czwartek, 8 marca 2018

Szczeniak

Witam. Mamy już prawie koniec zimy i bardzo dobrze,  czas szybko leci. Kilka dni temu razem z rodziną odwiedziliśmy znajomych. Kiedy jechaliśmy na umówione spotkanie wstąpiliśmy do sklepu i kupiliśmy kilka paczek kruchych ciasteczek firmy ,,Dr Gerard”. Wybrałam ciastka Jungle oraz Krakersy Classic. Najbardziej mi one smakują i miałam nadzieję , że naszym znajomych też przypadną do gustu. Pogoda dopisała, mogliśmy posiedzieć w ogródku. Znajomi naszykowali wszystkiego jak na wesele. Ucieszyli się z naszego przybycia oraz ze słodyczy. Kiedy siedzieliśmy i rozmawialiśmy na ich teren nie wiadomo skąd, pojawił się mały pies. Nie miał obroży. Był cudowny. Cały w kolorowych łatkach. Podbiegał do każdego z nas i lizał po rękach i chciał na kolana. Zakochaliśmy się w szczeniaku. Tak mi się wydawało. Niestety koleżanka nie mogła zatrzymać tego psa. Nie miała czasu. Praca , praca i jeszcze raz praca. Rozmyślaliśmy co z nim zrobić i czyj on jest. Na szczęcie po dwóch godzinach pojawił się właściciel psa i jego córeczka, która była cała zapłakana. Okazało się , że pies uciekł im i chodzą już od kilku godzin i szukają szczeniaka. Dobrze zakończyła się ta historia, a ja miałam ochotę go przygarnąć. Mąż nie był zadowolony z tego pomysłu, ale jakoś go bym przekonała. Po powrocie do domu usiedliśmy razem ze stosem pysznych słodyczy ,,Dr Gerard”. Pozdrawiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz