Witam.
Mamy już prawie koniec zimy i bardzo dobrze, czas szybko leci. Kilka dni temu razem z
rodziną odwiedziliśmy znajomych. Kiedy jechaliśmy na umówione spotkanie
wstąpiliśmy do sklepu i kupiliśmy kilka paczek kruchych ciasteczek firmy ,,Dr
Gerard”. Wybrałam ciastka Jungle oraz Krakersy Classic. Najbardziej mi one
smakują i miałam nadzieję , że naszym znajomych też przypadną do gustu. Pogoda
dopisała, mogliśmy posiedzieć w ogródku. Znajomi naszykowali wszystkiego jak na
wesele. Ucieszyli się z naszego przybycia oraz ze słodyczy. Kiedy siedzieliśmy
i rozmawialiśmy na ich teren nie wiadomo skąd, pojawił się mały pies. Nie miał
obroży. Był cudowny. Cały w kolorowych łatkach. Podbiegał do każdego z nas i
lizał po rękach i chciał na kolana. Zakochaliśmy się w szczeniaku. Tak mi się wydawało.
Niestety koleżanka nie mogła zatrzymać tego psa. Nie miała czasu. Praca , praca
i jeszcze raz praca. Rozmyślaliśmy co z nim zrobić i czyj on jest. Na szczęcie
po dwóch godzinach pojawił się właściciel psa i jego córeczka, która była cała
zapłakana. Okazało się , że pies uciekł im i chodzą już od kilku godzin i
szukają szczeniaka. Dobrze zakończyła się ta historia, a ja miałam ochotę go
przygarnąć. Mąż nie był zadowolony z tego pomysłu, ale jakoś go bym przekonała.
Po powrocie do domu usiedliśmy razem ze stosem pysznych słodyczy ,,Dr Gerard”.
Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz