1.
Co dla mnie znaczy Dzień Wzajemnej Adoracji
Kiedy
myślę o Dniu Wzajemnej Adoracji, widzę… a właściwie słyszę. Słyszę ciepły
śmiech przy stole. Słyszę, jak ktoś odstawia kubek na blat. Słyszę
westchnienie, które mówi więcej niż długie przemowy.
Dla mnie to dzień, w którym można
powiedzieć coś dobrego bez tego dziwnego napięcia w brzuchu. Bez poczucia, że
zaraz ktoś machnie ręką i powie: „daj spokój”.
1.1. Krótkie
wyjaśnienie święta – bez wielkich słów
Dzień wzajemnej Adoracji to
sympatyczne, nietypowe święto obchodzone 13 stycznia. Dzień ten narodził się w
czasie I wojny światowej, w Wielkiej Brytanii.
Jego celem było przeciwdziałanie
przygnębieniu i stresowi wojennemu poprzez promowanie ciepłych gestów,
komplementów i wzajemnego wsparcia.
1.2. Dlaczego
mówienie sobie dobrych rzeczy bywa trudniejsze niż krytyka
Krytyka przychodzi łatwo. Czasem
aż za łatwo. A dobre słowa? Tu nagle pojawia się wstyd. Jakby komplement był
czymś, co trzeba najpierw „zasłużyć, udowodnić, wypracować”.
A przecież czasem wystarczy jedno
zdanie, żeby komuś rozjaśnić dzień.
1.3. Piszę
jako osoba niewidoma – „widzenie” ludzi przez głos, gesty i obecność
Nie widzę twarzy. Widzę ludzi
inaczej.
Po głosie, po tym, jak siadają na
krześle, jak przesuwają talerzyk, jak oddychają, kiedy mówią coś ważnego.
Czasem czuję, że ktoś się
uśmiecha, zanim to powie. Czasem słyszę napięcie, które nie ma nic wspólnego z
tym, co pada w słowach.
Dlatego dobre zdania są dla mnie
jak dotyk dłoni na stole. Ciche, ale pewne.
1.4. Zaproszenie:
usiądźmy przy herbacie i ciastkach Dr Gerard, spokojnie
Wyobraź sobie, że siedzisz
naprzeciwko mnie. Blat stołu jest ciepły od kubków. Na środku stoi talerzyk z ciastkami Dr Gerard.
Pachną słodko, trochę wanilią, trochę czekoladą.
Para z kubka w pomieszczeniu unosi
aromat herbaty. I teraz możemy mówić, bez pośpiechu, bez skrępowania.
2. Dlaczego
komplementy potrafią krępować
2.1. Lęk
przed przesadą: „żeby nie wyszło sztucznie”
Czasem boję się,
że powiem coś za mocno. Że ktoś pomyśli, że przesadzam. Że próbuję być miły na
siłę.
A ja po prostu chcę powiedzieć
prawdę.
2.2. Strach
przed odrzuceniem: „a jeśli to dla kogoś za dużo?”
Bywa, że dobre słowa są jak
odsłonięcie brzucha. Pokazujesz miękkie miejsce i boisz się, że ktoś je
zignoruje.
Albo wyśmieje, albo powie: „nie
przesadzaj”.
2.3. Doświadczenie
osoby z dysfunkcją wzroku: gdy słyszysz oceny, a nie czujesz ciekawości
Czasem ludzie mówią do mnie
rzeczy, które brzmią jak oceny, a nie jak prawdziwe zainteresowanie. „Jesteś
taki dzielny.” „Podziwiam Cię.”
Wtedy czuję, że to nie o mnie. To
o tym, co oni sobie o mnie myślą.
Dlatego wolę, gdy ktoś mówi
zwyczajnie. Bez wielkich słów.
2.4. Dzień
Wzajemnej Adoracji jako bezpieczny pretekst, by spróbować inaczej
Ten dzień daje mi odwagę. Pozwala
powiedzieć coś dobrego bez skrępowania, bez obawy, że ktoś zapyta „dlaczego”.
Ty też nie musisz nic wyjaśniać.
Możemy potraktować to jako chwilę, w której wolno mówić prosto z serca. Możemy
po prostu spróbować.
3.
Słowa, które naprawdę niosą dobro
3.1. Zamiast
„jesteś dzielny” – „dobrze, że jesteś”
- „Dobrze, że jesteś… bo Twoja
obecność wnosi spokój.”
- „Dobrze, że jesteś… bo Twoje
bycie obok naprawdę robi różnicę.”
- „Dobrze, że jesteś… bo Twoja
obecność daje mi poczucie bezpieczeństwa.”
Czasem wystarczy jedno proste
zdanie, by ktoś poczuł, że naprawdę ma znaczenie. Takie słowa potrafią nieść
dobro dalej, niż nam się wydaje.
3.2. Zamiast
„podziwiam Cię za…” – „lubię w tobie to, że…”
- „Lubię w Tobie to, że… umiesz
być blisko, nawet w ciszy.”
- „Lubię w Tobie to, że… Twoje
słowa mają w sobie dużo ciepła.”
- „Lubię w Tobie to, że… jesteś
prawdziwy w tym, jaki jesteś.”
Kiedy mówimy komuś, co w nim
lubimy, dajemy mu poczucie bycia naprawdę widzianym. To właśnie takie słowa
budują relacje oparte na bliskości i prawdzie.
3.3. Konkret
zamiast ogólników: Jedno prawdziwe zdanie lepsze niż pięć pustych
Lubię, kiedy ktoś mówi: „Lubię,
jak się śmiejesz.” „Dobrze mi z Tobą przy stole.” „Fajnie, że pamiętasz o
herbacie.”
Takie słowa zostają we mnie na
długo, bo są prawdziwe.
3.4. Ton
głosu – druga połowa komplementu
Czasem ton głosu mówi więcej niż
słowa. Słyszę, kiedy ktoś mówi szczerze. Słyszę, kiedy się wacha.
Słyszę, kiedy mówi tylko z
obowiązku. I wtedy wiem, że to nie jest o mnie.
Bo prawdziwe dobre słowo ma swoją
temperaturę – Ciepłą, spokojną, nieśpieszną. Taką, którą czuje się jeszcze
chwilę po tym, jak zapadnie cisza.
4.
Ciastka Dr Gerard na stole jako mały most między
ludźmi
4.1. Talerzyk
na środku – każdy ma prawo sięgnąć
Kiedy talerzyk stoi na środku,
czuję, że nikt nie jest ważniejszy. Nie ma gospodarza, ani gościa. Każdy może
sięgnąć, kiedy ma ochotę. Każdy ma swoje miejsce.
4.2. Podanie
ciastka jako cichy gest: „widzę Cię, pamiętam o Tobie”
Kiedy ktoś podaje mi ciastko,
czuję w tym troskę. Nie litość, tylko zwykłą, ludzką uważność.
To mały gest, który mówi więcej
niż długie zdania
Jakby mówił: „jesteś częścią tego
stołu”.
4.3. Jak
powiedzieć, gdzie stoi talerzyk, żeby nikt nie czuł się nieswobodnie
Wystarczy proste zdanie:
„talerzyk jest przed Tobą, trochę w lewo lub na godzinie 10:00.
Bez szeptów, jakby to była
tajemnica. Bez napięcia, jakby trzeba było uważać na każde słowo.
Po prostu informacja – zwyczajna,
spokojna, pomocna i wtedy nikt nie czuje się niezręcznie.
4.4. Słodkość,
która pomaga rozluźnić napiętą atmosferę
Czasem jedno ciastko potrafi
rozluźnić rozmowę. Słodycz robi swoje – miękczy głos, łagodzi spojrzenia.
Nawet trudne tematy stają się
lżejsze, kiedy w dłoni trzymasz coś kruchego i słodkiego.
Czuję wtedy, że mogę oddychać
spokojniej.
5.
Jak „widzę” wzajemną adorację bez patrzenia
5.1. Po
brzmieniu głosu: kiedy ktoś mówi szczerze, a kiedy tylko z grzeczności
Szczerość ma inny dźwięk. Słychać
w niej ciepło, jakby ktoś naprawdę chciał być blisko.
Nie spieszy się, bo prawdziwe
słowa nie potrzebują pośpiechu.
Głos, który mówi z grzeczności,
jest bardziej sztywny. Jakby chciał tylko spełnić obowiązek.
5.2. Po
pauzach: czy ktoś czeka na odpowiedź, czy tylko „zalicza komplement”
Kiedy ktoś robi pauzę, wiem, że
daje mi miejsce. Jakby mówił: „Twoje zdanie też jest ważne”. Ta chwila ciszy
jest jak zaproszenie do rozmowy.
A kiedy mówi jednym ciągiem, bez
oddechu, czuję, że chce mieć to za sobą. Jakby komplement był zadaniem do
odhaczenia, a nie gestem.
5.3. Po
tym, czy w rozmowie jest miejsce dla mnie, czy tylko dla słów
Czasem słowa są jak ściana –
stoją między nami i nie da się przez nie przejść. Są wypowiadane, ale nie
zostawiają przestrzeni.
A czasem są jak otwarte drzwi –
zapraszają, żeby wejść, dopowiedzieć, być. To słychać w tonie, w tempie, w tym,
jak ktoś oddycha między zdaniami.
Wtedy wiem, że rozmowa jest
wspólna, a nie jednostronna.
5.4. Wzajemna
adoracja jako wymiana, nie monolog
Najpiękniej jest wtedy, kiedy
zdania płyną w obie strony. Nie muszą być długie ani wyszukane. Wystarczy rytm
– taki naturalny, spokojny, w którym obie osoby chcą być.
To właśnie ten rytm sprawia, że czuję
bliskość, nawet jeśli jej nie widzę.
6.
Dom, w którym można mówić dobre rzeczy bez
żenady
6.1. Małe
zdania na start: „lubię, jak tu jesteś”
To zdanie działa jak miękkie
światło o poranku – nic wielkiego, a jednak robi różnicę. „Lubię, jak tu jesteś
ze mną” potrafi sprawić, że ktoś czuje się naprawdę chciany, bez żadnych
fajerwerków.
6.2. Ustalony
rytuał: komplement do porannej kawy albo herbaty
Poranna kawa smakuje inaczej,
kiedy obok pada jedno dobre zdanie. Coś prostego, jak: „lubię, jak potrafisz
rozjaśnić mi dzień”. Taki mały komplement potrafi zrobić więcej niż cały kubek
kofeiny.
6.3. Nie
trzeba wielkich wyznań – wystarczy jedno spokojne zdanie dziennie
Najbardziej działa to, co proste.
Jedno spokojne zdanie potrafi powiedzieć: „jestem obok…”, nawet jeśli dzień
jest byle jaki. Czasem właśnie takie małe słowa trzymają całą relację w cieple.
6.4. Atmosfera,
w której nikt nie przewraca oczami na czułość
Najpiękniej jest tam, gdzie dobre
słowa są normalne. Gdzie czułość nie jest żartem, tylko językiem domu.
W takim domu czułość nie musi się
tłumaczyć – po prostu ma swoje miejsce i nikt nie udaje, że jej nie potrzebuje.
7.
Dzień Wzajemnej Adoracji w wersji dostępnej
7.1. Zamiast
patrzeć – słuchać tego, co naprawdę mówi druga osoba
Siedzę z tobą w kuchni. Herbata
pachnie maliną, ciastko chrupie pod zębami.
Nie patrzę na ciebie, ale
słucham. Twój głos mówi mi więcej niż jakiekolwiek spojrzenie.
7.2. Mówienie,
co gdzie leży, jako forma troski, nie litości
Dotykam krawędzi talerza. Mówię
ci, że kubek masz na godzinie 3:00, a ciastka bardziej na 9:00.
Nie dlatego, że myślę, że sobie
nie poradzisz. To zwykła troska. Cicha. Wspólna.
7.3. Pytanie:
„jak wolisz?” Jako bardzo czuły gest szacunku
Pytam Cię: „Jak wolisz?”. Czy
chcesz herbatę słodszą. Czy wolisz ciastko kruche czy miękkie.
Nie zgaduję za Ciebie. Daję Ci
wybór. I to jest mój sposób na szacunek.
7.4. Wspólne
tempo rozmowy, w którym nikt nie zostaje z tyłu
Biorę łyk herbaty. Ty też. Mówimy
powoli, tak jakby czas trochę zwolnił.
Nasze słowa mają swoje tempo.
Takie, w którym nikt nie musi gonić.
Takie, w którym oboje jesteśmy tu
– przy stole, przy ciastkach, przy sobie.
8.
Jak mówić dobrze o sobie – nie tylko o innych
8.1. „Dzisiaj
dobrze mi poszło” – bez przepraszania za to zdanie
Siedzę przy stole z kubkiem
herbaty. Biorę ciastko, czuję jego kruchość pod palcami.
Mówię do ciebie: „dzisiaj dobrze
mi poszło”. I nie dodaję „sorry, że tak mówię”.
Pozwalam temu zdaniu wybrzmieć.
8.2. Mówienie
do siebie jak do kogoś, kogo lubię
Myślę o sobie tak, jak myślę o
tobie, kiedy podajesz mi talerz. Bez złośliwości. Bez docinek.
Z takim samym tonem, jak wtedy,
gdy mówisz: „masz, spróbuj tego ciastka, jest pyszne”.
8.3. Uznanie
swoich sposobów radzenia sobie, nawet jeśli są inne niż „standardowe”
Dotykam stołu, czuję jego
stabilność. Moje sposoby też są stabilne – nawet jeśli wyglądają inaczej niż u
innych.
Czasem wolniejsze. Czasem
bardziej chaotyczne, ale moje. I to wystarcza.
8.4. Dzień
Wzajemnej Adoracji jako moment, by poćwiczyć łagodność wobec siebie
Biorę łyk herbaty. Czuję ciepło w
gardle.
Myślę: „mogę dziś być dla siebie
milszy”. Tak po prostu.
Bez planu, bez wielkich słów.
Łagodność w wersji kuchennej –
mała, ale prawdziwa.
9.
Kiedy dobre słowa leczą stare rzeczy
9.1. Przeciwieństwo
komentarzy „za dużo”, „za mało”, „nie tak”
Siedzimy razem przy stole.
Herbata pachnie, ciastko delikatnie się kruszy.
Mówię coś, co nie ocenia ani nie
porównuje. Co nie rani.
Po prostu mówię: „dobrze, że
jesteś”. Bez „za dużo”, „za mało”, „nie tak”.
9.2. Pierwsze
„dziękuję, że jesteś”, które naprawdę trafia do środka
Biorę łyk herbaty. Wsłuchuję się
w twój spokojny oddech.
Mówię: „dziękuję, że jesteś”. I
nagle czuję, że te słowa nie zatrzymują się w powietrzu.
Nie odbijają się od żadnej
ściany. Trafiają dokładnie tam, gdzie powinny – prosto do środka.
9.3. Jak
brzmi rozmowa, po której ciało się rozluźnia
To taka rozmowa, w której nic nie
trzeba udowadniać. Głos brzmi spokojnie. Słowa płyną powoli, bez napięcia.
Ciało samo wypuszcza powietrze – długim, miękkim wydechem, jak po pierwszym
łyku gorącej herbaty.
I nagle zauważam, że siedzę
swobodniej.
Ty, mam wrażenie, też.
9.4. Dlaczego
warto to powtarzać częściej niż raz w roku
Bo to działa. Nie jak wielka
terapia, tylko jak mały kęs ciastka, który poprawia humor.
Jak ciepło kubka w dłoniach. Jak
zdanie, które nie boli, tylko koi.
I szkoda byłoby czekać na to cały
rok.
10.
Trochę mniej wstydu, trochę więcej czułości
10.1.
Dzień Wzajemnej Adoracji jako pretekst do
oswajania komplementów
Siedzę obok ciebie przy stole. Czuję
ciepło kubka w dłoniach i delikatny, malinowy aromat unoszący się z herbaty.
Mówisz
mi coś miłego, a ja nie próbuję tego zbyć ani żartem, ani ucieczką w bok.
Pozwalam, żeby twoje słowa po prostu do mnie dotarły.
Ten dzień daje mi do tego
pretekst – i dobrze.
10.2.
Ciastka Dr Gerard, herbata i jedno zdanie, które
zostaje na długo
Biorę ciastko i czuję pod palcami
jego kruchość. Herbata pachnie znajomo i kojąco, jakby chciała trochę uspokoić
dzień.
Wtedy mówisz to jedno krótkie zdanie
– spokojnie bez pośpiechu. Zostaje we mnie dłużej niż smak herbaty i niesie się
przez resztę dnia jak miękkie światło.
Czasem naprawdę tyle wystarczy, żeby
wszystko zrobiło się lżejsze.
10.3.
Małe dobre słowa zamiast wielkich deklaracji
Nie potrzebuję wielkich wyznań. Wystarczy
„lubię, jak mówisz”, albo „dobrze mi z tobą przy stole”.
Małe słowa, które mieszczą się
między łykiem herbaty a kęsem ciastka. I właśnie dlatego działają.
10.4.
Zaproszenie do czytelnika: spróbuj dziś
powiedzieć jedną rzecz – komuś i sobie
Powiedz dziś coś miłego. Komuś i
sobie też.
Może przy herbacie, może w biegu
między jedną sprawą a drugą.
Takie jedno krótkie zdanie
potrafi zrobić zaskakująco dobry dzień.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz