1.
Przyjaźń, która zaczyna się od prostych
rozmów.
Zacznę, jak
„prawdziwy Polak” marudząc. Kiedyś było prościej, łatwiej. Ludzie byli dla
siebie milsi. Pomagali sobie. Nie to co teraz. Nie zgodzę się z tymi słowami.
Wszystko zależy od Nas. Od tego czego oczekujemy po relacji, jaką nawiązujemy.
Czy jesteśmy szczerzy, autentyczni, czy węszymy interes, czy chcemy zrobić deal.
Jako dzieci
byliśmy otwarci na innych, teraz też możemy być. Jako osoba niewidoma
poznawanie ludzi i tworzenie relacji, mam utrudnione. Ale sobie radzę. Osoby w
pełni sprawne również czasem mają problem z nawiązywaniem znajomości. Spotykam
się ze znajomymi, robię zakupy, jeżdżę komunikacją publiczną. Mam łatwość
nawiązywania rozmowy. Nie szukam trudnych tematów i nie wymądrzam się. Staram
się odbierać sygnały jakie wysyła mój rozmówca. Uścisk dłoni na dzień dobry,
łagodny ton głosu, spokój lub niepokój w głosie, oddech i drżenie głosu,
urywanie rozmowy, odwracanie się na pięcie.
Łatwiej
nawiązać relację, gdy ktoś Nas sobie przedstawi. Rozmowa może dotyczyć dzielenia
zainteresowań ze wspólnym znajomym. Potem rozmowa już płynie swoim biegiem. Jeżeli
od razu nie znajdziecie wspólnego języka, to nic. Bliskie relacje potrzebują
czasu. Kilku spotkań, kilku rozmów.
2. Codzienność,
która wzmacnia relacje.
Nowe znajomości,
aby stały się bliższymi relacjami wymagają cierpliwości. Szczerych rozmów,
otwartości. Osobiście wolę spacery niż zatłoczone miejsca. Czuję się pewniej
wiedząc, że nasza rozmowa nie będzie przerywana przez innych. Albo że stracę z
radaru mojego rozmówcę i zacznę rozmowę z kimś obcym lub ze ścianą. Osoby
niewidzące wiedzą, o czym mówię. Relację nawiązuję z ludźmi, których często
widuję. Nawet każdego dnia. Codzienność, zwykłe chwile, wspólne zajęcia. To
cementuje znajomość.
Rozmowa to
dialog co najmniej dwóch osób, nie prowadźmy monologu. Słuchajmy rozmówcy,
okazujmy zainteresowanie. Mam problem z przeskakiwaniem z tematu na temat.
Muszę się pilnować, ponieważ innych może to irytować.
3. Słuchanie
jako podstawa dobrej relacji.
Słyszenie a
słuchanie. Niby to samo a jednak dla mnie to dwie różne czynności. Słyszenie,
czyli odbieranie dźwięków za pomocą zmysłu słuchu i nie zwracanie uwagi na
rozmowę i rozmówcę. Słuchanie to nawiązanie rozmowy, gdzie każdy ma prawo
zabrać głos, przedstawić swój punkt widzenia i argumenty. Słuchanie to
okazywanie szacunku drugiemu człowiekowi. Słuchanie buduje zaufanie. Niewidomi słuchają nie tylko słów, zdań. W
czasie rozmowy skupiamy się na innych sygnałach docierających do nas. Głos jego
tempr, ton. Sposób wypowiadania się spokojny, zrelaksowany, tempo. Gestykulacja,
może nie zauważymy jej ale odbieramy ruchy, drżenie powietrza wywoływana przez
ręce rozmówcy. Odgłosy wydobywające się spod naszych stóp podpowiadają nam czy
rozmówca stoi spokojnie czy nerwowo przebiera nogami.
4. Obecność,
która daje poczucie bezpieczeństwa.
Dla mnie
bliskość drugiego człowieka jest bardzo ważna. Świadomość obecności drugiej
osoby uspokaja mnie. Czuję się wtedy pewniej. Nie musimy prowadzić
wielogodzinnych rozmów. Możemy być w tym samym miejscu, w ciszy przy kawie czy
herbacie i ciasteczku. Będąc razem w jednym miejscu odczuwamy temperaturę
ciała, możemy wsłuchiwać się w oddech, docierają do nas odgłosy związane z
ruchem rąk, nóg. Może to nieeleganckie ale nawet pociąganie nosem. To daje nam świadomość
bycia razem. Mi to wystarczy abym poczuł się bezpieczniej. Nie jestem sam.
5. Zaufanie,
które rośnie z czasem.
Zaufanie nie
przychodzi od razu. To proces. Na początku jest rozmowa, potem kolejne i
kolejne i kolejne. Aż nadchodzi moment, że nie prosząc otrzymujesz wsparcie, pomocne
ramię. Tak było w moim przypadku. Kiedyś poznałem koleżankę, założyliśmy swoje
rodziny. Utrzymujemy kontakty towarzyskie, udało nam się nawet wyjechać razem
nad morze. Dzieci były małe, poszliśmy wszyscy na zachód słońca. Wracając z
plaży kobiety wzięły dzieci za rękę. Ja straciłem pewność siebie i poczułem
niepokój. Wtedy kolega zaproponował, że mnie poprowadzi do oświetlonych ulic.
Nie prosiłem go, nie zdążyłem nawet pomyśleć. To była jego inicjatywa. Podał
pomocną rękę. W ten sposób wszyscy wróciliśmy cali i zdrowi. Mamy do siebie i
naszych rodzin pełne zaufanie. Nasza
przyjaźń, nasze relacje są bezcenne.
6. Rozmowy,
które zostają w pamięci.
Rozmowy tak
jak rozmówcy zostają w naszej pamięci. Często w zwykłej, luźnej rozmowie przy
kawce i ciasteczku padnie jakaś obietnica. A słowo ciałem się stanie. Rozmawiałem
kiedyś z przyjaciółmi o przemeblowaniu. Gdy przyszedł ten dzień, a ja niestety byłem
w szpitalu. Chłopaki nie zawiedli. Tak jak obiecali, przyszli i pomogli. Dziękuję
im za to. Dlatego nie powinno się lekceważyć słów. Emocje jaki towarzyszyły tej
rozmowie a potem, gdy koledzy pomogli, mieszały się. Euforia, radość, szczęście,
duma, poczucie bycia częścią czegoś wielkiego. Wiem, że nigdy nie zostanę sam.
Jestem osobą
niedowidzącą i mam sporo niedoskonałości i ograniczeń. Staram się nie ukrywać
swoich myśli. Dzielę się ze znajomymi moimi troskami i radością. Gdy coś mnie
przerasta proszę o pomoc. Myślę, że nie powinniśmy się bać dzielić z bliskimi
swoimi myślami. Burza mózgów przynosi dobre rozwiązania.
7. Spotkania
bez planu, które są najważniejsze.
Takie spontaniczne
spotkania dla mnie to norma. Gdy spotykam moich przyjaciół, to zawsze zapraszam
na kawusię. Nie zawsze się uda ale warto próbować. Podobnie mają moi znajomi, łapią
za telefon i zapraszają do siebie na grilla, albo świeże ciasto. Nie wymagamy
scenariusza ani planu scenografii. Spotkanie w galerii, w sklepie czy telefon
wystarczy żeby za chwilę już być razem. W obecnych czasach, sklep jest na
każdym rogu. Można tam kupić przekąski słodkie lub słone, coś do picia. Nie potrzebujemy
kawioru francuskiego szampana. Bliskość i relacje ze znajomymi są
najważniejsze. W dodatku do takiego spotkania nie potrzebujemy wizyty w salonie
kosmetycznym, u fryzjera czy nowej kreacji. Spędzając czas na wspólnym
wyjeździe nie boimy pokazać się w dresach i bez makijażu. Nawet zaraz po
wstaniu.
8. Ciastka
dr Gerard jako część wspólnego czasu.
Jak wcześniej
pisałem, że w pełni się akceptujemy. Nie udajemy, nie gramy kogoś innego. Jeśli
lubimy samochody to o nich rozmawiamy, jeśli lubimy kawę to ją pijemy, jeśli
lubimy ciastka dr Gerard to znajdziesz je na talerzyku leżącym na stole obok cukru
i mleczka do kawy. Czasem na stole może się znaleźć cukier trzcinowy. Ciasto bezglutenowe
to już codzienność. Spotykamy się w stałym gronie, razem biesiadujemy,
tańcujemy, grillujemy a przede wszystkim wspieramy się.
9. Przyjaźń,
która nie zależy od sposobu widzenia świata.
Jak można
wywnioskować z mojego tekstu, lubię ludzi, lubię nawiązywać trwałe relacje. Chętnie
spotykam się z przyjaciółmi i jestem otwarty na nowe znajomości. Jestem osobą
niewidomą ale niestereotypową. Często proszę o pomoc w remontach, w przenoszeniu
mebli albo w komunikacji publicznej. Dlatego nie mam problemu z „zagadaniem” nieznajomego.
To są krótkie rozmowy nie rodzą się relacje. Jednak w ten sposób poznałem kilku
wartościowych ludzi. Jednak zawsze pamiętajmy o starych znajomych. Dbajmy aby w
naszym towarzystwie dobrze się czuli. Bądźmy szczerzy, dzielmy się emocjami. Wśród
przyjaciół zapominam, że nie widzę. Że jestem niepełnosprawny. Utrwalajmy te relacje. Pielęgnujmy je.
10. Dlaczego
warto mieć obok kogoś bliskiego.
Napiszę to po
mojemu. Jestem zwierzęciem stadnym i ciągnie mnie do ludzi. Nie umiem
sobie wyobrazić sytuacji, w której jestem sam. Bez rodziny, bez przyjaciół. Nie
chodzi mi o to, że ktoś musi mi pomóc z meblami czy remontem. Dla mnie drugi
człowiek to wsparcie, bliskość, rozmowa, poczucie bezpieczeństwa, emocje. Dla mnie
drugi człowiek to zastrzyk świeżego powietrza. Przyjaciel dla mnie jest niczym
słońce dla roślin albo woda dla ryb.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz