czwartek, 8 marca 2018

zima nie odpuszcza



Za oknami prawdziwa zima. Ciągle pada śnieg i jest minusowa temperatura. Od  tygodnia jestem chora, ale dopiero wczoraj poszłam do lekarza. Przepisał mi leki i kazał parę dni leżeć w łóżku. Jestem mocno przeziębiona i często boli mnie głowa. Na szczęście moja dwójka dzieci  i mąż Kamil są zdrowi. Po zajęciach szkolnych syn Michałek często jeździ na nartach, które dostał na gwiazdkę. Do tej pory z powodu braku śniegu prezent leżał w piwnicy. Córka Marysia z koleżankami zjeżdżają na saneczkach koło domu. W sobotę całą rodziną mieliśmy pojechać na mały skok narciarski. Teraz, gdy jestem chora plany wyjazdowe trochę uległy zmianie. Kamil z synem w sobotę rano pojechali, a ja z Marysią zostałam w domu. Przed południem córka umówiła się z dwiema koleżankami na jazdę saneczkową. Nie martwiłam się, bo jeździły blisko domu. Po południu dziewczynki przyszły do domu. Zadzwoniłam do rodziców, aby się nie martwiły. Poczęstowałam je gorącą zupą i poszły do pokoju córki. Pod wieczór ktoś zadzwonił do drzwi, to była sąsiadka. Właśnie przyszła po córkę. Zrobiłam jej kawę i poczęstowałam moimi ulubionymi ciasteczkami Dr. Gerarda Jungle truskawkowe o kształcie zwierzątek. Bardzo rzadko odwiedzamy się nawzajem. Pracujemy zawodowo, a po pracy obowiązki domowe ciągle na nas czekają. Jedynie latem przy grillu lub w ogrodzie przy kawie więcej porozmawiamy. Nasze dzieci za to często odwiedzają się.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz