czwartek, 23 lipca 2026

MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ ROCK AND ROLLA I ENERGIA, KTÓRA ZMIENIA ZWYKŁE CHWILE. SPOTKANIA, W KTÓRYCH OSOBA BEZ WZROKU CZERPIE RADOŚĆ Z MUZYKI A NA STOLE POJAWIAJĄ SIĘ CIASTKA DR GERARD.

 

1.     Muzyka jako coś, co zmienia nastrój w jednej chwili.

Pisząc te słowa w moich słuchawkach leci zespół Łydka Grubasa. Myślę, że przez cztery dekady słuchania Rock and Rolla trochę się o nim dowiedziałem. Po drugie jestem basistą i gram w rockowej kapeli. Dlatego stwierdzam Rock and Roll jest moim życiem. Jego dźwięki i rytmy nadają sens memu życiu. Bez tej muzyki życie nie byłoby takie same. Byłoby szare i monotonne.

Śmiało mogę napisać, że gdy do uszu człowieka dochodzą te dźwięki, uwaga słuchacza skupia się na energicznym rytmie, brzmieniu gitar i słowach piosenki. Serce zaczyna szybciej bić, krew szybciej krąży w żyłach a nogi zaczynają rytmicznie pląsać. Trzeba być twardym przeciwnikiem Rock and Rolla, aby nie poddać się jego wpływowi. Każdy człowiek w tej muzyce usłyszy to co lubi. Piękne partie wokalne, solówki gitarowe, rytmy perkusyjne, klawisze. Tylko zazwyczaj basista jest niezauważany, dopóki nie zabraknie basowych dźwięków. Wtedy na scenie jest dziwna pustka. U osób niewidomych jest inaczej. Nasz słuch pozwala usłyszeć więcej, poczuć bardziej, głębiej. Odczuwamy muzykę całym ciałem. Lekki podmuch wiatru na twarzy, gdy pracują membrany głośników. Drżenie podłogi w rytm wydobywający się z centrali perkusji oraz drżenie klatki piersiowej w rytm dźwięków gitary basowej. Tak odbierany Rock and Roll towarzyszy człowiekowi od pierwszego do ostatniego dźwięku. A u mnie jeszcze kilka godzin.

 

2.     Rytm, który odczuwa się całym ciałem.

Co to jest pięciolinia, klucz wiolinowy wszyscy uczyliśmy się na lekcjach muzyki w szkole podstawowej. Nie każdy miał szczęście jako nauczyciela tego przedmiotu mieć długowłosego faceta z gitarą. Szczęściarze, do których należę i ja mogli się dowiedzieć, że muzyka to nie tylko nuty na pięciolinii, ale muzyka to też emocje, przekaz, bunt, coś co łączy ludzi w subkultury. Ogromny wpływ na muzykę i ludzi schyłku XX wieku miała Lista Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia. Kapele tam puszczane od Republiki przez Kult, T.Love po Sztywny pal Azji, Formację Nieżywych Schabuff. Gdy do naszych serc dotarła muzyka zespołu Dżem, to świat nabrał nowych kolorów.

Wracając do początków, Rock and Roll powstał pod wpływem Bluesa. Czarni muzycy i wokaliści tak zaimponowali białasom, że Ci postanowili zrobić coś, aby i oni zostali zauważeni. Potem wybuchła epidemia. Imperialistyczna zaraza trafiła nawet do państw bloku wschodniego. Ludzie w Polsce zamiast muzyki ludowej słuchali Rock and Rolla, Punk Rocka, Hard Rocka, Heavy Metalu, Reggae, Ska itd.

Wszystkie te gatunki mają wspólny mianownik. Jest to rytm. Energiczny, żywy, „taneczny”. Nasz organizm jest od niego uzależniony. Pierwsze rytmy bluesowe, potem Rockowe bazowały na rytmie bicia serca. Dlatego nie jesteśmy w stanie nie poddać się temu rytmowi. Dlatego gdy mamy chandrę, pomaga nam muzyka. Nasze serce przejmuje rytm Rock and Rolla płynący z głośników. Będąc osobą niewidomą, słuchamy całym sobą. Zamykając oczy możemy ujrzeć grających muzyków. Nasz słuch pozwala nam podzielić muzykę na odrębne dźwięki instrumentów, tworzących całość jak załoga Rudego 102.

Na moim przykładzie napiszę, że muzykę odbieram uszami, głową, korpusem, nogami, stopami. Będąc na koncercie odczuwam muzykę przez podłogę, która przenosi drżenie niskich tonów basowych, wielu z Was poczuło drżenie w klatce piersiowej i w brzuchu w ryt muzyki.  Na twarzy i we włosach odczuwam powiew wiatru, ruch powietrza wydmuchiwanego przez głośniki i perkusję. Nasz mózg przetwarza wyłowione z rzeki dźwięków słowa utworu. Nawet nie wiem, kiedy dociera do słuchacza, że wybija rytm dłońmi lub nogami rytmicznie przytupuje.

 

3.     Dźwięki, które budują energię chwili.

Rock and Roll składa się z muzyki i tekstu oraz energii i emocji ludzi tworzących zespół. Podstawa to sekcja rytmiczna perkusja, bas i instrumenty klawiszowe. Całość dopełniają gitary, wokal, instrumenty dęte, chórki. Pisałem już wcześniej, że basista jest niezauważalny dla szarego człowieka, póki go nie zabraknie. Bez basowych tonów, robi się dziura w muzyce. Nawet gitara nie jest w stanie uzupełnić tej luki. Wprawny słuchacz potrafi odróżnić i oddzielić linię gitar na osobne ścieżki. Każdy producent instrumentów ma swoje niepowtarzalne brzmienie. Niewidomi nie mają z tym żadnego problemu, słyszą więcej. Linia wokalna nigdy nie jest jedna. Zazwyczaj w zespołach śpiewa więcej niż jedna osoba lub występują chórki. To niewidomi zauważają bez problemu. Wniosek jest jeden, muzykę tworzy kilka osobnych ścieżek dźwiękowych a nasz mózg łączy je przekazuje nam jako jednolitą całość.

 

4.     Muzyka jako sposób wyrażania emocji.

Emocje niesione przez Rock and Roll, przez muzykę buntowników. Działają na człowieka w momencie słuchania, ale również pozostają w naszej świadomości. Jeśli myślami powrócimy do koncertu lub piosenki, z automatu odczujemy emocje związane z nimi. Dlatego w smutnych chwilach odruchowo słuchamy piosenki, które kiedyś sprawiły nam przyjemność niosły spokój, radość albo kojarzą się z ważnymi wydarzeniami lub ludźmi. Dlatego myśląc o utworach zespołu Nocny Kochanek albo Zenek Grabowski, odczuwam rozluźnienie, zadowolenie spowodowane zabawnymi słowami ich utworów. Słuchając Ryśka Riedla jestem spokojny, czasem lekko zamyślony, czasem smutny. Gdy usłyszę Rammstein – a zaczynam czuć się dumny, mocny, władczy. Ta muzyka daje mi wewnętrzną siłę. Lubię słuchać Oberschlesien, ich muzyka i teksty wprowadzają mnie w nastój rozmyślań.

Muzyka i emocje, czy idą w parze? Tak, jednak nie zawsze. Słuchając utworów zespołów słynących z poczucia humoru, trzeba mieć się na baczności. Często słowa piosenki wyrażają odwrotne emocje niż dźwięki muzyki.

 

5.     Wspólne słuchanie jako sposób bycia razem.

Zależy z kim się słucha. Gdy słucham z Żoną i dziećmi muzyka powoduje, że mamy ochotę tańczyć. Musiałem się tego nauczyć. Inaczej jest, gdy słucham z Bratem lub innymi muzykami. Wtedy nasza uwaga jest skupiona na danym fragmencie lub danej ścieżce dźwiękowej. Moja Żona nigdy tego nie rozumiała, dlatego nauczyłem się słuchać jak zwykły słuchacz. Dlatego relacje międzyludzkie można nawiązać na różnych poziomach wtajemniczenia. Ale zawsze są trwałe i ważne dla nas.

Osoba niewidoma odbiera muzykę bardziej, więcej dostrzega. Dlatego czymś naturalnym jest nawiązywanie relacji z innymi słuchaczami. Mogą ludziom zdrowym otworzyć oczy i uszy na elementy, których wcześniej nie zauważyli, nie słyszeli. Każdy człowiek ma prawo dzielić się wrażeniami, jego niedoskonałości nie mają tu znaczenia.

 

6.     Spontaniczne chwile, które zmieniają zwykły dzień.

Może Wy też tak macie? W moim przypadku nie potrzeba planów, scenariuszy itd. Muzyka otacza mnie nawet w czasie snu. Dźwięki, które do mnie docierają, przetwarzane są podświadomie. Nawet badanie rezonansem magnetycznym było w rytmach techno. Każde urządzenie, każda czynność wiąże się z jakimś odgłosem. Jednak są momenty, że przechodząc ulicą nagle wpada w ucho ulubiona muzyka. Gdzieś w oddali z przejeżdżającego auta usłyszę znany refren. W jednej sekundzie buzia się uśmiecha, zaczynam nucić lub podśpiewywać. Mój organizm z miejsca wrzuca wyższy bieg. Idę pewniejszym krokiem, dynamiczniej ruszam rękoma i oddech mam szybszy. Osoby niewidome tak samo jak „zdrowe” reagują tak samo. Jeśli osoba jest umuzykalniona to w każdej chwili jest gotowa chłonąć Rock and Rolla.

Muszę jednak dodać, że osoby niewidome są bardziej wyczulone i usłyszą więcej nieczystości lub pomyłek instrumentalistów. Ale czy w Rock and Rollu chodzi o perfekcję? Moim zdaniem nie. Liczy się przekaz, emocje, porwanie publiczności.

 

7.     Rozmowy, które rodzą się wokół muzyki.

Już wcześniej pisałem o nawiązywaniu relacji przy muzyce. Są one trwałe i prawdziwe. Jednak wszystko zależy z kim się słucha i rozmawia. W środowisku muzyków rozmowy związane są z tworzeniem, instrumentarium, nagłośnieniem, promocją. A z „normalnymi” ludźmi rozmawiam o tym czy muzyka mnie porywa, czy wpada w ucho, czy jest pod nóżkę albo czy jest za głośna. To jest uproszczenie, jednak w codziennych rozmowach nie dyskutujemy na jakich gitarach lub strunach grają. Osoby niewidome mające większe doznania mogą otworzyć oczy innym słuchaczom. Dzieląc się odczuciami odsłaniamy część naszej duszy. Dotyczy to wszystkich ludzi. Dlatego te relacje są szczere i warto je pielęgnować. Potem powstają wspólne wspomnienia z różnych wydarzeń muzycznych i nie tylko. Spotykając się po latach pamiętamy nie tylko, że byliśmy gdzieś razem. Pamiętamy dokładnie muzykę, tematy rozmów. A wspomnienia przywołują emocje tamtego spotkania.

 

8.     Ciastka dr Gerard jako element wspólnego spotkania.

Siedząc w wygodnym fotelu przy stoliku kawowym słucham ulubionych utworów polskiego Rocka. Naprzeciw mnie siedzi moja Małżonka. W milczeniu przegryza wafelka w czekoladzie. Jej wzrok mówi, rusz się, nie siedź, zatańczmy. Tak u mnie jest. Myślę, że nie tylko u mnie. Ciastka, kawka są związane ze spotkaniami towarzyskimi. To nic nowego. W przytulnym pokoju, w restauracji, na grillu, pod namiotem i na pielgrzymce. Często w czasie spotkań rozmawiamy o nowych przepisach, o ulubionych potrawach. Gospodarze chwalą się wypiekami. Sam nie wiem, kto jest bardziej łakomy na ciastka dzieci czy rodzice? Chyba Tatusiowie bardziej. Na pewno jesteśmy większymi znawcami słodyczy.

 

9.     Muzyka jako coś, co zostaje w pamięci.

To prawda. Rock and Roll zostaje głęboko w pamięci i w sercu. Podobnie jest z innymi gatunkami muzyki. Zdarzają się wykonawcy jednego utworu. O nich mniej się myśli, ale się je pamięta. Jeżeli dodać jeszcze ważne wydarzenia, ludzi i relacje nawiązane, emocje im towarzyszące, to zostają z nami na zawsze „do grobowej deski”. Nie ma znaczenia czy jesteśmy zdrowi czy niewidomi, przechowujemy je w sercu i pamięci. Jako ciekawostkę dodam, że kiedyś będąc na kursie w Polskim Związku Niewidomych, zorganizowano nam wyjście do Opery. Byłem przerażony, nikt nie był na to przygotowany. W koszulach w kratę, w jeansach, golfach, dresach poszliśmy na musical. To co tam przeżyłem, byłem w niebie. Gdy orkiestra zagrała pierwsze dźwięki, miałem wrażenie, że muzyka unosi się jako magiczny obłok nad naszymi głowami. Serce biło mi, jakby chciało wyrwać się z klatki piersiowej. Całym sobą czułem drżenie Sali i powietrza ją wypełniającego. Radość mnie ogarnęła. Nigdy nie zapomnę tych chwil.

 

10. Dlaczego warto pozwolić sobie na takie chwile.

Tak przeżywana muzyka, pozwala pokonać własne bariery. Poczuć się jak każdy człowiek. Muzyka nie wybiera uszu, do których trafia. Nie pyta o nasze zdrowie. Muzyka otwiera nas na drugiego człowieka. Ułatwia nawiązywać relacje. Muzyka wywołuje emocje, wpływa na nasze samopoczucie. Muzyka nie pyta czy jest odpowiedni moment? Dociera do nas nagle, spontanicznie. Tylko od nas zależy, czy ją przyjmiemy. Damy się jej porwać. Czy sprawi nam radość. Gdy spotkamy na naszej drodze ludzi podobnie odczuwających, to już nigdy nie będziemy sami.

 

To kilka przykładów mojej muzyki:

https://www.youtube.com/watch?v=jdYxziY86GY

https://www.youtube.com/watch?v=tzExPIQ__ek

https://www.youtube.com/watch?v=CBuPVswonG8&list=RDCBuPVswonG8&start_radio=1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz