Sprawdziłem w
aplikacji pogodowej, jaka jest odczuwalna temperatura, oraz siła wiatru.
Wskaźniki pokazywały że przy +4 – odczuwalna wynosi -1, zapewne z powodu
wiatru, który wiał z prędkością do 35 km/h. Ubrałem więc sobie grube spodnie
dresowe i najcieplejszą narciarską kurtkę z kapiszonem, o membranie termicznej
15. I chociaż do najbliższego sklepu miałem przysłowiowe „parę kroków”, to z
powodu pojawiającej się uporczywie na moich rękach „gęsiej skórki”, wolałem
dmuchać na zimne i ubrać się jak najcieplej – bo przecież nadszedł
statystycznie najzimniejszy miesiąc roku. A pamiętam takie czasy, kiedy to w
lutym, temperatura spadała do -35 stopni – a nawet niżej! I wiele razy
zastanawiałem się nad tym, dlaczego często odczuwalność zimna przy temperaturze
w okolicy zera stopni jest większa, jak przy tych -35…
Jak wyszedłem na
zewnątrz, to układałem sobie w głowie to, jakie mam zrobić zakupy. Zastanawiałem
się zwłaszcza nad tym, czy dostępne będzie wszystko co chcę – zwłaszcza nasze
ulubione produkty firmy Dr Gerard:
- herbatniki dla dzieci Animals z polewą czekoladową
- Pryncypałki o nowym orzechowym smaku
- ciastek wielozbożowe Dr Gerard Deli Grano w wersji z
kalafiorem lub z burakiem
- ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa
- draże
Nasz najbliższy sklepik jest bardzo malutki i często jak
czegoś brakuje to albo trzeba obejść się smakiem, albo udać się dalej na
osiedle do innych sklepów. A w taką pogodę za bardzo nie miałem ochoty na
dalsze spacery – tym bardziej że paskudnie zimny wiatr połączony z arktycznym
chłodem, uderzył mnie prosto w twarz. Ziąb ten nie przeszkadzał jednak
wszystkim – bo chociaż w zasięgu wzroku nie było widać żywej duszy, to w
pobliskich krzakach ptactwo wrzeszczało w niebogłosy tworząc charakterystyczny
jazgot. Kiedy zaś skręciłem za rogiem bloku w prawo, to aż przestraszyłem się,
bo idąc sobie z założonym kapturem i opuszczoną głową, jak spod ziemi nagle
wyrosła mi niespodziewanie ogromna postać, która potwornie grubym męskim głosem
ryknęła do mnie – „Dzień dobry!”. Jednak natychmiast zorientowałem się, że jest
to Krzysiek z czwartej klatki. Wracał on właśnie z zakupami ze sklepu i karmił
owe jazgoczące ptaszki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz