Spacer.
Do napisania tego
bloga pod takim tytułem zainspirowało mnie pewne wczorajsze
wydarzenie. Ja bardzo lubię wychodzić na długie spacery z moim
psem. Chodzimy na nie tak często jak tylko mogę. Kiedy pozwala mi
na nie czas oraz dopisuje pogoda ważne aby nie padało bo mój pies
ma biały włos. Tym razem obrałam sobie cel - muszę kupić karmę
u weterynarza a potem pójść do parku na drugim osiedlu. Przyjemne
z pożytecznym. Kiedy wychodziłam ze sklepu natknęłam się na pana
dziadka tak nazywam przesympatycznego pana w starszym wieku, który
od kilku lat codziennie bez względu na pogodę wychodzi na tak zwane
kijki czyli nordic walking. Zawsze się uśmiecha do napotkanych
osób, co niektórych przechodniów zagadnie miłym słowem a innych
zadziwi swoim zachowaniem. I właśnie jedną z Pań zaskoczył a
okazała się nią moja sąsiadka. Mówi ja narzekam, marudzę a tu
patrz taki dziadziunio pełen energii a jaki szczęśliwy więc mówię
do pani Ewy trzeba też wychodzić na spacery, uśmiechać się i
będzie lepiej. Pani Ewa zaprosiła mnie po spacerze na herbatkę i
ciasteczka dr Gerarda miała czekoladki Pasja o smaku
wiśniowo – rumowym. Opowiedziałam jej jak poznałam przemiłego
starszego pana. Poznaliśmy się z dwa lata temu. Zaczął po prostu
ze mną rozmawiać o moich podwórkowych kotach jak to się dzieje,
że dziko wychowane na zewnątrz koty mnie poznają z daleka oraz idą
ze mną po chleb, mnie słuchają. Tak zaczęła się moja znajomość
z panem dziadkiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz