poniedziałek, 17 maja 2021

O rany mrówki...czII

 

Witam. Ostatnio pisałam o wycieczce do opuszczonego sadu. Ze słodyczami firmy ,,Dr Gerard”, wybrałam się na wycieczkę. Sad był niedaleko mojego miasta, i tam dojechałam komunikacją miejska. Na początku zjadam ciastko pełnoziarniste ,,Dr Gerard”, a następnie zaczęłam zwiedzać sad. Chodziłam i szukałam miejsca, w którym być może kiedyś stał dom. I takie miejsce znalazłam. Zostały tylko fundamenty tego domu. Do około sadu były tylko pola osiane zbożami. Po długim spacerku, postanowiłam posiedzieć na kocu. Znalazłam największe drzewo owocowe, i tam rozbiłam się. Rozścieliłam koc, i zjadłam ciastka pełnoziarniste ,,Dr Gerard”. Jadłam i słuchałam otaczającą mnie przyrodę. Było ciepło, pięknie i tak spokojnie, że pomyślałam o chwilowej drzemce. Jak pomyślałam, tak też zrobiłam. Położyłam się, zamknęłam oczy. Jeszcze raz sięgnęłam po ciastko pełnoziarniste ,,Dr Gerard”, zjadłam i chyba zasnęłam. Nie wiem ile to trwało. Poczułam jak coś po mnie chodzi, o rany i to dużo chodzi. Zerwałam się jak poparzona. Byłam cała w mrówkach. Skakałam, biegałam, otrzepywałam się ściągając z siebie ubranie. Całe szczęście, że byłam sama. Taką miałam nadzieję. Skakanie, i bieganie ,i rozbieranie dały rezultaty. Byłam uwolniona od mrówek. Jednak jakiś starszy pan stał, i się śmiał. Dobrze, że za dużo nie zrzuciłam z siebie. Podeszłam, zapytałam co tak Pana śmieszy ?. On tylko się śmiała, zaraził i mnie. Padaliśmy ze śmiechu, on tylko powtarzał, oj żebyś Ty siebie widziała. Poczęstowałam nieznajomego ciastkami pełnoziarnistymi ,,Dr Gerard”, i wróciłam do domu. Pozdrawiam.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz