Za oknami prawdziwa zima. Ciągle pada śnieg i jest
minusowa temperatura. Od tygodnia jestem chora, ale dopiero wczoraj poszłam do
lekarza. Przepisał mi leki i kazał parę dni leżeć w łóżku. Jestem mocno
przeziębiona i często boli mnie głowa. Na szczęście moja dwójka dzieci i mąż Kamil są zdrowi. Po zajęciach szkolnych
syn Michałek często jeździ na nartach, które dostał na gwiazdkę. Do tej pory z
powodu braku śniegu prezent leżał w piwnicy. Córka Marysia z koleżankami
zjeżdżają na saneczkach koło domu. W sobotę całą rodziną mieliśmy pojechać na
mały skok narciarski. Teraz, gdy jestem chora plany wyjazdowe trochę uległy
zmianie. Kamil z synem w sobotę rano pojechali, a ja z Marysią zostałam w domu.
Przed południem córka umówiła się z dwiema koleżankami na jazdę saneczkową. Nie
martwiłam się, bo jeździły blisko domu. Po południu dziewczynki przyszły do
domu. Zadzwoniłam do rodziców, aby się nie martwiły. Poczęstowałam je gorącą
zupą i poszły do pokoju córki. Pod wieczór ktoś zadzwonił do drzwi, to była
sąsiadka. Właśnie przyszła po córkę. Zrobiłam jej kawę i poczęstowałam moimi
ulubionymi ciasteczkami Dr. Gerarda Jungle truskawkowe
o kształcie zwierzątek. Bardzo rzadko odwiedzamy się nawzajem. Pracujemy
zawodowo, a po pracy obowiązki domowe ciągle na nas czekają. Jedynie latem
przy grillu lub w ogrodzie przy kawie więcej porozmawiamy. Nasze dzieci za to
często odwiedzają się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz