Podczas przeziębienia sama leczyłam się w domu swoimi
domowymi sposobami. Także dodatkowymi lekami z apteki. Pewnego razu w nocy
poczułam, że mi kapie z nosa. Wstałam po chusteczkę i jakie było moje
zdziwienie, że to jest krew. Przyłożyłam mokry okład lecz nic nie pomagało. Nie
wiedziałam co w takim przypadku mam robić. Mąż Kamil zadzwonił na pogotowie.
Nie za bardzo chcieli przyjechać, bo jest całodobowa przychodnia. W końcu Kamil
zadzwonił po mamę do dzieci, a my pojechaliśmy do szpitala.Tam zobaczyli mój
krytyczny stan i zaraz mnie zabrali do laryngologa. Lekarz założył mi
tamponadę, dostałam zastrzyk z witaminą k. Ja leżałam na sali obserwacyjnej, a
mąż czekał na mnie na poczekalni. Wyniki laboratoryjne były dopiero po trzech
godzinach. Jak się okazało to miałam
bardzo rozrzedzoną krew. Do końca tygodnia dostałam chorobowe. Mąż wziął sobie urlop. Po dwóch dniach przyjechaliśmy na
ściągnięcie tamponady. Wyniki krwi też już były dobre. Wracając do domu
zrobiliśmy zakupy. Do kawy kupiłam parę paczek naszych ulubionych czekoladek
pasja, dla dzieci zwierzaki maślane, a wszystko to produkcji Dr. Gerarda. Ze
względu na moją sytuację mama parę dni mieszkała z nami. My i maluchy były w tego powodu bardzo
szczęśliwe. Po przyjeździe wręczyłam jej dwie paczki smacznych czekoladek.
Wieczorem Kamil odwiózł ją do domu. Dobrze mieć osobę na którą mogę zawsze
liczyć w trudnej sytuacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz