Marzec, to impreza imieninowa
moich rodziców. Mama ma na imię Helena, a tata Kazimierz. W tym roku
postanowiliśmy pojechać do nich w piątek po pracy. Dwójka maluchów Ula i
Marcinek byli z tego powodu szczęśliwi. Zadzwoniłam do mamy z pytaniem czy
zrobić im zakupy w sklepie. Dostałam długą listę do zrealizowania. W czwórkę
wstąpiliśmy do dużego marketu. Musiałam wszystkiego szukać. Dodatkowo
intensywnie myślałam, co kupić na prezent. W końcu mamie kupiłam szalik do
nowego płaszcza, a tacie koszulę w kratkę. Na stoisku ze słodyczami dzieci
chciały prawie wszystko ściągnąć do koszyka. W ostateczności w koszyku
wylądowały słodycze produkcji Dr. Gerarda o nazwie czekoladki pasja, Jungle
truskawkowe i maślane zwierzaki. W długiej kolejce do kasy maluchy chciały otworzyć
paczkę z ciasteczkami. Na szczęście dały
się przekonać, że tak nie wolno robić przed kupieniem. . W aucie sama
otworzyłam i dałam im po parę smakołyków. Na miejscu dzieci przywitały się z
dziadkami i zaraz po kolacji poszły spać. Mężczyźni oglądali telewizor, a my z
mamą planowaliśmy pieczenie i gotowanie na jutrzejszy dzień. Już jedno ciasto
przekładane jest w spiżarni, drugie ciasto mieliśmy upiec w sobotę. Rano
wcześniej wstałam do pomocy w przygotowaniach. Na południe było już wszystko gotowe..
Siostra z rodziną i brat z rodziną przyjechali zaraz po południu ze względu na
swoje mniejsze pociechy. Dzieci bawiły się w osobnym pokoju często przybiegały
po ciasteczka Dr. Gerarda. Miło spotkać się wśród najbliższych. Teraz każdy
jest zapracowany i dopiero na okazyjnych imprezach lub świętach spotykamy się
wszyscy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz