środa, 9 marca 2022

Smaki mojego dzieciństwa.

           Wczoraj wieczorem, w trakcie meczu, gdy Lewandowski miał już na koncie trzy bramki, a wynik był 5 do 0, naszą uwagę skierowaliśmy na ciastka Pryncypałki. Dokładniej faceci na wafelki a dziewczyny na herbatniki Chococool cream firmy Dr Gerard. Po następnej bramce dla Bayernu zaczęliśmy wspominać słodycze naszego dzieciństwa. Całą historię pieczenia ciastek w naszych rodzinach. Okazało się, że smakołyki są starsze niż myśleliśmy. Pierwsze „herbatniki” pieczono ok 2500 lat temu. Rzymianie przygotowywali twarde płaskie przaśne placki. Zaletą ich było możliwość długiego przechowywania. Jednak były tak twarde, że trzeba było je zamaczać przed ugryzieniem. W naszej okolicy znano je później, jako podpłomyki. Niektóre Panie domu pieką je do dziś. Jednak ja pamiętam ciastka pieczone przez Ciocię. Były to okrągłe kruche ciastka posypane cukrem. Dostawałem je w każdej paczce na święta. Innym rodzajem były ciastka też kruche robione przez maszynkę do mięsa. Ciasto wkładało się do maszynki do mielenia mięsa ze specjalną końcówką nadającą formę ciasteczkom. Pamiętam również, jak Mama upiekła ciastka paryskie, te dwukolorowe posypane cukrem. Pychota. Moje dzieciństwo przypadło na początek lat osiemdziesiątych. W sklepach nie było tylu słodyczy, co teraz. Dlatego czekaliśmy na paczki świąteczne od Taty z pracy. Zawsze dostawaliśmy coś słodkiego. Szczytem marzeń były delicje. Biszkopt z galaretką oblany czymś czekoladopodobnym. To było coś. Jednak nigdy nie zapomnę spacerów z Bratem i Tatą. Chodziliśmy do parku. Tam Ojciec zabierał nas do ciastkarni na eklera z masą budyniową i Pepsi. To był wypas. Żeby nie było, że Mama nic nam nie kupowała. Niedaleko naszego wieżowca była mała cukierenka. Tam dostawaliśmy bezy albo moje ulubione w tamtym czasie Amerykany.

          Podsumowując, moje dzieciństwo nie było takie ubogie w doznania smakowe. Miałem możliwość spróbować własnych wypieków oraz kupnych. Dodając lody w pobliskiej lodziarni i oranżadę we woreczku oraz grupę sprawdzonych kolegów. To przyznam, że miałem fajne dzieciństwo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz