poniedziałek, 16 marca 2020

Ponura zima



   W sobotę 1 lutego, znowu było szaroburo i ponuro. Nocą coś popadało, ale to były resztki styczniowego deszczu. Do wiosny pozostało jeszcze 49 dni, ale aura już przypominała wczesną wiosnę – a bynajmniej przedwiośnie… W cieplejszych miejscach zielona trawa zaczynała wystawiać swoje świeże łebki, na gałązkach rosły – jak nigdy o tej porze – liściaste pąki. Ludzie mówili, że wegetacja przyrodnicza nastąpiła o miesiąc wcześniej niż zwykle. Tak prawdę mówiąc, to zimy nie było w ogóle. Ptaki które w okresie zimowym dokarmiam rok w rok, nie miały ochoty aby skorzystać z moich usług – widać w środowisku naturalnym miały na tyle pożywienia, że spokojnie im to wystarczało – i ani myślały o jakichś zdawałoby się, przysmakach, jakie czekały na nich w karmniku. We czwartek sypnęło nieco śniegiem, na drugi dzień oraz nocą lało jak z cebra, lecz skoro przestało padać, to zaraz z samego rana skoro świt, postanowiłem wybrać się zrobić jakieś zakupy na ten oraz następny dzień – czyli na sobotę i niedzielę. Wyjść za bardzo mi się nie chciało, bo wilgotność powietrza wraz z chłodem do tego nie zachęcały. Do tego Gabrysia korzystająca z wolnego od pracy dnia, dodatkowo demotywowała, śpiąc w najlepsze w cieplutkiej pościeli. Jednak kiedy zajrzałem do szafki na półkę z dodatkami do kawy i herbaty, gdyż naszła mnie chęć na jakiś słodki mały kąsek – najlepiej coś z ulubionych produktów firmy Dr Gerard… Pryncypałki o nowym orzechowym smaku, ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa, lub też jakieś inne słodycze - to zaistniały stan rzeczy zmotywował mnie do tego aby wyjść i dokonać zakupów, celem uzupełnienia zapasów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz