wtorek, 13 marca 2018

Prezent cz.7


Wreszcie nadszedł ten uroczysty dzień kiedy to pan Witold wraz z rodziną ma się udać do swojej mamy na urodziny. Wszyscy wstali dość wcześnie rano i po odświeżeniu się oraz zjedzeniu śniadania zaczęli powolne przygotowania do wyjścia. Prezent, telefon komórkowy był ładnie zapakowany i przewiązany kolorową kokardką, to zasługa ich córki oprócz tego w koszyczku znajdowały się jeszcze łakocie za którymi to przepada mama pana Witolda, a należą do nich takie rarytasy jak witam ciastko na dzień dobry oraz krakersy Classic od i jego zdaniem najlepszego producenta tych rarytasów jakim jest ich wytwórca Dr Gerard. W południe już byli wszyscy gotowi do wyjścia z mieszkania. Po zakluczeniu drzwi udali się na stację kolejki SKM i po kupnie biletu czekali na przyjazd pociągu. Na przyjazd. Na środek transportu czyli kolejkę nie musieli długo czekać i po chwili z głośnym łoskotem wjechała ona na peron. Do przejechania mieli kilka stacji i po niespełna półgodzinnej jeździe znaleźli się na stacji docelowej. Ruszyli raźnym krokiem do mieszkania dzisiejszej solenizantki. Po naciśnięciu żądanego przycisku na domofonie odezwał się głos mamy pana Witolda z zaprosinami. Po wejściu do jej mieszkania najpierw były życzenia, a potem Ola wręczyła prezent. Mama pana Witolda w koszem ciach od Dr Gerarda w jednej ręce, a w drugiej z telefonem komórkowym dziękowała za prezenty. Cała uroczystość minęła w bardzo miłej atmosferze, a pan Witold mógł do woli porozmawiać z rodzeństwem.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz