wtorek, 13 marca 2018

Rozdrażniona

Witam. Dziś od rana byłam rozdrażniona. W domu bałagan,  nikomu nie chciało się robić porządków. Mama jest od wszystkiego , cały pakiecik to ja, gotowanie  sprzątanie, pranie, zakupy itp. Wierzę, że nie jedna osoba zna to z własnej autopsji. W ten dzień postanowiłam, nic nie  robić. Jak zabraknie kubka na kawę czy herbatę, będą musieli sobie umyć. Ja swój własny kubeczek umyłam i zrobiłam sobie kawę. Na talerzyku wyłożyłam pyszne krakersy Classic ,,Dr Gerarda” i zajrzałam na Facebooka na Wypieki od serca. Zobaczyłam ciekawą stronę z ciasteczkową łamigłówką. https://www.facebook.com/drGerardPL/photos/a.1399091103666048.1073741828.1397756397132852/2050161971892288/?type=3&theater . Polecam odwiedzić tą stronę. A rodzinka budziła się i wołała, jak małe pisklęta jeść!. Ja spokojnie powiedziałam, że nie mam w czym podać. Zdziwienie na twarzy, krótkie spojrzenie na teren załadowany brudnymi naczyniami i w tył zwrot. Po godzinie nastąpiło drugie podejście, bez większych efektów. W końcu dopadli lodówkę, kawałek wędliny w garść i chleb i w nogi. Zaczęło mnie to bawić. Nic, cisza i spokój. Na dziś miałam już ugotowany obiad. Kiedy tak czekałam i nic się nie zmieniało, wstałam ubrałam się i wyszłam. Poszłam na zakupy. Spacerowałam po sklepach i oglądałam, nie miałam ochoty wracać domu. Zadzwoniłam do koleżanki i umówiłyśmy się na kawę w kawiarni. Popołudnie minęło fantastycznie. Kiedy wracałam do domu, byłam zrelaksowana i wypoczęta, z tej okazji wstąpiłam jeszcze do sklepu i kupiłam ulubione Czekoladki Pasja ,,Dr Gerard”. Po powrocie do domu, oniemiałam. Mieszkanie było wysprzątane, błyszczało, a z kuchni dolatywał zapach smażonych racuchów. Mąż zabrała się za smażenie. Nie powiem było miło, razem zasiąść do wspólnego stołu i w czystości zjeść, ale już po posiłku znów pouciekali do pokoi, a ja zostałam z naczyniami. No cóż robomama do pracy. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz