wtorek, 18 maja 2021

komunia nr.2

 

Z zapisaną karteczką na potrzebne produkty pojechałam z mężem po zakupy. Z wrażenia nawet nie jadłam śniadania. Na dziale ze słodyczami znalazłam ciastka wieloziarniste produkcji Dr. Gerarda i wrzuciłam parę  paczek do koszyka. Za nim kupiliśmy co potrzebne, to minęła godzina. W drodze powrotnej chciałam rozpakować paczkę, ale w porę przypomniałam sobie o dezynfekcji rąk. Szybko wyjęłam płyn i odkaziłam ręce. Otworzyłam ciastka i podjadłam kilka sztuk. Z tego powodu humor mi się poprawił. Następnego dnia przyszła koleżanka i zaczęła każdemu zlecać zadania. Nie znałam jej pod tym względem. Przez kilka dni ciężko pracowałyśmy. W końcu wszystko zrobiliśmy włącznie z dekoracją domu. Mąż był pozytywnie zaskoczony takim tempem. Upiekliśmy ciasta, gorące dania oraz przygotowaliśmy obiad. Natomiast pojechałam do cukierni po wcześniej zamówiony tort. Przyjaciółka zaproponowała, że w niedzielę pomoże mi przy obiedzie.  W sobotę wieczorem zrobiłam Marysi warkoczyki, by miała ładniejsze włosy. Z wrażenia nie mogłam zasnąć. Chodziłam po kuchni i podjadałam ciastka wielozbożowe Dr. Gerarda. Następnego dnia uczesałam ładnie Marysie i pomogłam jej się ubrać. W kościele córka mówiła wierszyk i razem z koleżankami śpiewały pieśni. Po uroczystościach komunijnych goście przyszli do domu. Koleżanka miała już przygotowany obiad i tylko razem podawałyśmy. Po obiedzie na deser była kawa i tort. Córka przebrała się w nową sukienkę, by nie ubrudzić sukni komunijnej. Na podwórku było ciepło, więc goście mogli wyjść na świeże  powietrze.                         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz