wtorek, 17 marca 2020

"Strach" niespodziewany



   Sprawdziłem w aplikacji pogodowej, jaka jest odczuwalna temperatura, oraz siła wiatru. Wskaźniki pokazywały że przy +4 – odczuwalna wynosi -1, zapewne z powodu wiatru, który wiał z prędkością do 35 km/h. Ubrałem więc sobie grube spodnie dresowe i najcieplejszą narciarską kurtkę z kapiszonem, o membranie termicznej 15. I chociaż do najbliższego sklepu miałem przysłowiowe „parę kroków”, to z powodu pojawiającej się uporczywie na moich rękach „gęsiej skórki”, wolałem dmuchać na zimne i ubrać się jak najcieplej – bo przecież nadszedł statystycznie najzimniejszy miesiąc roku. A pamiętam takie czasy, kiedy to w lutym, temperatura spadała do -35 stopni – a nawet niżej! I wiele razy zastanawiałem się nad tym, dlaczego często odczuwalność zimna przy temperaturze w okolicy zera stopni jest większa, jak przy tych -35…
   Jak wyszedłem na zewnątrz, to układałem sobie w głowie to, jakie mam zrobić zakupy. Zastanawiałem się zwłaszcza nad tym, czy dostępne będzie wszystko co chcę – zwłaszcza nasze ulubione produkty firmy Dr Gerard:
- herbatniki dla dzieci Animals z polewą czekoladową
- Pryncypałki o nowym orzechowym smaku
- ciastek wielozbożowe Dr Gerard Deli Grano w wersji z kalafiorem lub z burakiem
- ciastka Kremówka Dekorowana Śmietankowo – Morelowa
- draże

Nasz najbliższy sklepik jest bardzo malutki i często jak czegoś brakuje to albo trzeba obejść się smakiem, albo udać się dalej na osiedle do innych sklepów. A w taką pogodę za bardzo nie miałem ochoty na dalsze spacery – tym bardziej że paskudnie zimny wiatr połączony z arktycznym chłodem, uderzył mnie prosto w twarz. Ziąb ten nie przeszkadzał jednak wszystkim – bo chociaż w zasięgu wzroku nie było widać żywej duszy, to w pobliskich krzakach ptactwo wrzeszczało w niebogłosy tworząc charakterystyczny jazgot. Kiedy zaś skręciłem za rogiem bloku w prawo, to aż przestraszyłem się, bo idąc sobie z założonym kapturem i opuszczoną głową, jak spod ziemi nagle wyrosła mi niespodziewanie ogromna postać, która potwornie grubym męskim głosem ryknęła do mnie – „Dzień dobry!”. Jednak natychmiast zorientowałem się, że jest to Krzysiek z czwartej klatki. Wracał on właśnie z zakupami ze sklepu i karmił owe jazgoczące ptaszki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz