poniedziałek, 6 czerwca 2022

„Kobiałka truskawek gigantów”

W sobotę zadzwonił szwagier, że w niedzielę będzie jechał do pracy za granicą i po drodze zajedzie do nas około południa. W rozmowie nie zdradził celu odwiedzin, ale jaki on, by nie był, to szwagier zawsze będzie u nas mile widziany, nawet bez żadnego celu odwiedzin. Justynka od razu rozpoczęła planowanie, co zrobić na obiad i oczywiście również do kawy coś Słodkiego trzeba przygotować. Poszperała w zamrażarce postukała, popukała i zamrożoną bryłę mięsa wyjęła, żeby odmroziła się do rana. Na szczęście sąsiadka była na zakupach na targu i kupiła nam kilogram truskawek, więc żoneczce genialny pomysł wpadł do głowy, żeby przygotować Deser z galaretki i truskawek. Na Deser po obiedzie w upalny dzień, jak marzenie do tego bita śmietana i na wierzch posypka z pokruszonych wafelków. Około południa zajechał pod posesję szwagier i zadzwonił, że potrzebuje pomocy, ponieważ siostra żoneczki przygotowała kilkanaście słoików zeszłorocznych zapraw i pełną kobiałkę bardzo dużych truskawek, tak piękne, że aż żal jeść. Obiad był już prawie gotowy, lecz szwagier najpierw poprosił o kawę, z resztą my też jeszcze nie piliśmy, bo czekaliśmy na gościa. Na stole oczekiwały przygotowane na półmisku biszkopty Kremówka śmietankowo-morelowa, Listki kruche maślane i wafelki Dr Gerarda. Zasiedliśmy wspólnie do stołu na pogaduchy przy kawie i Słodkich pysznościach. Po dłuższej chwili Justynka dokończyła obiad i zasiedliśmy ponownie do stołu, a na Deser po obiedzie Justynka zaserwowała truskawki w galaretce, co bardzo zasmakowało szwagrowi, tak się uraczył, że aż żal mu było odjeżdżać, a jeszcze kilkaset kilometrów go czekało. Pożegnaliśmy się i pojechał w siną dal, a my raczyliśmy się truskawkami gigantami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz