pośpiech. Za to jest czas w trakcie na rozmowę. Wspólnie kroimy kapustę i grzyby. Potem co jakiś czas mieszamy ją w garnku i sprawdzamy jej miękkość   Gdy poświęcimy jej uwagę, dopilnujemy, odpowiednio doprawimy, wtedy właśnie bigos smakuje najlepiej. Zatem nasuwa mi się taka myśl, że z kapustą jest jak z człowiekiem. Gdy poświęcimy mu czas, nasz spokój i uwagę, wtedy ten zechce otworzyć się przed nami.   

Dla mnie bardzo ważni są ludzie. Lubię proste relacje i osoby przy których, czuję się swobodnie. Lubię prawdziwe spotkania w trakcie, których nie czuję się oceniana. Nieważne jest dla nich czy wyglądam „odświętnie”, czy wyjdę idealnie na zdjęciach. Moi ludzie to Ci przy których nie myślę o tym czy mogę się wypowiedzieć, bo na pewno zostanę źle odebrana. Dla mnie ważna jest atmosfera domu i spotkania, bo w domu przede wszystkim się czuje.

Uwielbiam rozmowy z bliskimi, ale równie bardzo lubię słuchać ich opowieści. Dając uwagę moim bliskim, wiem, że oni czują, że są dla mnie ważni. Gdy stawiam na stole bigos, zwykle pojawia się wtedy rozmowa. Ale między rozmową równie ważne są momenty ciszy. Mimo słyszanej ciszy, wiem, że nie jestem sama. Cisza prowadzi do rozmyślań, do momentu spokoju i zajrzenia głębiej, które są równie ważne. Pomagają bliskim otworzyć się, poruszyć te trudniejsze tematy, które są w życiu każdego człowieka. Ten unoszący się w powietrzu zapach kapusty i grzybków, przypomina i przywołuje wspomnienia miłych chwil. Wzbudza w nas poczucie bezpieczeństwa i tym samym przyczynia się do tego, że jesteśmy chętniejsi dzielić się tym, co dla nas trudniejsze.

Zawsze starałam się stworzyć ciepły dom. Mają tu znaczenie również mniej widoczne elementy. Każde pomieszczenie, to inny zapach i dźwięki. W kuchni lubimy posłuchać radia, a w pokoju słychać muzykę, która aktualnie nam w duszy gra. Również w zależności od pomieszczeń zmieniają się faktury na ścianach i podłogach. Z wyczuwanej pod stopami panelowej podłogi, przechodzimy na miękki dywan, na którym lubi bawić się mój mały wnuczek. Stół stojący pod oknem jest sercem pokoju, w którym wszyscy się spotykamy. Przy nim zajadamy się bigosem, czy też pijemy herbatkę i kawkę przegryzając kruchym ciasteczkiem.

Gdy wyczekuję moich gości, chcę by dobrze u mnie się czuli. Bardzo lubię piec ciasta, więc zazwyczaj słodki zapach wita ich w progu. Czasem jedno ciastko potrafi otworzyć człowieka bardziej niż wiele pytań. Na stole kładę obrus, którego faktura mówi, że stół jest nakryty specjalnie dla nich, ale również dlatego, bo po prostu tak lubię. Takie spotkania zostają z nami na dłużej. Lubimy, kiedy wspólnie się śmiejemy. Tematy wyskakują jak z rękawa, jeden mówi przez drugiego. Bez idealnego scenariusza, za to w pełnej swobodzie i bez pośpiechu. Są prawdziwe, dlatego mają wartość i zostają w nas na dłużej.

Podsumowując Dzień Bigosu jako święto zwykłej bliskości, to po prostu kapusta, cierpliwość, spokój i ludzie, którzy chcą być ze sobą. To spotkanie nie z tych idealnych według scenariusza. To celebrowanie domowej kuchni i chwil spędzonych na wspólnym przygotowaniu potrawy i swobodnej rozmowie.  Doskonałym dopełnieniem dla łasuchów jest ciastko jako drobne podziękowanie. Drogi Czytelniku znajdź czas choć na jedną rozmowę, która pachnie domem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz