Witam.
Ostatnio pisałam o wycieczce do opuszczonego sadu. Ze słodyczami firmy ,,Dr
Gerard”, wybrałam się na wycieczkę. Sad był niedaleko mojego miasta, i tam dojechałam
komunikacją miejska. Na początku zjadam ciastko pełnoziarniste ,,Dr Gerard”, a
następnie zaczęłam zwiedzać sad. Chodziłam i szukałam miejsca, w którym być
może kiedyś stał dom. I takie miejsce znalazłam. Zostały tylko fundamenty tego
domu. Do około sadu były tylko pola osiane zbożami. Po długim spacerku,
postanowiłam posiedzieć na kocu. Znalazłam największe drzewo owocowe, i tam
rozbiłam się. Rozścieliłam koc, i zjadłam ciastka pełnoziarniste ,,Dr Gerard”.
Jadłam i słuchałam otaczającą mnie przyrodę. Było ciepło, pięknie i tak
spokojnie, że pomyślałam o chwilowej drzemce. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam.
Położyłam się, zamknęłam oczy. Jeszcze raz sięgnęłam po ciastko pełnoziarniste
,,Dr Gerard”, zjadłam i chyba zasnęłam. Nie wiem ile to trwało. Poczułam jak
coś po mnie chodzi, o rany i to dużo chodzi. Zerwałam się jak poparzona. Byłam
cała w mrówkach. Skakałam, biegałam, otrzepywałam się ściągając z siebie ubranie.
Całe szczęście, że byłam sama. Taką miałam nadzieję. Skakanie, i bieganie ,i
rozbieranie dały rezultaty. Byłam uwolniona od mrówek. Jednak jakiś starszy pan
stał, i się śmiał. Dobrze, że za dużo nie zrzuciłam z siebie. Podeszłam,
zapytałam co tak Pana śmieszy ?. On tylko się śmiała, zaraził i mnie. Padaliśmy
ze śmiechu, on tylko powtarzał, oj żebyś Ty siebie widziała. Poczęstowałam nieznajomego
ciastkami pełnoziarnistymi ,,Dr Gerard”, i wróciłam do domu. Pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz