W sobotę rano wstałam z bólem głowy. Na dodatek byłam sama z trójką dzieci, które wyjątkowo wcześnie wstały. Jeszcze nie zdążyłam przygotować dzieciom śniadania, gdy zadzwonił telefon od teściowej. Powiedziała, że jest na zakupach i zaraz do nas przyjedzie na kawę. Wtedy wzięłam silniejszą tabletkę na ból głowy i przyśpieszyłam sprzątanie. Dzieciom kazałam posprzątać zabawki i trochę w pokoju. Za pół godziny przywitałam się z teściową. Jedną paczkę pryncypałek Dr. Gerarda dała dzieciom, a drugą położyła na stół. Dobrze się złożyło, bo w domu nie było ciastek. Wielokrotnie nas odwiedzała, a ja nie miałam nic do kawy. Często się tłumaczyłam, że dzieci wszystko wyszukają i zjedzą. Najpierw musiałam wydzielić maluchom wafelki, bo już zaczęła się sprzeczka. Dopiero na spokojnie zrobiłam kawę i chrupaliśmy wafelki. Bardzo lubię chrupiące produkty. Sprawiają mi wielką przyjemność. Myślę, że większość ludzi lubi chrupać na przykład chrupki. orzeszki. Ja się zamyśliłam, a teściowa siedziała jakoś niespokojnie. Widocznie coś chciała mi powiedzieć. Nie wiedziałam jak się spytać, żeby źle nie pomyślała. W trakcie rozmowy domyśliłam się, że chciała, aby mąż ją odwiózł do domu. Mariusz przyjedzie za dwie godziny i dopiero może z nim jechać. Zaproponowałam jej obiad, który muszę ugotować. Chciała mi pomóc, więc uskrobała ziemniaki. Jedną porcję obiadową odłożyłam dla teścia. Po południu Mariusz zawiózł mamę do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz