sobota, 25 lipca 2026

Lipcowy odpoczynek od technologii i rozmowy, które wracają na pierwsze miejsce. Chwile, w których osoba niewidząca skupia się na obecności innych przy ciastkach Dr Gerard

 

 

Odpoczynek od technologii jako świadoma decyzja

 

            Od jakiegoś czasu zauważam, że odłożenie telefonu, komputera na bok potrafi dać więcej spokoju niż niejedna rozmowa czy wiadomość, która akurat na niego przyszła. Wieczorem, kiedy zamykam temat pracy i wielu spraw do załatwienia w ciągu dnia, coraz częściej po prostu odkładam komórkę na stolik i nie wracam do niej przez dłuższy czas. Czasem robię to całkiem świadomie, jakby to była mała decyzja na cały wieczór, a nie przypadkowa przerwa. Dla mnie, jako osoby niewidomej, taka decyzja ma trochę inny wymiar niż dla kogoś, kto widzi ekran. Ja i tak nie widzę tego, co się na nim dzieje, ale słyszę wibracje, dźwięki powiadomień, syntezator mowy czytający kolejne komunikaty. Kiedy to wszystko cichnie, naprawdę czuć różnicę. Cisza, która wtedy zostaje, pomaga mi się zatrzymać i pomyśleć o czymś zupełnie innym niż to, co akurat wyświetla się gdzieś w internecie. Zauważyłem, że po takim wieczorze bez urządzeń łatwiej mi zasnąć i łatwiej rano wstać z myślą, że dzień zaczyna się spokojnie, a nie od razu od sprawdzania wiadomości.

 

Lipcowe dni, które zachęcają do bycia bliżej ludzi

 

            Lipiec sprzyja temu jeszcze bardziej. Dni są dłuższe, wieczory cieplejsze, a to wszystko jakoś naturalnie zachęca, żeby wyjść z domu i być bliżej innych ludzi, zamiast siedzieć samemu z urządzeniem w ręku. Z żoną coraz częściej umawiamy się na spokojne spotkania w gronie znajomych albo rodziny, zwłaszcza teraz, latem. Ona sama zauważa, że w te wieczory rozmawiamy inaczej, bardziej spokojnie, bez tego pośpiechu, który czasem towarzyszy nam w ciągu tygodnia. Kiedy nie widzę, kto gdzie siedzi ani co się dzieje wokół, zupełnie inaczej niż osoby widzące skupiam się na tym, kto jest obok mnie i co mówi. Dla mnie liczy się przede wszystkim obecność drugiej osoby, a nie to, co akurat robi na telefonie. Rozmowa bez pośpiesznego zerkania na ekran jest po prostu pełniejsza. Zauważyłem też, że latem ludzie jakby mniej się spieszą, więc i te rozmowy trwają dłużej, bez poczucia, że ktoś zaraz musi wrócić do swoich spraw.

 

Cisza bez powiadomień jako forma odpoczynku

 

            Cisza bez ciągłych powiadomień to dla mnie osobna forma odpoczynku. Kiedy telefon milczy, a komputer stoi wyłączony, otoczenie robi się spokojniejsze. Nie ma ciągłego brzęczenia, popiskiwania, głosu syntezatora odczytującego kolejne wiadomości. Taka cisza pozwala mi odzyskać równowagę, której czasem brakuje po dniu wypełnionym pracą przy komputerze i czytnikiem ekranu non stop w uszach. To trochę tak, jakby umysł mógł wreszcie odpocząć od nieustannego dopływu informacji. Nawet krótka chwila takiej ciszy, bez żadnego dźwięku dobiegającego z urządzenia, potrafi dać więcej niż niejeden dłuższy odpoczynek spędzony z telefonem w ręku.

 

Dźwięki natury, które wracają na pierwsze miejsce

 

            Latem szczególnie mocno wracają do mnie dźwięki natury, które przez resztę roku jakby gdzieś umykają. Śpiew ptaków wczesnym rankiem, szum liści poruszanych wiatrem, odgłosy owadów w ciepły wieczór, czasem odległy śmiech dzieci bawiących się gdzieś w pobliżu, plusk wody gdzieś nieopodal albo szczekanie psa na sąsiedniej ulicy. Nie widząc, z natury rzeczy więcej uwagi poświęcam temu, co słyszę, więc te letnie odgłosy odbieram chyba jeszcze wyraźniej niż inni. Dla mnie taki wieczorny spacer, kiedy słyszę tylko naturę zamiast dźwięków urządzeń, jest naprawdę kojący i pomaga mi się wyciszyć po całym dniu. Czasem zatrzymuję się na chwilę tylko po to, żeby posłuchać, jak zmienia się otoczenie, gdy słońce zachodzi i robi się chłodniej, a odgłosy dnia powoli ustępują odgłosom wieczoru.

 

Rozmowy, które nie konkurują z ekranami

 

            Rozmowy, które nie muszą konkurować z ekranem telefonu, mają zupełnie inny charakter. Kiedy siedzimy razem przy stole, czy to w gronie rodziny, czy ze znajomymi, staram się skupiać na głosie rozmówcy, na tym, jak brzmi, kiedy się zawiesza, kiedy się śmieje, kiedy mówi coś ważnego. Nie mając dostępu do mowy ciała czy mimiki, właśnie ton głosu i emocje w nim zawarte mówią mi najwięcej o tym, co druga osoba naprawdę czuje. Taka rozmowa, bez telefonów odkładanych na bok w połowie zdania, daje poczucie prawdziwej obecności drugiego człowieka, a nie tylko jego towarzystwa przy jednoczesnym przeglądaniu wiadomości. Taka rozmowa zostaje w pamięci na dłużej niż niejedno spotkanie, podczas którego wszyscy co chwilę zerkają na ekran.

 

Letni odpoczynek jako czas prostych czynności

 

            Lato to też czas prostych czynności, które w innych porach roku jakoś umykają. Spacer po parku, siedzenie na balkonie albo w ogrodzie, spokojny wieczór bez pośpiechu. Moja żona często opisuje mi wtedy, co widzi dookoła, jakie kwiaty akurat kwitną, jak wygląda niebo o zachodzie słońca, kto przechodzi obok, a czasem po prostu prowadzi mnie za rękę, kiedy chodnik robi się nierówny albo trzeba skręcić w boczną alejkę. Dzięki temu nawet zwykły spacer staje się dla mnie pełniejszym doświadczeniem, mimo że sam nie widzę tych obrazów. Właśnie w takich prostych chwilach, bez wielkich planów i bez telefonu w ręku, najłatwiej mi się naprawdę odprężyć. Lato sprzyja zwolnieniu tempa, a proste czynności nagle zyskują większą wartość. Nie trzeba wielkich planów ani atrakcji, żeby taki wieczór zapamiętać jako naprawdę udany.

 

Bycie tu i teraz bez ciągłego sprawdzania telefonu

 

            Bycie tu i teraz, bez ciągłego sprawdzania telefonu, to coś, do czego staram się dążyć, choć wiem, że to nie zawsze łatwe, także dla osób widzących. Kiedy jestem na spotkaniu i naprawdę skupiam się na chwili obecnej, znacznie lepiej odbieram atmosferę panującą w pomieszczeniu czy w ogrodzie. Słyszę, kiedy rozmowa robi się bardziej ożywiona, kiedy ktoś się zamyśla, kiedy pojawia się chwila ciszy, która wcale nie musi być niezręczna. Taka uważność, bez ciągłego rozpraszania się powiadomieniami, daje mi znacznie większy spokój niż próba robienia kilku rzeczy naraz. Im mniej się rozpraszam, tym więcej naprawdę zapamiętuję z takiego spotkania, i tym łatwiej mi później do niego wracać myślami.

 

Ciastka Dr Gerard jako element spokojnego spotkania

 

            Podczas takich spokojnych spotkań na stole często pojawiają się też ciastka Dr Gerard, które moja żona zwykle stawia obok herbaty czy kawy. Nie są one głównym bohaterem tych chwil, ale stanowią miłe tło rozmowy i odpoczynku, coś, po co można sięgnąć, kontynuując rozmowę, bez przerywania jej na cokolwiek innego. Taki drobny element, jak ciastko do herbaty, dobrze wpisuje się w klimat spokojnego, letniego spotkania, gdzie liczy się przede wszystkim towarzystwo, a nie to, co akurat jemy. Czasem to właśnie te drobiazgi, jak wspólne sięganie po ciastka w trakcie rozmowy, najlepiej pokazują, że nikomu się nie spieszy i że wszyscy naprawdę są tu, przy stole, razem.

 

Wakacyjny czas jako okazja do zwolnienia tempa

 

            Czas wakacji to w ogóle dobra okazja, żeby zwolnić tempo. Latem łatwiej mi odpocząć od nadmiaru bodźców, które przez resztę roku płyną nieprzerwanie z telefonu, komputera i czytnika ekranu. Prostsza codzienność, mniej pośpiechu, więcej czasu spędzanego z bliskimi, to wszystko sprawia, że wakacyjne dni są dla mnie wyraźnie spokojniejsze. Korzystam wtedy chętniej z prostych przyjemności, spaceru, rozmowy, chwili na świeżym powietrzu, niż z kolejnych godzin spędzonych przy urządzeniach. Wakacje przypominają mi, że nie każdy dzień musi być wypełniony po brzegi, i że czasem najwięcej daje właśnie ten wolniejszy, mniej zaplanowany czas.

 

Dlaczego warto czasem odpocząć od technologii

 

            Zastanawiając się nad tym wszystkim, dochodzę do wniosku, że warto czasem odpocząć od technologii, choćby na chwilę. Taki moment bez ekranów daje więcej przestrzeni na to, co naprawdę ważne, czyli na relacje z innymi ludźmi i na uważność wobec tego, co dzieje się tu i teraz. Dla mnie, jako osoby niewidomej, te wartości są może jeszcze bardziej odczuwalne, bo i tak na co dzień polegam głównie na słuchu i na obecności bliskich, takich jak moja żona, która towarzyszy mi w wielu chwilach i pomaga mi je lepiej zrozumieć. Spokojne letnie dni, wypełnione rozmową, dźwiękami natury i prostymi przyjemnościami, pokazują, że czasem naprawdę warto odłożyć telefon na bok. I choć nie widzę tych letnich obrazów, o których opowiada mi żona, to spokój, który przynoszą takie chwile, czuję chyba równie mocno jak każdy inny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz