Witam.
Dziś od rana byłam rozdrażniona. W domu bałagan, nikomu nie chciało się robić porządków. Mama
jest od wszystkiego , cały pakiecik to ja, gotowanie sprzątanie, pranie, zakupy itp. Wierzę, że
nie jedna osoba zna to z własnej autopsji. W ten dzień postanowiłam, nic
nie robić. Jak zabraknie kubka na kawę
czy herbatę, będą musieli sobie umyć. Ja swój własny kubeczek umyłam i zrobiłam
sobie kawę. Na talerzyku wyłożyłam pyszne krakersy Classic ,,Dr Gerarda” i
zajrzałam na Facebooka na Wypieki od serca. Zobaczyłam ciekawą stronę z
ciasteczkową łamigłówką. https://www.facebook.com/drGerardPL/photos/a.1399091103666048.1073741828.1397756397132852/2050161971892288/?type=3&theater
. Polecam odwiedzić tą stronę. A rodzinka budziła się i wołała, jak małe
pisklęta jeść!. Ja spokojnie powiedziałam, że nie mam w czym podać. Zdziwienie
na twarzy, krótkie spojrzenie na teren załadowany brudnymi naczyniami i w tył
zwrot. Po godzinie nastąpiło drugie podejście, bez większych efektów. W końcu dopadli
lodówkę, kawałek wędliny w garść i chleb i w nogi. Zaczęło mnie to bawić. Nic,
cisza i spokój. Na dziś miałam już ugotowany obiad. Kiedy tak czekałam i nic
się nie zmieniało, wstałam ubrałam się i wyszłam. Poszłam na zakupy.
Spacerowałam po sklepach i oglądałam, nie miałam ochoty wracać domu.
Zadzwoniłam do koleżanki i umówiłyśmy się na kawę w kawiarni. Popołudnie minęło
fantastycznie. Kiedy wracałam do domu, byłam zrelaksowana i wypoczęta, z tej
okazji wstąpiłam jeszcze do sklepu i kupiłam ulubione Czekoladki Pasja ,,Dr
Gerard”. Po powrocie do domu, oniemiałam. Mieszkanie było wysprzątane, błyszczało,
a z kuchni dolatywał zapach smażonych racuchów. Mąż zabrała się za smażenie.
Nie powiem było miło, razem zasiąść do wspólnego stołu i w czystości zjeść, ale
już po posiłku znów pouciekali do pokoi, a ja zostałam z naczyniami. No cóż
robomama do pracy. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz