Nadeszły dla nas wszystkich trudne czasy. Musimy sobie wzajemnie pomagać, to jest ważna sprawa. Wieczorem usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Zdziwiona pobiegłam do drzwi. Przed drzwiami stały dwie kobiety i troje dzieci. Wpuściliśmy je do domu. Błyskawicznie zastanawiałam się gdzie niespodziewanych gości ulokować. W tej sytuacji zadzwoniłam do pracy aby dostać jeden dzień urlopu. Kobiety i dzieci wykąpały się. Trochę trudno było się porozumieć, ale konkretną rozmowę zostawiłam na następny dzień. Kobiety były bardzo zmęczone i małe dzieci płakały. Z wrażenia nie mogłam zasnąć widząc przerażenie w oczach obcych ludzi. Rano zaprowadziłam córki do przedszkola i po drodze kupiłam świeży chleb, bułeczki oraz ciastka produkcji Dr. Gerarda. Goście jeszcze spali, gdy wróciłam do domu. W wolnej chwili postanowiłam przygotować obiad. Tradycyjny rosół z makaronem i ziemniaki. Kobiety przyszły z dziećmi na śniadanie. Wyłożyłam wszystko na stół i same mieli sobie robić posiłek. Po śniadaniu zrobiłam kawę i podałam pryncypałki Dr. Gerarda. Wszystkim smakowały nasze ciasteczka. Kobiety miały jechać do znajomej lecz już tam jest bardzo dużo osób. Plany muszą być zmienione, ale teraz nie wiedzą gdzie mają się udać. Ja wcześniej uzgodniłam z mężem, że mogą u nas trochę posiedzieć. Wzruszone bardzo nam podziękowały. Podczas rozmowy dowiedziałam się, że to są dwie siostry. Jedna ma trzy letnią córeczkę, a druga dwuletniego chłopczyka i siedmioletnią dziewczynkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz