czwartek, 8 marca 2018

trudna sytuacja



Podczas przeziębienia sama leczyłam się w domu swoimi domowymi sposobami. Także dodatkowymi lekami z apteki. Pewnego razu w nocy poczułam, że mi kapie z nosa. Wstałam po chusteczkę i jakie było moje zdziwienie, że to jest krew. Przyłożyłam mokry okład lecz nic nie pomagało. Nie wiedziałam co w takim przypadku mam robić. Mąż Kamil zadzwonił na pogotowie. Nie za bardzo chcieli przyjechać, bo jest całodobowa przychodnia. W końcu Kamil zadzwonił po mamę do dzieci, a my pojechaliśmy do szpitala.Tam zobaczyli mój krytyczny stan i zaraz mnie zabrali do laryngologa. Lekarz założył mi tamponadę, dostałam zastrzyk z witaminą k. Ja leżałam na sali obserwacyjnej, a mąż czekał na mnie na poczekalni. Wyniki laboratoryjne były dopiero po trzech godzinach.  Jak się okazało to miałam bardzo rozrzedzoną krew. Do końca tygodnia dostałam chorobowe. Mąż wziął sobie urlop. Po dwóch dniach przyjechaliśmy na ściągnięcie tamponady. Wyniki krwi też już były dobre. Wracając do domu zrobiliśmy zakupy. Do kawy kupiłam parę paczek naszych ulubionych czekoladek pasja, dla dzieci zwierzaki maślane, a wszystko to produkcji Dr. Gerarda. Ze względu na moją sytuację mama parę dni mieszkała z nami. My i maluchy były w tego powodu bardzo szczęśliwe. Po przyjeździe wręczyłam jej dwie paczki smacznych czekoladek. Wieczorem Kamil odwiózł ją do domu. Dobrze mieć osobę na którą mogę zawsze liczyć w trudnej sytuacji.
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz