Przez kilka dni padał przelotny
deszcz. Marta wczoraj zmokła wracając ze szkoły. Jak zwykle zapomniała o
parasolu. Został na wieszaku w przedpokoju. Zresztą porywy wiatru były tak
silne, że parasol na nic by się nie przydał. Marta mijała takich przechodniów,
którzy szarpali się z parasolem, usiłując przywrócić mu jego funkcje. Dzisiaj
pogoda się poprawiła – zrobiło się słonecznie i ciepło. Wiatr też ucichł. Mimo
to Marta postanowiła nigdzie dziś nie wychodzić. W obawie przed wirusem ulice
opustoszały, panuje dziwna atmosfera, a nieliczni przechodnie patrzą na siebie
podejrzliwie. Do szkoły już wczoraj mało kto przyszedł, toteż i dzisiaj będzie podobnie.
Tylko w sklepach – tam ludzi są tłumy. Klienci robią zapasy – tak na wszelki
wypadek. Marta wczoraj miała problem z kupnem mleka. Dopiero Ola wracając z
pracy dorwała ten deficytowy ostatnio towar. Na całe szczęście ulubionych
słodyczy było pod dostatkiem. Marta zrobiła sobie mały zapas ciastek Kremówek
Dekorowanych Śmietankowo – Morelowych oraz draży Dr Gerarda. Były nawet
Pryncypałki o nowym orzechowym smaku, których dziewczyna zgarnęła z pułki od
razu dwa opakowania i to nie z powodu żadnej paniki tylko zwyczajnie, z
przyzwyczajenia. Marta i Ola zawsze mają spory zapas słodyczy Dr Gerarda w
domu. Lubią sobie schrupać coś słodkiego na podwieczorek. Zawsze są gotowe na
przybycie gości. Chociaż w tej sytuacji gości się nie spodziewają. Ale to nic –
niedługo wszystko wróci do normy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz