1.
Muzyka jako coś, co zmienia nastrój w
jednej chwili.
Pisząc te
słowa w moich słuchawkach leci zespół Łydka Grubasa. Myślę, że przez cztery
dekady słuchania Rock and Rolla trochę się o nim dowiedziałem. Po drugie jestem
basistą i gram w rockowej kapeli. Dlatego stwierdzam Rock and Roll jest moim
życiem. Jego dźwięki i rytmy nadają sens memu życiu. Bez tej muzyki życie nie
byłoby takie same. Byłoby szare i monotonne.
Śmiało mogę
napisać, że gdy do uszu człowieka dochodzą te dźwięki, uwaga słuchacza skupia
się na energicznym rytmie, brzmieniu gitar i słowach piosenki. Serce zaczyna
szybciej bić, krew szybciej krąży w żyłach a nogi zaczynają rytmicznie pląsać. Trzeba
być twardym przeciwnikiem Rock and Rolla, aby nie poddać się jego wpływowi.
Każdy człowiek w tej muzyce usłyszy to co lubi. Piękne partie wokalne, solówki
gitarowe, rytmy perkusyjne, klawisze. Tylko zazwyczaj basista jest
niezauważany, dopóki nie zabraknie basowych dźwięków. Wtedy na scenie jest
dziwna pustka. U osób niewidomych jest inaczej. Nasz słuch pozwala usłyszeć więcej,
poczuć bardziej, głębiej. Odczuwamy muzykę całym ciałem. Lekki podmuch wiatru
na twarzy, gdy pracują membrany głośników. Drżenie podłogi w rytm wydobywający
się z centrali perkusji oraz drżenie klatki piersiowej w rytm dźwięków gitary
basowej. Tak odbierany Rock and Roll towarzyszy człowiekowi od pierwszego do
ostatniego dźwięku. A u mnie jeszcze kilka godzin.
2.
Rytm, który odczuwa się całym ciałem.
Co to jest
pięciolinia, klucz wiolinowy wszyscy uczyliśmy się na lekcjach muzyki w szkole
podstawowej. Nie każdy miał szczęście jako nauczyciela tego przedmiotu mieć
długowłosego faceta z gitarą. Szczęściarze, do których należę i ja mogli się
dowiedzieć, że muzyka to nie tylko nuty na pięciolinii, ale muzyka to też
emocje, przekaz, bunt, coś co łączy ludzi w subkultury. Ogromny wpływ na muzykę
i ludzi schyłku XX wieku miała Lista Przebojów Programu Trzeciego Polskiego
Radia. Kapele tam puszczane od Republiki przez Kult, T.Love po Sztywny pal
Azji, Formację Nieżywych Schabuff. Gdy do naszych serc dotarła muzyka zespołu Dżem,
to świat nabrał nowych kolorów.
Wracając do
początków, Rock and Roll powstał pod wpływem Bluesa. Czarni muzycy i wokaliści
tak zaimponowali białasom, że Ci postanowili zrobić coś, aby i oni zostali
zauważeni. Potem wybuchła epidemia. Imperialistyczna zaraza trafiła nawet do państw
bloku wschodniego. Ludzie w Polsce zamiast muzyki ludowej słuchali Rock and
Rolla, Punk Rocka, Hard Rocka, Heavy Metalu, Reggae, Ska itd.
Wszystkie te
gatunki mają wspólny mianownik. Jest to rytm. Energiczny, żywy, „taneczny”. Nasz
organizm jest od niego uzależniony. Pierwsze rytmy bluesowe, potem Rockowe
bazowały na rytmie bicia serca. Dlatego nie jesteśmy w stanie nie poddać się
temu rytmowi. Dlatego gdy mamy chandrę, pomaga nam muzyka. Nasze serce
przejmuje rytm Rock and Rolla płynący z głośników. Będąc osobą niewidomą,
słuchamy całym sobą. Zamykając oczy możemy ujrzeć grających muzyków. Nasz słuch
pozwala nam podzielić muzykę na odrębne dźwięki instrumentów, tworzących całość
jak załoga Rudego 102.
Na moim
przykładzie napiszę, że muzykę odbieram uszami, głową, korpusem, nogami,
stopami. Będąc na koncercie odczuwam muzykę przez podłogę, która przenosi drżenie
niskich tonów basowych, wielu z Was poczuło drżenie w klatce piersiowej i w
brzuchu w ryt muzyki. Na twarzy i we
włosach odczuwam powiew wiatru, ruch powietrza wydmuchiwanego przez głośniki i
perkusję. Nasz mózg przetwarza wyłowione z rzeki dźwięków słowa utworu. Nawet
nie wiem, kiedy dociera do słuchacza, że wybija rytm dłońmi lub nogami
rytmicznie przytupuje.
3.
Dźwięki, które budują energię chwili.
Rock and Roll
składa się z muzyki i tekstu oraz energii i emocji ludzi tworzących zespół. Podstawa
to sekcja rytmiczna perkusja, bas i instrumenty klawiszowe. Całość dopełniają
gitary, wokal, instrumenty dęte, chórki. Pisałem już wcześniej, że basista jest
niezauważalny dla szarego człowieka, póki go nie zabraknie. Bez basowych tonów,
robi się dziura w muzyce. Nawet gitara nie jest w stanie uzupełnić tej luki. Wprawny
słuchacz potrafi odróżnić i oddzielić linię gitar na osobne ścieżki. Każdy
producent instrumentów ma swoje niepowtarzalne brzmienie. Niewidomi nie mają z
tym żadnego problemu, słyszą więcej. Linia wokalna nigdy nie jest jedna.
Zazwyczaj w zespołach śpiewa więcej niż jedna osoba lub występują chórki. To
niewidomi zauważają bez problemu. Wniosek jest jeden, muzykę tworzy kilka
osobnych ścieżek dźwiękowych a nasz mózg łączy je przekazuje nam jako jednolitą
całość.
4.
Muzyka jako sposób wyrażania emocji.
Emocje
niesione przez Rock and Roll, przez muzykę buntowników. Działają na człowieka w
momencie słuchania, ale również pozostają w naszej świadomości. Jeśli myślami
powrócimy do koncertu lub piosenki, z automatu odczujemy emocje związane z
nimi. Dlatego w smutnych chwilach odruchowo słuchamy piosenki, które kiedyś
sprawiły nam przyjemność niosły spokój, radość albo kojarzą się z ważnymi
wydarzeniami lub ludźmi. Dlatego myśląc o utworach zespołu Nocny Kochanek albo
Zenek Grabowski, odczuwam rozluźnienie, zadowolenie spowodowane zabawnymi
słowami ich utworów. Słuchając Ryśka Riedla jestem spokojny, czasem lekko
zamyślony, czasem smutny. Gdy usłyszę Rammstein – a zaczynam czuć się dumny,
mocny, władczy. Ta muzyka daje mi wewnętrzną siłę. Lubię słuchać Oberschlesien,
ich muzyka i teksty wprowadzają mnie w nastój rozmyślań.
Muzyka i
emocje, czy idą w parze? Tak, jednak nie zawsze. Słuchając utworów zespołów
słynących z poczucia humoru, trzeba mieć się na baczności. Często słowa
piosenki wyrażają odwrotne emocje niż dźwięki muzyki.
5.
Wspólne słuchanie jako sposób bycia
razem.
Zależy z kim
się słucha. Gdy słucham z Żoną i dziećmi muzyka powoduje, że mamy ochotę
tańczyć. Musiałem się tego nauczyć. Inaczej jest, gdy słucham z Bratem lub
innymi muzykami. Wtedy nasza uwaga jest skupiona na danym fragmencie lub danej
ścieżce dźwiękowej. Moja Żona nigdy tego nie rozumiała, dlatego nauczyłem się
słuchać jak zwykły słuchacz. Dlatego relacje międzyludzkie można nawiązać na
różnych poziomach wtajemniczenia. Ale zawsze są trwałe i ważne dla nas.
Osoba
niewidoma odbiera muzykę bardziej, więcej dostrzega. Dlatego czymś naturalnym
jest nawiązywanie relacji z innymi słuchaczami. Mogą ludziom zdrowym otworzyć
oczy i uszy na elementy, których wcześniej nie zauważyli, nie słyszeli. Każdy
człowiek ma prawo dzielić się wrażeniami, jego niedoskonałości nie mają tu
znaczenia.
6.
Spontaniczne chwile, które zmieniają zwykły
dzień.
Może Wy też
tak macie? W moim przypadku nie potrzeba planów, scenariuszy itd. Muzyka otacza
mnie nawet w czasie snu. Dźwięki, które do mnie docierają, przetwarzane są podświadomie.
Nawet badanie rezonansem magnetycznym było w rytmach techno. Każde urządzenie,
każda czynność wiąże się z jakimś odgłosem. Jednak są momenty, że przechodząc
ulicą nagle wpada w ucho ulubiona muzyka. Gdzieś w oddali z przejeżdżającego
auta usłyszę znany refren. W jednej sekundzie buzia się uśmiecha, zaczynam nucić
lub podśpiewywać. Mój organizm z miejsca wrzuca wyższy bieg. Idę pewniejszym
krokiem, dynamiczniej ruszam rękoma i oddech mam szybszy. Osoby niewidome tak
samo jak „zdrowe” reagują tak samo. Jeśli osoba jest umuzykalniona to w każdej
chwili jest gotowa chłonąć Rock and Rolla.
Muszę jednak
dodać, że osoby niewidome są bardziej wyczulone i usłyszą więcej nieczystości
lub pomyłek instrumentalistów. Ale czy w Rock and Rollu chodzi o perfekcję? Moim
zdaniem nie. Liczy się przekaz, emocje, porwanie publiczności.
7.
Rozmowy, które rodzą się wokół muzyki.
Już wcześniej
pisałem o nawiązywaniu relacji przy muzyce. Są one trwałe i prawdziwe. Jednak wszystko
zależy z kim się słucha i rozmawia. W środowisku muzyków rozmowy związane są z
tworzeniem, instrumentarium, nagłośnieniem, promocją. A z „normalnymi” ludźmi
rozmawiam o tym czy muzyka mnie porywa, czy wpada w ucho, czy jest pod nóżkę
albo czy jest za głośna. To jest uproszczenie, jednak w codziennych rozmowach
nie dyskutujemy na jakich gitarach lub strunach grają. Osoby niewidome mające
większe doznania mogą otworzyć oczy innym słuchaczom. Dzieląc się odczuciami odsłaniamy
część naszej duszy. Dotyczy to wszystkich ludzi. Dlatego te relacje są szczere
i warto je pielęgnować. Potem powstają wspólne wspomnienia z różnych wydarzeń
muzycznych i nie tylko. Spotykając się po latach pamiętamy nie tylko, że
byliśmy gdzieś razem. Pamiętamy dokładnie muzykę, tematy rozmów. A wspomnienia przywołują
emocje tamtego spotkania.
8.
Ciastka dr Gerard jako element wspólnego
spotkania.
Siedząc w
wygodnym fotelu przy stoliku kawowym słucham ulubionych utworów polskiego
Rocka. Naprzeciw mnie siedzi moja Małżonka. W milczeniu przegryza wafelka w
czekoladzie. Jej wzrok mówi, rusz się, nie siedź, zatańczmy. Tak u mnie jest. Myślę,
że nie tylko u mnie. Ciastka, kawka są związane ze spotkaniami towarzyskimi. To
nic nowego. W przytulnym pokoju, w restauracji, na grillu, pod namiotem i na pielgrzymce.
Często w czasie spotkań rozmawiamy o nowych przepisach, o ulubionych potrawach.
Gospodarze chwalą się wypiekami. Sam nie wiem, kto jest bardziej łakomy na
ciastka dzieci czy rodzice? Chyba Tatusiowie bardziej. Na pewno jesteśmy większymi
znawcami słodyczy.
9.
Muzyka jako coś, co zostaje w pamięci.
To prawda. Rock and Roll zostaje
głęboko w pamięci i w sercu. Podobnie jest z innymi gatunkami muzyki. Zdarzają się
wykonawcy jednego utworu. O nich mniej się myśli, ale się je pamięta. Jeżeli dodać
jeszcze ważne wydarzenia, ludzi i relacje nawiązane, emocje im towarzyszące, to
zostają z nami na zawsze „do grobowej deski”. Nie ma znaczenia czy jesteśmy
zdrowi czy niewidomi, przechowujemy je w sercu i pamięci. Jako ciekawostkę
dodam, że kiedyś będąc na kursie w Polskim Związku Niewidomych, zorganizowano
nam wyjście do Opery. Byłem przerażony, nikt nie był na to przygotowany. W koszulach
w kratę, w jeansach, golfach, dresach poszliśmy na musical. To co tam przeżyłem,
byłem w niebie. Gdy orkiestra zagrała pierwsze dźwięki, miałem wrażenie, że
muzyka unosi się jako magiczny obłok nad naszymi głowami. Serce biło mi, jakby
chciało wyrwać się z klatki piersiowej. Całym sobą czułem drżenie Sali i
powietrza ją wypełniającego. Radość mnie ogarnęła. Nigdy nie zapomnę tych chwil.
10.
Dlaczego warto pozwolić sobie na takie
chwile.
Tak przeżywana
muzyka, pozwala pokonać własne bariery. Poczuć się jak każdy człowiek. Muzyka
nie wybiera uszu, do których trafia. Nie pyta o nasze zdrowie. Muzyka otwiera nas
na drugiego człowieka. Ułatwia nawiązywać relacje. Muzyka wywołuje emocje,
wpływa na nasze samopoczucie. Muzyka nie pyta czy jest odpowiedni moment? Dociera
do nas nagle, spontanicznie. Tylko od nas zależy, czy ją przyjmiemy. Damy się jej
porwać. Czy sprawi nam radość. Gdy spotkamy na naszej drodze ludzi podobnie
odczuwających, to już nigdy nie będziemy sami.
To kilka przykładów mojej muzyki:
https://www.youtube.com/watch?v=jdYxziY86GY
https://www.youtube.com/watch?v=tzExPIQ__ek
https://www.youtube.com/watch?v=CBuPVswonG8&list=RDCBuPVswonG8&start_radio=1
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz