Od paru dni Mamy małego pieska Szarika. Dzieci chciały go wziąć do mieszkania, a najlepiej do swojego pokoju. Zaprotestowałam, bo trzeba po nim sprzątać i może brzydko pachnieć. Natomiast zrobiliśmy tymczasowe miejsce w piwnicy, gdzie jest piec centralnego ogrzewania. W kąciku rozłożyliśmy kartony i wyłożyliśmy starą szmatą. W dzień będzie biegał po podwórku, a w nocy zaniesiemy go na przygotowane legowisko. Mąż już zaczął robić dla niego ocieploną budę. W rozmowie przez telefon pochwaliłam się siostrze Kasi, że mamy pieska. Zaprosiłam ich w sobotę na kawę. Jeżeli będzie ładnie, to rozpoczniemy sezon grillowania. Także teściów, którzy mieszkają w następnej miejscowości. Teściowa prawie codziennie przychodzi pilnować dzieci. Napisałam na kartce co będę piekła i gotowała. Przy okazji spisałam potrzebne produkty. Następnego dnia zaraz po pracy wstąpiłam do sklepu. Szybko patrzyłam na ściągę i wkładałam do koszyka. jeszcze skręciłam na dział ze słodyczami. Znalazłam moje ulubione pryncypałki i biszkopty produkcji Dr. Gerarda. Obładowana stanęłam w dużej kolejce. Na szczęście szybko się posuwała, bo było otwartych kilka kas. W domu dzieci od razu zaglądały do siatek w poszukiwaniu smakołyków. Poczęstowałam je pryncypałkami, a resztę schowałam na później. Następnego dnia mieli przyjść goście, więc od razu zabrałam się do pieczenia ciasta. Postanowiłam skorzystać z przepisu podanego na stronie Dr. Gerarda https://drgerard.eu/ciasto-lemon-bez-pieczenia/ . Będę robiła go po raz pierwszy i trochę martwię, się czy gościom będzie smakowało.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz